Gdynia: Jubileusz ministranta

Wrzesień 27, 2008

        Niektóre miejsca nierozerwalnie są związane z pewnymi osobami. Taką osobą, bez której ciężko byłoby wyobrazić sobie kościół franciszkanów w Gdyni jest pan Henryk Kuraki. Już od 50 lat pełni zaszczytną ale i odpowiedzialną funkcję prezesa ministrantów. W tym czasie wielokrotnie zmieniali się proboszczowie, a pan Henio, jak jest powszechnie nazywany, niezmiennie dbał o piękno liturgii poprzez należyte przygotowanie ministrantów oraz pomoc braciom zakrystianom.

 Jubileusz 50 – lecia pełnienia przez pana Henia posługi prezesa ministrantów miał miejsce w niedzielę, 21 września. W intencji Jubilata została odprawiona Msza św., której przewodniczył ks. bp Zygmunt Pawłowicz. Obecni byli bracia, którzy w ostatnim czasie pełnili funkcję opiekuna ministrantów: o. Piotr Pliszka i o. Przemysław Płaszczyński. Do Gdyni przyjechali również bracia, pracujący niegdyś w gdyńskiej zakrystii: br. Jan Wiśniewski i br. Marek Niemkiewicz. Z wielką radością w uroczystości uczestniczyli także dawni gdyńscy ministranci, których prezesem był pan Henio: o. Piotr Matuszak oraz o. Robert Wołyniec.

        Podczas homilii bp Pawłowicz wskazał na pana Henia jako na dobrego pracownika winnicy Pańskiej, który poprzez swoje wieloletnie zaangażowanie buduje wspólnotę kościoła na Wzgorzu Św. Maksymiliana.
Podczas Mszy św. w intencji pana Henia szczególne wyrazy wdzięczności złożyli ministranci: obecni i dawni,  za wielki trud, jaki włożył w ich formację liturgiczną przy ołtarzu Pana.

        Dostojnego Jubilata powierzamy pamięci modlitewnej.


 

 

Zobacz stronę gdyńskich franciszkanów - www.gdynia.franciszkanie.pl

Zdjęcia: Maja Studzińska/Gdynia

Tekst: o. Robert Wołyniec

 

 

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Elbląg: Klimuszkada 2008

Wrzesień 18, 2008

 

Od trzech lat pod koniec sierpnia w Elblągu wspominana jest postać franciszkanina o. Andrzeja Czesława Klimuszki OFMConv. Klimuszkada bo tak nazywa się dzień poświęcony zakonnikowi – odbywa się przy franciszkańskiej parafii św. Pawła, gdzie o. Klimuszko spędził ostatnie lata życia.
“Co roku w naszej parafii i mieście wspominamy o. Klimuszkę z racji rocznicy jego urodzin i śmierci: odpowiednio 23 i 25 sierpnia. Jest tym bardziej uzasadnione, że przecież tu, w klasztorze i kościele św. Pawła ‘na górce’, o. Andrzej spędził ostatnie lata życia. Ci, którym pomógł i którzy go znali, nadali mu przydomek ‘Franciszkanin z Elbląga’” – opowiadają organizatorzy tegorocznej, trzeciej Klimuszkady, która odbyła się 31 sierpnia.   

Uroczystości rozpoczęły się mszą św., sprawowaną o godz. 18.00 w kościele św. Pawła. Homilię wygłosił o. Bolesław Mika OFMConv z Ostródy, który osobiście znał o. Klimuszkę. Franciszkanin słuchał wielu kazań swojego znanego współbrata, znał wiele niezwykłych wydarzeń z nim związanych, w niektórych sam uczestniczył – stąd jego świadectwo było tym bardziej cenne. Po Eucharystii w ogrodzie klasztoru odbył się festyn, na którym można było m.in. kupić najnowszą książkę o o. Klimuszce, autorstwa Krzysztofa Kamińskiego.

 

W czasie Klimuszkady miały miejsce dwa koncerty. Najpierw wystąpiła orkiestra dęta z franciszkańskiej parafii z Koszalina, przedstawiając standard muzyczne w interesujących aranżacjach. Drugim wykonawcą byli “Taukersi” – dobrze znany mieszkańcom Elbląga zespół z parafii franciszkańskiej, w którym m.in. gra na gitarze i śpiewa o. Mateusz Stachowski OFMConv. “Taukersi” zagrali kilkanaście utworów, podczas koncertu odbyły się konkursy z nagrodami. 

 

Jak podkreślają franciszkanie z Elbląga, z roku na rok liczba uczestników Klimuszkady powiększa się. 

 

Na stronie internetowej parafii www.alterna.vel.pl - można zobaczyć galerię zdjęć z Klimuszkady 2008, wysłuchać obszernej relacji (na podkaście “Frater”) i fragmenty koncertów oraz wywiad z o. Bolesławem Miką. 

 

 

 

O. Czesław Andrzej Klimuszko OFMConv (1905-1980) należy do najbardziej znanych polskich franciszkanów. Otoczony legendą już za życia dla wielu był wielkim naśladowcąśw. Franciszka z Asyżu w jego niezwykle bliskiej relacji ze stworzeniami oraz w serdecznym współczuciu dla chorych i potrzebujących. Posiadał nadnaturalne zdolności określenia miejsca przebywania osoby czy diagnozowania stanu zdrowia na podstawie fotografii. Był autorytetem w dziedzinie zielarskiej i fitoterapeutycznej. Ostatnie dziewiętnaście lat życia spędził w klasztorze w Elblągu, poświęcając się posłudze potrzebującym – chorym i rodzinom osób zaginionych.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Kenia: Śluby wieczyste franciszkanów

Wrzesień 18, 2008

Od kilku lat studiują w seminarium franciszkańskim w Krakowie. 14 września, w uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego, złożyli wieczyste śluby, wiążąc się na całe życie z zakonem franciszkanów.
Mowa o trzech młodych zakonnikach, którzy należą do kenijskiej Kustodii św. Franciszka z Asyżu, założonej w 1984 roku przez franciszkanów z Polski. Bracia: Raymond Ogutu, Ayub Mwenda oraz Hilary Raduk – śluby posłuszeństwa, życia w ubóstwie i w czystości złożyli na ręce kustosza prowincjalnego o. Tadeusza Brzozowskiego OFMConv w miejscowości Ruiri, pierwszej franciszkańskiej misji w Kenii.  

 

“W homilii o. Brzozowski zwrócił uwagę na wielką odwagę braci składających wieczyste śluby zakonne, mówił o blaskach i o trudnych chwilach w życiu zakonnym. Wskazał na krzyż, w który franciszkanie mają się w sposób szczególny wpatrywać. Zapewnił swoich współbraci, że życie według ślubów zakonnych doprowadzi ich w konsekwencji do życia wiecznego” – relacjonuje bezpośredni uczestnik wydarzeń, Polak br. Wojciech Ulman OFMConv. 

 

 

 

 

 

Uroczystość zgromadziła wielu franciszkanów z Kenii i Tanzanii, oraz rodziny i przyjaciół neoprofesów (braci, którzy złożyli profesję, czyli śluby zakonne). Nie zabrakło tradycyjnych śpiewów i tańców, poprzez które rdzenni mieszkańcy Afryki wyrażają swoją religijność. Na zakończenie kustosz prowincjalny odczytał list, jaki wystosował z tej okazji przełożony gdańskiej Prowincji św. Maksymiliana Kolbego o. Adam Kalinowski OFMConv. 

Bracia Raymond, Ayub, Hilary już za dwa tygodnie rozpoczną kolejny rok akademicki i formacyjny w Wyższym Seminarium Duchownym Franciszkanów im. św. Maksymiliana Kolbego przy ulicy Franciszkańskiej 4 w Krakowie.

 

Franciszkanie przybyli do Afryki w 1930 roku. Pierwsza misja powstała w Zambii, założyli ją Włosi i Amerykanie. W 1976 roku franciszkanie z Włoch i Stanów Zjednoczonych przybyli do Ghany. W 1984 roku polscy franciszkanie z warszawskiej Prowincji Matki Bożej Niepokalanej założyli pierwszą misję w Kenii (Afryka wschodnia). W 1986 roku opiekę nad misją w Kenii objęła gdańska Prowincja św. Maksymiliana Kolbego. Kapituła prowincjalna w Gdańsku w 2004 roku podniosła misję w Kenii do rangi kustodii prowincjalnej. 

W ciągu ponad dwudziestoletniej obecności franciszkanów na ziemi kenijskiej do zakonu wstąpiło wielu rdzennych mieszkańców. Obecnie franciszkanie są obecni w trzech diecezjach: Nairobi, Meru oraz Nakuru. Ich klasztory znajdują się w Nairobi, Limuru, Ruiri i Subukia.

Warto wspomnieć, że prowincja warszawska w 1988 roku otworzyła nowe placówki w sąsiadującej z Kenią Tanzanii. Trzecia z polskich prowincji franciszkańskich - krakowska (św. Antoniego z Padwy i bł. Jakuba Strzemię) - w 2001 roku otworzyła misję w Ugandzie. Najmłodszymi misjami franciszkanów w Afryce jest misja w Burkina Faso, założona przez włoską prowincję Abruzzo, z pomocą personalną prowincji warszawskiej oraz Malawi – otwarta w tym roku przez zambijską prowicję franciszkanów. Na Czarnym Lądzie pracuje obecnie blisko 200 franciszkanów, z czego w Kenii ponad 40.

wp / wu
za: www.franciszkanie.pl
zdjęcia: br. W. Ulman OFMConv 

Ś.P. o. Marcin Stefanowski

Wrzesień 18, 2008

Dzisiaj, 21 sierpnia 2008, w godzinach popołudniowych zmarł w szpitalu w Darłowie śp. O. Marcin Stefanowski, jubilat w Zakonie i kapłaństwie.

Poniżej zanieszczamy homilię, jaką podczas Eucharystii pogrzebowej wygłosił Minister Prowincjalny, br. Adam Kalinowski.

Ekscelencjo, Księże Biskupie Tadeuszu;

Droga Rodzino i Krewni zmarłego Ojca Marcina;
Drodzy Współbracia w życiu zakonnym i posłudze kapłańskiej, a zwłaszcza drodzy koledzy kursowi Złotego Jubilata w Zakonie i Kapłaństwie;
W Chrystusie umiłowani Siostry i Bracia, którzy w szczególny sposób czujecie się związani, z tym, którego dzisiaj żegnamy jako człowieka, chrześcijanina, zakonnika, franciszkanina i kapłana – duszpasterza i spowiednika z Darłówka!

Na początku tej mszy świętej pogrzebowej sekretarz prowincji odczytał – zgodnie z naszym zakonnym zwyczajem – nekrolog zawierający curriculum vitae Ojca Marcina Stefanowskiego, ukazujący nam jego sylwetkę a także charakterystyczne cechy osobowości i posługi. Zmarły Ojciec Marcin stosunkowo niedawno – bo zaledwie 17 miesięcy temu – poproszony o napisanie życiorysu, opisał 75 lat swojego życia – jak się wyraził – „w telegraficznym skrócie”, bo w niespełna dziesięciu zdaniach. Zostały one wydrukowane w okolicznościowym folderze, z racji Złotych Godów Kapłańskich obchodzonych uroczyście 9 września 2007 r. wraz z kolegami kursowymi w bazylice niepokalanowskiej. Dziesięć zdań. Nikt z dostojnych jubilatów mniej o sobie nie napisał. W większości są to daty: urodzin, święceń, przenosin. Do tego miejsca pobytu i pracy. Dodatkowo stwierdzenie: „W Rzymie byłem w październiku 1972 r. i także w październiku 1981 roku.” Lecz najważniejsze zdanie, oddające to co czuł i jak żył Ojciec Marcin to wyznanie: „Całe moje życie było piękne. Dziękuję Bogu codziennie za nie.” A potem już tylko data: Darłówek, 7 III 2007 r.” Poniżej, niejako na potwierdzenie prawdziwości wypowiedzi, została zamieszczona duża fotografia Złotego Jubilata uśmiechającego się od ucha do ucha.

Kto znał Ojca Marcina to wie, że nie mówił dużo o sobie, nie robił z siebie bohatera i tytana pracy duszpasterskiej, nie przekazywał dla potomności swoich sukcesów i osiągnięć, w trosce o to, aby nie były zapomniane, nie chlubił się urzędami, które piastował- zresztą bardzo skromnymi i nielicznymi. Jeśli wspominał to miłe i wesołe wydarzenia. Głośno i szczerze śmiał się i chciał żyć ze wszystkimi w pokoju i zgodzie. Jeśli ktoś mu zalazł za skórę, to raczej wolał nic nie mówić, niż powiedzieć o jedno zdanie za dużo. Stąd też nie sprawia nam trudności zastosowanie do Ojca Marcina starej maksymy: „O umarłych mówi się tylko dobrze, albo wcale, ale nigdy źle”. Nie czynimy tego bynajmniej z delikatności i z lęku, aby nie wyszło na jaw coś ukrytego, lecz przede wszystkim dlatego, że Ojca Marcina wspominamy wszyscy jako dobrego człowieka, pełnego życzliwości, otwartości na potrzeby innych, szczerego, bez obłudy i fałszywej skromności, lecz mającego własne zdanie i opinię; szlachetnego i wybierającego raczej ostatnie miejsce w szeregu niż na trybunie honorowej, nie zabiegającego o karierę, sukcesy czy też uznanie i poklask. Nie zawsze był – zwłaszcza w młodzieńczych latach – wygodny dla przełożonych. Świadczy o tym korespondencja z nimi, zachowana w archiwum prowincji. Zawsze jednak wobec ostatecznych argumentów i odwołania się do posłuszeństwa, czynił to czego od niego oczekiwano i to, do czego się zobowiązał przez śluby zakonne i święcenia. Raczej nie czuł się w życiu skrzywdzony czy niedowartościowany. Na takiego też nie wyglądał. „Całe moje życie było piękne. Dziękuję Bogu codziennie za nie.” To zdanie wypływa z głębi serca. Nie jest kokieterią i grą pozorów, jest szczere i prawdziwe, jak jego Autor.

Dlatego też możemy – choć smutno nam z powodu nagłego i po ludzku myśląc przedwczesnego odejścia od nas Ojca Marcina – stanąć przy Ołtarzu Jezusa Chrystusa z wielką wdzięcznością za tego człowieka, który prawie 60 lat nosił franciszkański habit i ponad 50 lat służył jako ksiądz Panu Bogu i ludziom przez swoją wieloraką posługę: w kościele, w konfesjonale i na ambonie; w salce katechetycznej, w kancelarii, w szpitalu, w więzieniu … i na cmentarzu. Wraz ze zmarłym naszym Współbratem i Krewnym, Duszpasterzem i Przyjacielem, dziękujemy Bogu za Jego „piękne życie” i ufamy, że również w Bożych oczach życie Ojca Marcina jest piękne i takim pozostanie na Sądzie i w Wieczności. Prosimy, aby Boże Miłosierdzie dokonało takiego retuszu, by mógł on w Niebie – gdzie nie ma skazy i zmarszczki, czy czegoś podobnego – być włączony w pełne szczęście zbawionych.

Ojciec Marcin jako kapłan żył Eucharystią i spożywał Ciało i Krew Chrystusa. Niezliczoną ilość razy sprawował mszę świętą a przez to przypominał światu wolę Jezusa: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”. Eucharystyczna Mowa Jezusa z Ewangelii Janowej, której fragment dzisiaj usłyszeliśmy, kształtuje każdą kapłańską duszę, przemienia ją, rzeźbi i czyni narzędziem w ręku Tego, który mówi o sobie, że jest „chlebem żywym, który zstąpił z nieba”. Narzędziem, dzięki któremu przedłuża się w świecie Misterium Paschalne, uobecnia się Ofiara Krzyżowa Chrystusa.

Ewangelista mówi z całą szczerością, że słuchacze Jezusa sprzeczali się między sobą mówiąc: „Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia?” Kapłan, Sługa Eucharystii wciąż na nowo musi w sobie odnaleźć tyle wiary by z przekonaniem podając białą hostię mówić: Ciało Chrystusa! Pomimo swych wątpliwości, swojej słabości, nieraz swojego grzechu – musi nosić w sobie wiarę w prawdziwość głoszonego z mandatu Kościoła Słowa Bożego, wiarę w skuteczność sprawowanych i udzielanych sakramentów, wiarę w autentyczność obietnicy Jezusa: „Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Nie mam wątpliwości co do tego, że Ojciec Marcin do końca swoich dni był człowiekiem wiary. Skąd ta pewność? Bo jego franciszkańskie i kapłańskie serce było tą wiarą wypełnione. Jezus mówi: Po owocach ich poznacie. Złe drzewo, nie może przynosić dobrych owoców. A owoce życia naszego Współbrata są dobre. Wspomnienie jego posługi – zwłaszcza w ostatnich latach jako spowiednika – jego pogoda ducha i miłość do świata i człowieka; umiłowanie zgody i akceptacja bliźniego; cierpliwość i dostrzeganie dobra w człowieku, nawet jeśli miało ono w rzeczywistości mikrowymiary. Dostrzeżenie dobra we współbracie, w przełożonym, w penitencie, w człowieku zagubionym. To wszystko, to owoc wiary w życie wieczne, wiary w nagrodę po śmierci, w sprawiedliwość Bożą a nie ludzką. To jest wspaniałe świadectwo pięknego życia.

Obecne tygodnie i miesiące to w naszych trzech franciszkańskich polskich prowincjach okres przenosin i przeprowadzek. Niektórzy mieszczą całe swoje ubóstwo zaledwie w kilku walizkach i kartonach. Inni potrzebują więcej. Ojciec Marcin również otrzymał w tym roku – po 17 latach pobytu w Darłówku – obediencję, ale nie od prowincjała, lecz od samego Boga. Siostra nasza, śmierć cielesna, przeniosła Ojca Marcina w inny wymiar. Nie potrzebuje on już niczego z tego co zostało w jego pokoju w klasztorze. Nie może zabrać ze sobą niczego co jest materią. Nawet ciało zostaje zwleczone z człowieka. A on sam wymyka się nam, odchodzi i jest już objęty tajemnicą Bożą. I tej tajemnicy należy się szacunek, cześć, święta pamięć.

Śp. Ojciec Marcin został zaproszony przez Boga na ucztę niebieską. Wierzymy, że Jego dobre czyny idą za nim a miłość Boga i bliźniego staje się przepustką do życia w Domu Ojca i szatą godową na Wieczne Gody. Wierzymy też, że Ojciec Marcin będzie miał udział w wydarzeniu zbawczym zapowiedzianym przez proroka Izajasza; wierzymy, że będzie mu dane uczestniczyć w uczcie przygotowanej na górze dla wszystkich ludów, że będzie miał życie wieczne w sobie. Modlimy się o to i sprawujemy tę Eucharystię prosząc, aby nasz Zmarły mógł powtórzyć w obliczu Boga słowa Proroka, odnosząc je do siebie: Oto mój Bóg, Ten, któremu zaufałem, że mnie wybawi; oto Pan, w którym złożyłem moją ufność. Amen

Mapa klasztorów

Wrzesień 17, 2008

         Wszystkie polskie klasztory naszej Prowincji na mapie? To nic nowego. Ale tym razem mamy możliwość zobaczyć je także z lotu ptaka, a to dzięki serwisowi Maps Google. Żmudną pracę wykonał Adam Nosarzewski – dziękujemy!

        Zobacz mapę klasztorów.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Pokój i dobro!

Wrzesień 17, 2008

Tym hasłem pozdrawiamy Cię, drogi internauto. Cieszymy się, że tu zawędrowałeś. Jesteś tu mile widziany. Zapraszamy Cię do zwiedzenia naszej strony internetowej.
Franciszkanie Prowincji św. Maksymiliana Marii Kolbego są częścią międzynarodowej wspólnoty Braci Mniejszych Konwentualnych. W różnych krajach znani jesteśmy jako “szarzy bracia” lub “minoryci”. W Polsce od wieków nazywani jesteśmy franciszkanami.

Prowincja powstała w 1986 roku. Jest najmłodszą z polskich prowincji franciszkanów. Swoim zasięgiem obejmuje terytorium Polski północnej. Bracia żyją w 16 wspólnotach w Polsce. Ponadto wielu z nas (więcej niż połowa) żyje poza granicami kraju w Europie i na innych kontynentach.

Wyraźną drogę w wypełnianiu powołania franciszkańskiego wskazuje nam święty Maksymilian Maria Kolbe – patron naszej Prowincji. Przykład jego świętości wspomaga nas w tym, by zachowywać Ewangelię Pana naszego Jezusa Chrystusa żyjąc w posłuszeństwie, bez własności i w czystości w duchu naszego ojca, świętego Franciszka z Asyżu.

Zapraszamy ponownie!

Niech cię Pan błogosławi i strzeże.
Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie oblicze swoje
i niech cię obdarzy pokojem.
(Lb 6, 24-26)

Bracia franciszkanie Prowincji Gdańskiej

Nasza Prowincja

Wrzesień 16, 2008

        To jest pierwszy post dotyczący naszej Prowiincji.