Koszalin: Parafiada ze św. Franciszkiem
Czerwiec 30, 2009
Występy orkiestry, poczęstunek oraz liczne atrakcje dla dzieci – tak franciszkanie z Koszalina rozpoczęli obchody 800 – setnej rocznicy powstania zakonu.
W 1209 r. papież Innocenty III zatwierdził ustnie regułę życia, spisaną przez Franciszka z Asyżu i jego braci. Równo 800 lat później, franciszkanie na całym świecie, poprzez szereg imprez starają się przypomnieć wiernym o tamtych wydarzeniach. W ramach obchodów rocznicowych, zakonnicy z Koszalina, 28 czerwca, zorganizowali „Parafiadę ze św. Franciszkiem”. – Pomysł zrodził się „po franciszkańsku”, czyli spontanicznie – mówi inicjator imprezy o. Tomasz Tęgowski, i dodaje, że od samego początku idei zorganizowania parafiady sprzyjało wiele okoliczności. – Ucieszyło mnie zwłaszcza zaangażowanie niemal wszystkich grup duszpasterskich, działających przy parafii. I rzeczywiście, na brak atrakcji wierni nie mogli narzekać.
Oprawą muzyczną zajęła się wspólnota Drzewo Życia oraz franciszkańska orkiestra dęta, która w repertuarze ma muzykę nie tylko religijną, ale też rozrywkową. Najwięcej niespodzianek przygotowano z myślą o dzieciach. - Najpopularniejsze są zwierzątka – tygryski i motylki – komentowała na gorąco Aneta z Ruchu Światło – Życie, która była odpowiedzialna za charakteryzację najmłodszych uczestników parafiady. Na dzieci czekały także zabawy na świeżym powietrzu, a dzięki specjalnie przygotowanej makiecie z habitem, mogły przez chwilę poczuć się jak prawdziwi franciszkanie. Nie zabrakło także czegoś dla ciała. Przygotowaniem potraw z grilla oraz bigosu i żurku zajęły się wspólnoty neokatechumenalne. Z kolei ciastka, kawa i herbata, to dzieło Akcji Katolickiej. – Czegoś takiego brakowało w naszej parafii – powiedział uczestnik zabawy, Grzegorz Cebula, który wraz z żoną i trójką dzieci chętnie korzystali z licznych atrakcji. Łącznie, w trwającej ponad 4 godziny parafiadzie, udział wzięło około 200 wiernych, którzy po Mszach Świętych przychodzili do ogrodu, znajdującego się na tyłach klasztoru. – Liczyliśmy, że uczestników parafiady będzie jednak trochę więcej, ale nie ma się co załamywać, „pierwsze koty za płoty”. W przyszłym, a może jeszcze i w tym, roku zadbamy o lepszą reklamę! – mówił pod koniec imprezy o. Tomasz, który jednocześnie dał do zrozumienia, że parafiada u franciszkanów może zyskać charakter cykliczny. Cały dochód uzyskany podczas zabawy został przekazany na malowanie kościoła.



Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Werdohl: Po I Komunii
Czerwiec 21, 2009
|
|
|
| Na zakończenie całego kursu przygotowania do I Komunii tradycyjnie spotykamy się jeszcze z dziećmi oraz ich rodzicami przed wakacjami. Najpierw Eucharystia a potem na przedszkolnym placu zabaw wspólne grilowanie i zabawy. Jak się okazało także piłka nożna w naszym ogródku.
Więcej można zobaczyć tutaj.
|
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Werdohl-Ministrancki weekend
Czerwiec 21, 2009
40 ministrantów naszej parafii: Werdohl-Neuenrade przeżywało długi weekend jako swój integracyjny i rekreacyjny wyjazd w Attendorn. Ciekawostką był program „3 dni w 2 dni”, czyli skrócenie dnia tak, żeby w miejsce dwóch zmieściły się trzy dni. Wszystko było pomieszane, ale niektóre dzieci zaczęły podejrzewać, że coś nie gra dopiero kiedy po śniadaniu „drugiego dnia” słońce zaszło zamiast wzejść. Ostatecznie dużo zabawy. Więcej tutaj!
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Rok kapłański: list Benedykta XVI
Czerwiec 20, 2009
Czerpiąc „ze źródła Miłości, którym jest Serce Jezusa, przebite na krzyżu”, kapłani muszą wypełnić „«plan Ojca», polegający na tym, aby z Chrystusa uczynić serce świata”. Takie zadanie wyznaczył Benedykt XVI wszystkim kapłanom Kościoła katolickiego, otwierając 19 czerwca w bazylice św. Piotra podczas Nieszporów na uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa Rok Kapłański. Został on ogłoszony z okazji 150. rocznicy śmierci świętego „Proboszcza z Ars” – Jana Marii Vianneya. Poniżej publikujemy list papieża Benedykta na Rok Kapłański.
List Jego Świątobliwości
Benedykta XVI
Na rozpoczęcie Roku Kapłańskiego
z okazji 150. rocznicy
dies natalis świętego proboszcza z Ars
Drodzy bracia w kapłaństwie,
Pomyślałem o ogłoszeniu oficjalnie Roku Kapłańskiego, w piątek 19 czerwca 2009 r., w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jest to dzień poświęcony tradycyjnie modlitwie o uświęcenie kapłanów. Jest on również związany ze 150 rocznicą „dies natalis” – dnia urodzin dla nieba Jana Marii Vianneya, patrona wszystkich proboszczów świata. Ów rok, który pragnie przyczynić się do krzewienia zapału wewnętrznej odnowy wszystkich kapłanów na rzecz silniejszego i bardziej wyrazistego świadectwa ewangelicznego we współczesnym świecie zakończy się w tę samą uroczystość w roku 2010. Święty proboszcz z Ars zwykł był mawiać: „Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego”1. To wzruszające wyrażenie pozwala nam nade wszystko przywołać z sympatią i uznaniem ogromny dar, jaki stanowią kapłani nie tylko dla Kościoła, lecz także dla samej ludzkości. Myślę o tych wszystkich księżach, którzy chrześcijanom i całemu światu przedstawiają pokorną i codzienną propozycję słów i gestów Chrystusa, starając się do Niego przylgnąć swymi myślami, wolą, uczuciami i stylem całego swego istnienia. Jakże nie podkreślić ich trudu apostolskiego, niestrudzonej i ukrytej służby, ich miłości pragnącej być uniwersalną? Cóż powiedzieć o odważnej wierności tak wielu kapłanów, którzy także pośród trudności i nieporozumień pozostają wierni swemu powołaniu: by być „przyjaciółmi Chrystusa”, szczególnie przez Niego powołanymi, wybranymi i posłanymi?
Sam nadal noszę w sercu wspomnienie pierwszego proboszcza, u boku którego wypełniałem mą posługę jako młody ksiądz. Pozostawił mi przykład bezwzględnego poświęcenia swej posłudze kapłańskiej, aż do śmierci, która zastała go w chwili, gdy niósł wiatyk do ciężko chorego. Przypominam sobie wielu współbraci, których spotkałem i spotykam nadal, także podczas mych podróży duszpasterskich w różnych krajach, wielkodusznie zaangażowanych w codzienne wypełnianie swej posługi kapłańskiej. Jednakże wyrażenie użyte przez Świętego Proboszcza przywołuje także przebicie Serca Chrystusa i oplatającą Go koronę cierniową. W konsekwencji myśl biegnie ku niezliczonym sytuacjom cierpienia, w które uwikłani są liczni kapłani, czy to z racji uczestnictwa w różnych przejawach doświadczenia ludzkiego bólu, czy też ze względu na niezrozumienie tych, do których skierowana jest ich posługa. Jakże nie wspomnieć tak wielu księży znieważonych w swej godności, którym uniemożliwiono wypełnianie swej misji, niekiedy również prześladowanych, aż do najwyższego świadectwa krwi?
Istnieją niestety także nigdy nie dość opłakane sytuacje, w których sam Kościół musi cierpieć ze względu na niewierność niektórych swych sług. Świat zaś w takich sytuacjach czerpie z nich motywy zgorszenia i odrzucenia. To, co w takich przypadkach może najbardziej przynieść korzyść Kościołowi, to nie tyle pedantyczne ujawnianie słabości swych sług, ile odnowiona i radosna świadomość wielkości Bożego daru, skonkretyzowanego we wspaniałych postaciach wielkodusznych duszpasterzy, zakonników żarliwych miłością Boga i dusz, światłych i cierpliwych kierowników duchowych. Pod tym względem nauczanie i przykład św. Jana Marii Vianneya mogą być dla wszystkich istotnym punktem odniesienia. Proboszcz z Ars był niezwykle pokorny. Lecz jako kapłan był świadomy, że jest dla swych wiernych ogromnym darem: „Dobry pasterz, pasterz według Bożego serca jest największym skarbem jaki dobry Bóg może dać parafii i jednym z najcenniejszych darów Bożego miłosierdzia”2. Mówił o kapłaństwie, tak jakby nie mógł się przekonać o wielkości daru i zadania powierzonego ludzkiemu stworzeniu: „Oh jakże kapłan jest wielki! Gdyby pojął siebie, umarłby… Bóg jest mu posłuszny: wypowiada dwa słowa, a na jego głos Nasz Pan zstępuje z nieba i zawiera się w małej hostii…”3. Wyjaśniając swym wiernym znaczenie sakramentów mówił: „Gdyby zniesiono sakrament święceń, nie mielibyśmy Pana. Któż Go złożył tam, w tabernakulum? Kapłan. Kto przyjął waszą duszę, gdy po raz pierwszy wkroczyła w życie? Kapłan. Kto ją karmi, by dać siłę na wypełnienie jej pielgrzymki? Kapłan. Któż ją przygotuje, by pojawiła się przed Bogiem, obmywając ją po raz ostatni we Krwi Jezusa Chrystusa? Kapłan, zawsze kapłan. A jeśli ta dusza umiera ze względu na grzech, kto ją wskrzesi, kto da jej ciszę i pokój? Znów kapłan… Po Bogu, kapłan jest wszystkim!… On sam pojmie się w pełni dopiero w niebie”4. Stwierdzenia te, zrodzone z kapłańskiego serca Świętego Proboszcza mogą się wydawać przesadne. Mimo to ujawnia się w nich niezwykły szacunek, jakim darzył on sakrament kapłaństwa. Zdawał się przytłoczony nieograniczonym poczuciem odpowiedzialności: „Gdybyśmy dobrze zrozumieli czym jest ksiądz na ziemi, umarlibyśmy: nie z przerażenia, lecz z miłości… Bez księdza śmierć i męka Naszego Pana nie służyłaby do niczego. To ksiądz kontynuuje na ziemi dzieło zbawienia… Na co zdałby się dom pełen złota, gdyby w nim nie było nikogo, kto otworzyłby nam doń drzwi? Ksiądz ma klucze do skarbów niebieskich: to on otwiera bramę: on jest ekonomem dobrego Boga; zarządcą Jego dobór… Zostawicie parafię na dwadzieścia lat bez księdza, zagnieżdżą się w niej bestie… Ksiądz nie jest kapłanem dla siebie, jest nim dla was”5.
Dotarł do Ars, małej wioski, w której mieszkało 230 osób. Biskup ostrzegł go, że zastanie tam niełatwą sytuację religijną: „Nie ma w tej parafii wielkiej miłości Boga; będzie z tym ksiądz miał do czynienia”. Był więc w pełni świadom, że miał tam ucieleśniać obecność Chrystusa świadcząc o Jego zbawczej delikatności: „[Boże mój], daj mi nawrócenie mojej parafii; gotów jestem cierpieć wszystko co zechcesz Panie, przez całe me życie!” – to z tą właśnie modlitwą rozpoczynał swą misję6. Nawróceniu swojej parafii Święty Proboszcz poświęcił się z całych sił, myśląc nade wszystko o chrześcijańskiej formacji powierzonego mu ludu.
Drodzy bracia w kapłaństwie, prośmy Pana Jezusa o łaskę nauczenia się metody duszpasterskiej świętego Jana Marii Vianneya! Przede wszystkim powinniśmy się nauczyć jego całkowitej identyfikacji ze swą posługą. W Jezusie osoba i misja dążą do zbieżności: całe Jego działania zbawcze było i jest wyrazem Jego „synowskiego Ja”, które od wszystkich wieków stoi przed Ojcem w postawie miłosnego poddanie się Jego woli. Z pokorną, lecz prawdziwą analogią, także kapłan powinien pragnąć tego utożsamienia. Nie chodzi rzecz jasna, by zapominać, że substancjalna skuteczność posługi nie zależy od świętości szafarza; nie można jednak lekceważyć niezwykłej owocności rodzącej się ze spotkania obiektywnej świętości posługi z subiektywną świętością jej szafarza. Proboszcz z Ars natychmiast rozpoczął ową pokorną i cierpliwą pracę harmonizowania swego życia szafarza ze świętością powierzonej mu posługi, decydując się na „zamieszkanie” nawet materialne w swym kościele parafialnym: „Zaledwie przybył wybrał kościół na swe mieszkanie… Wchodził do kościoła przed jutrzenką i nie wychodził aż do wieczornej modlitwy „Anioł Pański”. Tam trzeba go było szukać, jeśli się go potrzebowało” – czytamy w jego pierwszej biografii7.
Pobożna przesada nabożnego hagiografa nie powinna nakłaniać nas do przeoczenia faktu, że Święty Proboszcz potrafił także aktywnie „zamieszkiwać” na całym terytorium swojej parafii: systematycznie odwiedzał chorych i rodziny: organizował misje ludowe i święta patronalne; zbierał i rozporządzał pieniędzmi na swe dzieła charytatywne i misyjne; upiększał swój kościół i obdarzał go wyposażeniem sakralnym; zajmował się sierotami z założonego przez siebie instytutu „Providence” oraz ich wychowawczyniami; interesował się wykształceniem dzieci; tworzył konfraternie i wzywał świeckich do współpracy.
Jego przykład skłania mnie do uwydatnienia przestrzeni współpracy, które należy coraz bardziej rozszerzać na wiernych świeckich. Prezbiterzy tworzą z nimi jeden lud kapłański8 i pośród nich się znajdują na mocy swego kapłaństwa służebnego „by prowadzili wszystkich do zjednoczenia w miłości, „miłością braterską nawzajem się miłując, w okazywaniu czci jedni drugich uprzedzając” (Rz 12,10)”9. W tym kontekście trzeba przypomnieć żarliwe wezwanie jakie II Sobór Watykański kieruje do prezbiterów, zachęcając ich, „by szczerze uznawali i popierali godność świeckich i właściwy im udział w posłannictwie Kościoła… oraz by chętnie słuchali świeckich, rozpatrując po bratersku ich pragnienia i uznając ich doświadczenie i kompetencję w różnych dziedzinach ludzkiego działania, by razem z nimi mogli rozpoznać znaki czasów”10.
Święty Proboszcz pouczał swoich parafian świadectwem swego życia. Z jego przykładu wierni uczyli się modlitwy, chętnie pozostając przed tabernakulum, by odwiedzić Jezusa Eucharystycznego11. „Nie trzeba wiele mówić, by dobrze się modlić – wyjaśniał im Proboszcz- „Wiadomo, że tam, w świętym tabernakulum jest Jezus: otwórzmy Mu serce, radujmy się Jego świętą obecnością. To jest najlepsza modlitwa”12. Zachęcał: „Bracia moi, przyjdźcie do Komunii, przyjdźcie do Jezusa. Przyjdźcie by Nim żyć, abyście z Nim mogli żyć…”13. „To prawda, że nie jesteście tego godni, ale Jego potrzebujecie!”14. Takie wychowanie wiernych do obecności eucharystycznej i do Komunii zyskiwało szczególną skuteczność, kiedy wierni widzieli jak celebruje Najświętszą Ofiarę Mszy św. Ten, kto w niej uczestniczył, mówił, że „nie można było znaleźć osoby, która mogłaby lepiej wyrażać adorację…jak zakochany kontemplował Hostię”15. Mówił, że „wszystkie nagromadzone dobre dzieła nie mogą się równać ofierze Mszy św., ponieważ są one dziełami ludzi, podczas gdy Msza św. jest dziełem Boga”16. Był przekonany, że od Mszy św. zależy cała żarliwość życia kapłańskiego: „Przyczyną rozprzężenia kapłana jest to, że nie zwraca uwagi na Mszę św.! O mój Boże, jakże trzeba żałować księdza, który odprawia tak, jakby czynił coś zwyczajnego!17. Celebrując zwykł był zawsze ofiarowywać także ofiarę swego życia: „Jak dobrze czyni ksiądz, dając siebie Bogu w ofierze każdego ranka!”18.
To osobiste utożsamienie z Ofiarą Krzyżową prowadziło go – jednym poruszeniem wewnętrznym – od ołtarza do konfesjonału. Kapłani nigdy nie powinni poddawać się rezygnacji, gdy widzą, że nikt nie przychodzi do konfesjonału, czy też ograniczać się do stwierdzenia, że wierni nie są zainteresowani tym sakramentem. We Francji w czasach Świętego Proboszcza spowiedź nie była ani łatwiejsza ani też częstsza niż dzisiaj, biorąc pod uwagę, że rewolucyjna zawierucha na długo przytłumiła praktykę religijną. On jednak starał się na wszelki sposób, przez kaznodziejstwo i przekonującą radę, by swym parafianom umożliwić odkrycie znaczenia i piękna sakramentalnej Pokuty, ukazując ją jako wewnętrzny wymóg Obecności eucharystycznej. Potrafił dać w ten sposób początek kompleksowej poprawie stanu wiary. Przebywając długo w kościele przed tabernakulum wierni zaczęli go naśladować, udając się tam, by nawiedzić Jezusa. Byli równocześnie pewni, że spotkają tam swego proboszcza, gotowego ich wysłuchać i udzielić rozgrzeszenia. Później narastał tłum penitentów przybywających z całej Francji. Przetrzymywali go w konfesjonale aż do 16 godzin dziennie. Mówiono wówczas, że Ars stało się „wielkim szpitalem dusz”19. „Uzyskiwana przez niego łaska (by nawracali się grzesznicy) była tak mocna, że wybiegała, by ich szukać nie dając im chwili wytchnienia!”- powiada pierwszy biograf 20. Nie inaczej odczuwał to Święty Proboszcz, gdy mówił: „To nie grzesznik powraca do Boga, by prosić Go o przebaczenie, lecz sam Bóg, który biegnie za grzesznikiem i sprawia, że zwraca się on do Niego”21. „Ów dobry Zbawiciel jest tak pełen miłości, że wszędzie nas szuka”22.
Wszyscy my, kapłani powinniśmy odczuwać, że osobiście dotyczą nas te słowa, które umieszczał w ustach Chrystusa: „Polecę moim szafarzom, żeby głosili grzesznikom, że jestem gotów zawsze ich przyjąć, że moje miłosierdzie jest nieskończone”23. Od Świętego Proboszcza z Ars my, kapłani możemy nauczyć się nie tylko niewyczerpanej ufności w Sakrament Pokuty, która każe nam umieszczać go w centrum naszej troski duszpasterskiej, lecz także metody „dialogu zbawienia”, który powinien w nim mieć miejsce. Proboszcz z Ars w różny sposób podchodził do poszczególnych penitentów. Ten, kto przychodził do jego konfesjonału, pociągnięty wewnętrzną i pokorną potrzebą Bożego przebaczenia odnajdywał w nim zachętę do zanurzenia się w „potoku Bożego miłosierdzia”, który porywa ze sobą wszystko swym impetem. A jeśli ktoś był zgnębiony myślą o swej słabości i niestałości, lękając się przyszłych upadków, Proboszcz ujawniał mu Boży sekret słowami wzruszającego piękna: „Dobry Bóg zna wszystko. Jeszcze zanim się wyspowiadacie, już wie, że będziecie nadal grzeszyć, a mimo wszystko wam przebacza. Jakże wielka jest miłość naszego Boga, która posuwa się aż do chęci zapomnienia o przyszłości, żeby nam przebaczyć!”24 Natomiast tym, którzy oskarżali się w sposób obojętny i niemal nieczuły swymi własnymi łzami przedstawiał poważne i bolesne dowody, jak bardzo postawa taka była „wstrętna”: „Płaczę, bo wy nie płaczecie”25 – mówił. „Gdyby chociaż Pan nie był tak dobry! Ale jest tak dobry! Trzeba być barbarzyńcą, żeby tak się zachowywać wobec tak dobrego Ojca!”26. Sprawiał, że w sercach ludzi obojętnych rodziła się skrucha, zmuszając ich do dostrzeżenia na własne oczy cierpienia Boga z powodu grzechów, niemal „ucieleśnionego” na twarzy spowiadającego ich kapłana. Tym natomiast, u których dostrzegał pragnienie i zdolność do głębszego życia duchowego, otwierał głębię miłości, wyjaśniając trudne do wyrażenia piękno możliwości życia zjednoczonego z Bogiem, w Jego obecności: „Wszystko przed Bożymi oczyma, wszystko z Bogiem, by podobać się Bogu …Jakie to piękne!”27. I uczył ich się modlić: „O mój Boże, daj mi łaskę, bym Cię miłował, na ile jest to możliwe, bym Cię kochał”28.
Proboszcz z Ars potrafił w swoim czasie przekształcać serce i życie tak wielu osób, gdyż udało się mu ukazać im miłosierną miłość Pana. Także w naszych czasach potrzebne jest podobne przepowiadanie i świadectwo prawdy miłości: Bóg jest miłością (1 J 4,8). Przez sakramenty i słowo swego Jezusa Jan Maria Vianney potrafił budować swój lud, pomimo, że często drżał, przekonany o swojej osobistej niewystarczalności, tak bardzo że wiele razy chciał zrezygnować z kierowania parafią, bo czuł się niegodny. Mimo to przykładnie posłuszny zawsze pozostawał na swoim stanowisku, gdyż pożerała go apostolska pasja o zbawienie dusz. Starał się całkowicie przystawać do swego powołania i misji, poprzez surową ascezę: „Wielkim nieszczęściem dla nas proboszczów – ubolewał święty – jest to, że dusza wpada w stan odrętwienia”; rozumiał przez to niebezpieczne oswojenie się duszpasterza ze stanem grzechu czy indyferentyzmu, w którym żyje tak wiele jego owieczek29. Powściągał ciało, przez czuwania i posty, aby nie stawiało przeszkód jego kapłańskiej duszy. Nie unikał umartwienia siebie dla dobra powierzonych mu dusz oraz by przyczynić się do wynagrodzenia tak wielu grzechów wysłuchanych na spowiedzi. Wyjaśniał współbratu w kapłaństwie: „Powiem tobie jaką mam receptę: daję grzesznikom niewielką pokutę, a resztę czynię za nich sam”30. Ponad konkretne pokuty którym poddawał się Proboszcz z Ars ma dla nas wszystkich znaczenie istota jego nauczania: dusze zostały nabyte drogocenną krwią Chrystusa zaś kapłan nie może poświęcić się ich zbawieniu, jeśli odmawia osobistego uczestnictwa w „wielkiej cenie” odkupienia.
We współczesnym świecie, podobnie jak w trudnych czasach Proboszcza z Ars trzeba, żeby kapłani wyróżniali się w swoim życiu i działaniu mocnym ewangelicznym świadectwem. Słusznie zauważył Paweł VI: „człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków, aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami”31. Aby nie zrodziła się w nas pustka egzystencjalna i nie została narażona skuteczność naszej posługi, trzeba byśmy się pytali ciągle na nowo: „Czy jesteśmy naprawdę przeniknięci Słowem Bożym? Czy jest ono doprawdy pokarmem, którym się posilamy, bardziej niż chleb i sprawy tego świata? Czy naprawdę je znamy? Czy je miłujemy? Czy troszczymy się wewnętrznie o to Słowo do tego stopnia, aby rzeczywiście odciskało się ono na naszym życiu i kształtowało nasze myślenie?”32. Tak jak Jezus powołał Dwunastu, aby z Nim byli (por. Mk 3,14) i dopiero następnie wysłał ich, by głosili Ewangelię, tak i w naszych czasach kapłani są powołani do „przyswojenia” sobie owego „nowego stylu życia”, zapoczątkowanego przez Pana Jezusa, który realizowali właśnie Apostołowie33.
Właśnie owo przywarcie bez zastrzeżeń do tego „nowego stylu życia” charakteryzowało zaangażowanie duszpasterskie Proboszcza z Ars. Papież Jan XXIII w opublikowanej w roku 1959 z okazji setnej rocznicy śmierci św. Jana Marii Vianneya encyklice Sacerdotii nostri primordia, przedstawiał jego ascetyczny charakter, zwracając szczególną uwagę na zagadnienie „trzech rad ewangelicznych”, uznanych za konieczne także dla kapłanów: „Jeśli dla osiągnięcia owej świętości życia, rady ewangeliczne nie są nakazane mocą samego stanu duchownego, to jednakże służą im one, podobnie jak wszystkim wiernym, jako normalna droga do osiągnięcia chrześcijańskiego uświęcenia”34. Proboszcz z Ars potrafił żyć „radami ewangelicznymi” w sposób stosowny do swego stanu kapłańskiego. Jego ubóstwo nie było takie jak zakonnika czy mnicha, lecz takie, jakiego wymaga się od księdza: pomimo zarządzania znacznymi sumami pieniędzy (pamiętajmy, że bardziej majętni pielgrzymi interesowali się jego dziełami charytatywnymi), wiedział, że wszystko ofiarowano jego kościołowi, ubogim, sierotom, dziewczętom z jego „Providence”35 i rodzinom najuboższym. Dlatego „był bogaty, by dawać innym, a bardzo ubogi dla siebie”36. Wyjaśniał: „Mój sekret jest prosty: dawać wszystko i niczego nie trzymać dla siebie”37. Kiedy miał puste ręce, zwracającym się do niego ubogim mówił zadowolony: „Dziś jestem biedny, tak jak wy, jestem jednym z was”38. Mógł w ten sposób stwierdzić u kresu życia z całkowitym spokojem: „Nie mam już nic (…). Dobry Bóg może mnie teraz wezwać kiedy zechce!”39. Również jego czystość była taką, jakiej wymaga się od księdza dla jego posługi. Można powiedzieć, że była to czystość właściwa dla tego, który habitualnie powinien dotykać Eucharystii i habitualnie patrzy na nią z całą żarliwością serca i z tą samą żarliwością daje ją swoim wiernym. Powiadano o nim, że „w jego spojrzeniu jaśniała czystość” a wierni dostrzegali to, gdy zwracał się ku tabernakulum oczyma zakochanego40. Również posłuszeństwo św. Jana Marii Vianeya wyrażało się całkowicie w pełnym przylgnięciu do codziennych wymogów swej posługi. Znana jest historia, gdy był dręczony myślą o swojej nieadekwatności do posługi parafialnej i chęcią ucieczki „by opłakiwać samotnie swe biedne życie”41. Jedynie posłuszeństwo i pasja zbawienia dusz zdołały go przekonać, by pozostał na swym miejscu. Sobie i wiernym wyjaśniał: „Nie ma dwóch dobrych sposobów służenia Bogu. Jest tylko jeden jedyny: służyć Jemu tak, jak On chce, by Mu służono”42. Wydawało się mu, że złota reguła życia posłusznego jest następująca: „Czynić jedynie to, co może być ofiarowane dobremu Bogu”43.
W kontekście duchowości karmiącej się praktyką rad ewangelicznych cieszę się, że mogę skierować do kapłanów, w tym dedykowanym im roku szczególną zachętę: by potrafili pojąć nową wiosnę, którą Duch rozbudza w naszych dniach w Kościele, nie na poślednim miejscu poprzez nowe ruchy kościelne i nowe wspólnoty. „Duch jest różnorodny w swoich darach… Tchnie tam gdzie chce. Czyni to nieoczekiwanie, w miejscach nieoczekiwanych i w formach wcześniej niewyobrażalnych… ale ukazuje nam także, że działa On mając na względzie jedno Ciało i że działa w jedności jedynego Ciała”44. Pod tym względem ważna jest wskazówka dekretu Presbyterorum ordinis: „Badając duchy, czy pochodzą od Boga, (kapłani) niech w duchu wiary odkrywają różnorodne charyzmaty świeckich, zarówno małe jak i wielkie, niech je z radością uznają, z troskliwością popierają”45. Dary takie, które popychają wielu do doskonalszego życia duchowego mogą przynieść korzyść nie tylko wiernym świeckim, ale i samym szafarzom. Z komunii między kapłanami a charyzmatami może rzeczywiście wypływać „cenny impuls do odnowionego zaangażowania Kościoła w głoszenie Ewangelii nadziei i miłości i dawanie jej świadectwa we wszystkich zakątkach świata”46. Chciałbym też dodać, odwołując się do adhortacji apostolskiej Pastores dabo vobis papieża Jana Pawła II, że posługa kapłańska ma radykalną „formę wspólnotową” i może być wypełniona tylko w komunii kapłanów ze swym biskupem47. Trzeba, aby ta komunia między kapłanami a także ze swym biskupem, mająca swe podstawy w sakramencie święceń i przejawiająca się w koncelebracji eucharystycznej, wyrażała się w różnych konkretnych formach rzeczywistego i afektywnego braterstwa kapłańskiego48. Tylko w ten sposób kapłani będą umieli żyć w pełni darem celibatu i będą zdolni do sprawiania, by rozkwitały wspólnoty chrześcijańskie, w których powtarzane są cuda pierwszego przepowiadania Ewangelii.
Dobiegający końca rok św. Pawła kieruje także naszą myśl ku Apostołowi Narodów, w którym jaśnieje przed naszymi oczyma wspaniały wzór kapłana, całkowicie „oddanego” swej posłudze. Jak pisze: „miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli” (2 Kor 5,14). Dodał jeszcze: „za wszystkich umarł po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał” (2 Kor, 5,15). Jaki lepszy program można by zaproponować kapłanowi starającemu się o rozwój na drodze doskonałości chrześcijańskiej?
Drodzy kapłani, uroczystości 150 rocznicy śmierci św. Jana Marii Vianneya następują bezpośrednio po dopiero co zakończonych obchodach 150 rocznicy objawień w Lourdes (1858). Już w 1959 r. papież Jan XXIII zauważył: „Krótko przed zakończeniem przez św. Proboszcza z Ars pełnego niebiańskich zasług życia, w innej okolicy Francji ukazała się Ona niewinnej i pokornej dziewczynce, by przez nią macierzyńskim upomnieniem wezwać ludzkość do modlitwy i chrześcijańskiej pokuty; a dostojny Jej głos, do dziś poruszający dusze mimo upływu wieku, dźwięczy długo i szeroko jakby w nieskończoność. W rzeczy samej czyny i słowa kapłana, wyniesionego do czci Świętych, którego setną rocznicę obchodzimy, jakby jakimś uprzedzającym niebiańskim światłem oświetliły nadprzyrodzone prawdy, które objawione zostały w grocie w Lourdes niewinnej dziewczynce. On sam żywił wielkie nabożeństwo do Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Dziewicy, w r. 1836 poświęcił kościół parafialny Maryi Niepokalanie Poczętej, a w r. 1854 uczuciami najgłębszej czci i radości witał dogmat katolicki, który tę prawdę nieomylnym orzeczeniem zdefiniował”49. Święty Proboszcz zawsze przypominał swoim wiernym „Jezus Chrystus, dawszy nam wszystko, co mógł nam dać, pragnie nas jeszcze uczynić dziedzicami tego co ma najcenniejsze, to znaczy swojej Najświętszej Matki”50.
Najświętszej Dziewicy zawierzam ten Rok Kapłański, prosząc Ją by wzbudziła w duszy każdego kapłana wielkoduszne odnowienie owych ideałów całkowitego oddania się Chrystusowi i Kościołowi, które inspirowały myśl i działanie Świętego Proboszcza z Ars. Swym żarliwym życiem modlitwy i gorącą miłością Jezusa Ukrzyżowanego Jan Maria Vianney posilał swe codzienne bezwarunkowe powierzenie się Bogu i Kościołowi. Oby jego przykład wzbudził w kapłanach owe tak bardzo dziś jak i zawsze potrzebne świadectwo jedności z biskupem, między sobą oraz z wiernymi świeckimi. Niezależnie od istniejącego w świecie zła, zawsze rozbrzmiewa jakże aktualne słowo Chrystusa do swoich apostołów w Wieczerniku: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33). Wiara w Boskiego Nauczyciela da nam siłę, byśmy z ufnością spoglądali w przyszłość. Drodzy kapłani, Chrystus na was liczy. Idąc za przykładem Świętego Proboszcza z Ars, pozwólcie się Jemu zdobyć a staniecie się również wy, we współczesnym świecie posłańcami nadziei, pojednania i pokoju!
Z moim Błogosławieństwem Apostolskim
W Watykanie, dnia 16 czerwca 2009 roku
1. „Le Sacerdoce, c’est l’amour du coeur de Jésus” ( w: B. Nodet, Le curé d’Ars. Sa pensée – Son coeur. Présentée par l’Abbé Bernard Nodet, éd. Xavier Mappus, Paris 1995, p.5). Dalej: Nodet. Wyrażenie to cytuje także Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 1589.
2 NODET, s. 101
3 Ibid, s. 97
4 Ibid., s. 98-99
5 Ibid, s. 98-100.
6 Ibid, s. 183
7 MONNIN A., Il Curato d’Ars. Vita di Gian-Battista-Maria Vianney, vol. I, ed. Marietti, Torino 1870, 122
8 Por. Lumen gentium, 10
9 Presbyterorum ordinis, 9
10 Tamże
11 „Kontemplacja jest spojrzeniem wiary, utkwionym w Jezusa Chrystusa. „Wpatruję się w Niego a On wpatruje się w mnie” mówił w czasach swego świętego proboszcza wieśniak z Ars, modląc się przed tabernakulm” (Katechizm Kościoła Katolickiego n. 2715).
12 NODET, s. 85
13 NODET, s. 114
14 Ibid., s. 119
15 Por. MONNIN A., dzieło cytowane II, ss. 430 nn
16 NODET, s. 105
17 Ibid., s. 105
18 Ibid., s. 104
19 Monnin A., dzieło cytowane II, s. 293
20 tamże, II, s. 10
21 NODET, s. 128
22 Ibid., s. 50
23 Ibid., s. 131
24 Ibid., s. 130
25 Ibid., s. 27
26 Ibid., s. 139
27 Ibid., s. 28
28 Ibid., s. 77
29 Ibid., s. 102
30 Ibid., s. 189
31 Evangelii nuntiandi, 41.
32 BENEDYKT XVI, Homilia podczas Mszy św. Krzyżma, 9.04.2009
33 por. BENEDYKT XVI, Przemówienie do Sesji Plenarnej Kongregacji ds. Duchowieństwa, 16.03.2009
34 P.I.
35 Nazwał tak dom, gdzie sprawił, że przyjmowano ponad 60 porzuconych dziewcząt. Aby go utrzymać, był gotów na wszystko „Podjąłem wszelkie wyobrażalne kroki” – mawiał ze śmiechem (NODET, s. 214)
36 NODET, s. 216
37 Ibid., s. 215
38 Ibid., s. 216
39 Ibid., s. 214
40 Por. Ibid., s. 112
41 Por. Ibid., ss. 82-84; 102-103
42 Ibid., s. 75
43 Ibid., s. 76
44 BENEDYKT XVI, Wigilia Zesłania Ducha Świętego, 3.06.2006
45 N.9.
46 BENEDYKT XVI, Przemówienie do Biskupów przyjaciół Ruchu Focolari i Wspólnoty św. Idziego, 8.02.2007
47 Por. n.17.
48 por. JAN PAWEŁ II. Adhort. Ap. Pastores dabo vobis, 74
49 Encyklika Sacerdotii nostri primorida, 1959
50 NODET, s. 244.
Poznań: jubileuszowa Msza w rycie trydenckim
Czerwiec 20, 2009
14 czerwca J.E. Ks. Bp Grzegorz Balcerek, Biskup pomocniczy Archidiecezji Poznańskiej odprawił pontyfikalną Mszę świętą w kościele oo. Franciszkanów na Wzgórzu Przemysła. Podczas Mszy św. bp Grzegorz Balcerek podziękował tradycjonalistom, że „nie ulegli pokusie pójścia drogę zerwania jedności z Ojcem Świętym”.
W czerwcu 1994 roku rozpoczęto w Poznaniu stałe celebrowanie liturgii w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Zgodę na sprawowanie takiej Mszy św. raz w miesiącu wydał ówczesny metropolita poznański, arcybiskup Jerzy Stroba jako pierwszy ordynariusz w Polsce.
Z okazji jubileuszu uroczystą Mszę św. pontyfikalną odprawił w kościele ojców franciszkanów pomocniczy biskup archidiecezji poznańskiej, Grzegorz Balcerek. Duchowny dziękował tradycjonalistom, że „nie ulegli pokusie pójścia drogę zerwania jedności z Ojcem Świętym”.
„Proszę byście w tej wierności i cierpliwości trwali, byście potrafili okazać wyrozumiałość dla decyzji naszych biskupów, którzy powołani są do odpowiedzialności za całą owczarnię Bożą i według najlepszych swoich intencji i sił służą Kościołowi, zawsze szukając jego dobra” – apelował biskup.
Przestrzegał też przed walką między zwolennikami dawnej i nowej liturgii katolickiej, gdyż „w sercu Kościoła jest wiele miejsca: i dla miłośników dawnych form, i dla nowych ruchów wyrosłych z tchnienia Ducha Świętego”.
„Trzeba z całą mocą powiedzieć tym, którzy odrzucają dawne formy, należące do tradycji Kościoła, że nie mają racji, że zubażają Kościół. Błędem jest dzielenie Kościoła na przedsoborowy i posoborowy, w takim sensie, by odrzucać to, co dawne i gloryfikować tylko to, co nowe” – dodał.
Hierarcha upominał, iż „nie wolno traktować Eucharystii, jakby była prywatną własnością księdza, czy jakiejś wspólnoty”, bo „liturgia nie może być nigdy polem osobistych eksperymentów, nie można jej odzierać ze świętości”.
„Tradycja to nie sztywne przywiązanie do tego, co było. Kochając to, czym żyje Kościół od wieków – a w pełni tę waszą miłość podzielam – nigdy nie pozwólcie, by ogarnął was duch przeciwny Duchowi Świętemu, duch wykluczania innych, duch wyższości nad innymi, krótko mówiąc – grzech pychy” – apelował bp Balcerek do zwolenników liturgii przedsoborowej.
We franciszkańskim kościele na Wzgórzu Przemysła – gdzie poznańscy tradycjonaliści gromadzą się obecnie na Mszy św. w dawnym rycie w każdą niedzielę – modliło się kilkuset sympatyków tradycji katolickiej. W czasie podniosłej liturgii śpiewano chorał gregoriański.
Nadzwyczajną formę rytu rzymskiego – jak nazywa się porządek Mszy sprawowany przez kapłana przodem do ołtarza i w języku łacińskim – zatwierdził w 1570 roku na Soborze Trydenckim papież Pius V. Niewielkie korekty wprowadził do niej dopiero w 1962 roku papież Jan XXIII.
Po reformie liturgicznej Kościoła katolickiego w 1969 roku, dawna Msza trydencka sprawowana była jedynie w niektórych miejscach. Celebrujący ją kapłan musiał jednak mieć na to zgodę miejscowego biskupa. 7 lipca 2007 roku papież Benedykt XVI wydał indult zezwalający na odprawianie Mszy w rycie przedsoborowym każdemu kapłanowi bez zgody ordynariusza.
Zwolennikiem przedsoborowej liturgii jest powołane przez arcybiskupa Marcela Lefebvre’a w 1970 roku Bractwo Kapłańskie św. Piusa X. Gdy w 1988 roku abp Lefebvre wyświęcił biskupów bez zgody Stolicy Apostolskiej, został obłożony ekskomuniką. 21 stycznia 2009 roku Benedykt XVI zdjął ekskomunikę, umożliwiając członkom Bractwa powrót do Kościoła rzymskokatolickiego.
Po ekskomunikowaniu abpa Lefebvre’a część kapłanów, pragnąca zachować jedność z papieżem, odłączyła się od Bractwa św. Piusa X i utworzyła Bractwo Kapłańskie św. Piotra. Z Bractwem św. Piotra identyfikują się właśnie poznańscy zwolennicy przedsoborowej liturgii.
Od kilku lat współorganizują oni kościelne obchody przypadającej w grudniu rocznicy śmierci Wolfganga Amadeusza Mozarta. Tuż przed północą z ich inicjatywy celebrowana jest w jednej z poznańskich świątyń Msza w rycie tradycyjnym, podczas której wykonywane jest „Requiem” – ostatnie dzieło napisane przez genialnego kompozytora.
za: ekai.pl
przeczytaj też pełen tekst homilii ks. bpa Grzegorza Balcerka
zdjęcia: Piotr Łysakowski
więcej zdjęć na: www.sanctus.pl
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Medal św. Wojciecha dla o. Tomasza Janka
Czerwiec 18, 2009
Olimpijczyk Leszek Blanik, franciszkanin o. Tomasz Jank, rysownik Zbigniew Jujka i dyrektor gdańskiego Muzeum Historycznego Adam Koperkiewicz znaleźli się wśród nagrodzonych Medalami św. Wojciecha i księcia Mściwoja II. To najwyższe – obok honorowego obywatelstwa – wyróżnienia przyznawane przez Radę Miasta Gdańska wręczono we wtorek podczas uroczystej sesji radnych w Dworze Artusa.
We wtorek, 16 czerwca już przed godziną 17.00 Dwór Artusa w Gdańsku na Długim Targu wypełnił się po brzegi. W przepięknie odrestaurowanej Auli zebrała się Rada Miejska pod przewodnictwem pana Bogdana Oleszka, z prezydentem Gdańska, panem Pawłem Adamowiczem, Kapituła Medali św. Wojciecha i Księcia Mściwoja II, pod przewodnictwem prof. dr hab. Jerzego Młynarczyka, celem wręczenia Medali dla zasłużonych dla miasta Gdańska i rozsławiających nasze miasto w Polsce, w Europie i na świecie. Pośród śpiewu i muzyki chóru Capella Gedanensis zostali wprowadzeni nominowani do odebrania tychże medali: Leszek Blanik (sportowiec – za wybitne osiągnięcia sportowe, w tym złoty medal olimpijski), o. Tomasz Jank, Zbigniew Jujka (rysownik – za wybitną w skali międzynarodowej działalność na polu dowcipu rysunkowego), Adam Koperkiewicz (dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska za wieloletnie kierowanie placówką i działania na rzecz utrzymania gdańskich zabytków), Forum Dialogu Gdański Aeropag (projekt społeczny zainicjowany przez księży Witolda Bocka i Krzysztofa Niedałtowskiego. Debaty publiczne w ramach tego projektu odbywają się w Gdańsku od 2000 roku).
Medale Mściwoja II przyznano: prezesowi zarządu Gdańskiej Stoczni Remontowej Zbigniewowi Canowieckiemu, dokumentującym rozwój Gdańska fotografom Maciejowi Kosycarzowi i pośmiertnie jego ojcu Zbigniewowi, prawnikowi i sędziemu Trybunału Stanu Romanowi Nowosielskiemu (za walkę o naprawę krzywd wyrządzonych przez władze komunistyczne mieszkańcom Gdańska i Pomorza), biegaczowi Marianowi Parusińskiemu (za upowszechnianie kultury fizycznej).
Wyróżnienia otrzymali także gdański piekarz i cukiernik Grzegorz Pellowski oraz bursztyniarz i społecznik Zbigniew Strzelczyk. Nagrodzona została także organizacja pozarządowa Gdańska Fundacja Innowacji Społecznej za działalność na rzecz potrzebujących, w tym tworzenie domów dziecka.
Był to też szczególny dzień dla wspólnoty franciszkanów w Gdańsku, ale także dla całej Prowincji, ponieważ wśród nominowanych był nasz współbrat, o. Tomasz Jank. W mowie laudacyjnej usłyszeliśmy o zasługach o. Tomasza w rewitalizacji kompleksu kościelno – klasztornego Świętej Trójcy, stalli w prezbiterium, renowacji organów w naszym kościele i jego zasługach w dziedzinie konserwacji i ochrony zabytków. W trakcie wręczania medalu dla franciszkanina podkreślone zostało wyraźnie, że to wyróżnienie przypadło w roku Jubileuszu zakonu – 800 lat od początu charyzmatu franciszkańskiego.
O. Tomaszowi życzymy wielu sukcesów w tej dziedzinie w której, oprócz oczywiście tego co jest związane z kapłaństwem i życiem zakonnym, jest specjalistą: niechaj gotyckie mury Świętej Trójcy w Gdańsku nabierają – dzięki jego wysiłkom – pierwotnego wyglądu i świetności.
W kapitule medali św. Wojciecha i Mściwoja II, ustalającej co roku, w sposób jednomyślny, listę laureatów, zasiadają m.in. znawca historii Gdańska dr Andrzej Januszajtis, literaturoznawca prof. Edmund Kotarski, arcybiskup Tadeusz Gocłowski oraz aktorka Halina Winiarska-Kiszkis.
Medale są honorowymi odznaczeniami Rady Miasta Gdańska przyznawanymi za wybitne zasługi na rzecz miasta. Wykonane w srebrze medale otrzymują osoby prywatne, instytucje bądź organizacje, których działania przyczyniły się do rozsławienia imienia Gdańska zarówno w regionie, kraju jak i na świecie. Kapituła nagradza osoby, które podejmują wszelkie publicznie pożyteczne inicjatywy. Medale otrzymują osoby wyróżniające się poprzez swoją pracę bądź zainteresowania, które swoim działaniem wyrastają ponad przeciętność. Działania dostrzegane i nagradzane przez Kapitułę dotyczą wszystkich dziedzin życia: kultury, nauki, służby zdrowia, gospodarki. Przyznaje je dziewięcioosobowa Kapituła powoływana na 4 lata przez Radę Miasta Gdańska. Regulamin przyznawania medali mówi, że każdego roku Kapituła może przyznać maksymalnie 6 medali św. Wojciecha oraz 12 medali księcia Mściwoja II. Pierwsze medale Rada Miasta Gdańska przyznała w 1997 r. Do tej pory przyznano 55 Medali św. Wojciecha oraz 101 Medali Mściwoja II. (za: www.gdansk.pl)
Zobacz stronę gdańskich franciszkanów









Koncert na inaugurację Jubileuszu 800-lecia
Czerwiec 16, 2009
Capella Musicale z Papieskiej Bazyliki Św. Franciszka w Asyżu i Orkiestra Miejska Leopolis ze Lwowa wspólnym koncertem zainaugurowała pomorski program obchodów Jubileuszu 800-lecia Zakonu Franciszkanów, nad którym honorowy patronat objął Generał Zakonu o. Marco Tasca z Rzymu. Zebraną publiczność w gotyckim Prezbiterium Kościoła Św. Trójcy w Gdańsku (08.06.2009) przywitał dyrektor Domu Pojednania i Spotkań im. Św. Maksymiliana M. Kolbego a zarazem gwardian gdańskiego klasztoru Braci Mniejszych Konwentualnych o. Roman Zioła. Zebrał nas tu św. Franciszek. Spotykając się w tym nowo odrestaurowanym gotyckim zabytku, miejscu pierwszej franciszkańskiej świątyni w Gdańsku, uczcijmy ten jubileusz duchowym i zarazem artystycznym przeżyciem, dziękując Panu Bogu za 800 lat naszej obecności i zakonnej służby – powiedział dyrektor DMK.
Wypełniona po brzegi świątyni publiczność gromkimi brawami przywitała artystów z Włoch i Ukrainy. Na początku uroczystości o. Adam Kalinowski – prowincjał zakonu odebrał jubileuszowe życzenia i podziękowania od marszałka województwa pomorskiego Jana Kozłowskiego i przewodniczącego pomorskiego sejmiku prof. Brunona Synaka. Do listu gratulacyjnego dołączone zostało wygrawerowane godło województwa z dedykacją.
Na program jubileuszowego koncertu złożyły się utwory XVIII i XIX w. autorstwa franciszkańskich zakonników w opracowaniu na chór i orkiestrę w aranżacji dyrygenta a zarazem dyrektora artystycznego Capella Musicale o. Giuseppe Magrino z Asyżu. Ostatnie zaś cztery wykonane utwory (Victimae Paschali Laudes, Salve Regina, Fratello Sole – sorella Luna i Santo e terribile) napisał sam o.Giuseppe. Blisko dwugodzinny koncert zakończył się dopiero po trzecim bisie publiczności. Należy podkreślić, że publiczność jak zawsze dopisała. W koncercie uczestniczyły zarówno osoby starsze, jak i młodzież. Nie zabrakło też całych rodzin z dziećmi.
Artystom oraz zgromadzonym za przybycie podziękował rektor kościoła Świętej Trójcy o. Tomasz Jank. Cieszę się, że nasz „mały Asyż” mógł w progach gdańskiej świątyni gościć tak wspaniałych artystów z wielkiego Asyżu.
Nagrania koncertu dokonało Polskie Radio Gdańsk.
Organizatorzy złożyli podziękowania patronom medialnym: Echu Miasta, Gościowi Niedzielnemu, Radiu Plus, serwisom Franciszkanie.pl i Wrota Pomorza. Szczególnie podziękowano Radiu Gdańsk za dokumentację muzyczną i nagranie tego niecodziennego koncertu. Niezbędnego wsparcia udzielili także nasi partnerzy a zarazem dobroczyńcy – Gdański Archipelag Kultury – Scena Muzyczna i Drukarnia Kurier z Bytowa.
Zobacz wszystkie zdjęcia: galeria (pierwsza strona)




Zdjęcia: Anna Mucha
Lednica 2009
Czerwiec 16, 2009
Ponad 80 tys. pielgrzymów z Polski i Europy uczestniczyło w XIII Ogólnopolskim Spotkaniu Młodzieży zatytułowanym „Rozpoznać czas”. W tym roku na Pola Lednickie liczniej niż zwykle przybyli franciszkanie i młodzież z prowadzonych przez nich duszpasterstw. Młodzi pielgrzymi przybyli z wielu miejscowości w Polsce, a także z Czech, Słowacji, Węgier, Francji, Ukrainy, Białorusi i krajów nadbałtyckich. Uroczystej mszy św. przewodniczył Prymas Polski kard. Józef Glemp, homilię wygłosił metropolita lubelski abp Józef Życiński. Spotkanie zakończyło się w niedzielę nad ranem (7 czerwca).
Zgodnie z kilkunastoletnią tradycją spotkań, młodzi dokonali aktu wyboru Chrystusa na ich Pana i Zbawiciela. Przysięgę odebrał kard. Glemp. Słowa roty wypowiadane były w kilku językach. O północy – w strugach deszczu – rozpoczęło się przejście przez symboliczną Rybę – Bramę III Tysiąclecia.
Szczególne zaproszenie do udziału w tegorocznym spotkaniu otrzymali wszyscy franciszkanie z dziesięciu polskich prowincji – franciszkanie, bracia mniejsi i kapucyni – z racji przeżywanego obecnie jubileuszu 800-lecia reguły i charyzmatu franciszkańskiego.
„Nie bójcie się postawić na Chrystusa i jak święty Franciszek odbudujcie Kościół wszędzie tam, gdzie jesteście” – zachęcał młodzież zebraną na Polach Lednickich o. Jacek Waligóra OFMCap, prowincjał krakowskich kapucynów i przewodniczący Konferencji Prowincjałów Franciszkańskich w Polsce.
Wszyscy uczestnicy otrzymali „Lednicką Liturgię Godzin” (specjalnie przygotowane na tę okazję wydanie brewiarza dla świeckich z jutrznią, nieszporami i kompletą), drewniane krzyże San Damiano z rzemykiem oraz butelkę na wodę święconą. Przyniesiono i zademonstrowano brewiarz-relikwię, z którego modlił się sługa Boży Jan Paweł II. Nauka modlitwy brewiarzowej będzie kontynuowana w telewizyjnym programie młodzieżowym „Raj”.
Przedstawiciele rodziny franciszkańskiej wnieśli na Pola Lednickie ogromne płótno o szerokości 7 m i długości 10 m z namalowanych krzyżem franciszkańskim. Młodzież z duszpasterstw franciszkańskich wypuściła 300 gołębi symbolizujących osiemsetletnie hasło i przesłanie zakonu – „pokój i dobro”.
„Na zakończenie spotkania, tuż przed przejściem przez Rybę, o. Jacek Waligóra zachęcał młodych, aby podobnie jak św. Franciszek, odkrywali obecność Boga w codziennym życiu i nie bali się zaufać Mu do końca” – relacjonuje biorący udział w spotkaniu wikariusz krakowskiej prowincji franciszkanów o. Paweł Dybka OFMConv.
Jak dodaje o. Dybka, pozdrowienie „pokój i dobro” rozbrzmiewało wielokrotnie w trakcie spotkania, a szczególnie po inscenizacji misterium stygmatyzacji św. Franciszka, przedstawiającym nawrócenie Biedaczyny z Asyżu i obranie drogi życia według Ewangelii.
Ze szczególną uwagą pielgrzymi wysłuchali skierowanego do nich orędzia Ojca Świętego Benedykta XVI, które odczytał abp Henryk Muszyński. „Wybierzcie Chrystusa, abyście w każdej chwili życia – radosnej i trudnej – mieli wewnętrzną pewność, że On wspiera Was mocą Ducha Świętego. Wspieram was swoją modlitwą przez przyczynę sługi Bożego Jana Pawła II, który był waszym niezrównanym przewodnikiem i wciąż nie przestaje Was inspirować” – napisał w przesłaniu papież.
Pomysłodawca i organizator lednickich spotkań dominikanin o. Jan Góra, zaprosił wszystkich na kolejne spotkanie – Apel III Tysiąclecia. Odbędzie się ono w przyszłym roku, 5 czerwca.
Poniżej prezentujemy zwięzłą relację z wyjazdu na Lednicę wspólnoty naszego Wyższego Seminarium Duchownego z Łodzi-Łagiewnik:
Wspólnota seminaryjna wzięła udział w tegorocznych Spotkaniach Lednickich z racji Franciszkańskiego Jubileuszu. Z Łodzi wyjechaliśmy po śniadaniu. Nasza grupa liczyła 47 osób: o. Rektor Michał Baranowski, o. Przemysław Strażyński, o. Marek Sykuła, 35 braci kleryków, o. Piotr Matuszak, o. Grzegorz Kordek, oraz siedem osób świeckich (2 panie z kuchni z bliskimi). W Gnieźnie zaplanowaliśmy krótki postój, wstąpiliśmy do katedry pomodlić się przy grobie św. Wojciecha, następnie do sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia i klasztoru, gdzie gościnnie przywitał nas o. Jacek Korsak, były duchowny seminarium (o. Rafała Zarzyckiego i o. Zygmunta Tomporowskiego już nie było, bo wyruszyli z postulantami i młodzieża na Lednicę).
Gdy dotarliśmy na Lednickie pola, były już one prawie zapełnione – nasz kwatermistrz, br. Łukasz Śliwiński znalazł jednak miejsce w sektorze 4, z tym tylko, że na obrzeżu, czyli daleko od głównej alei, gdzie mają miejsca przemarsze i prezentacje. Bracia Franciszkanie i siostry Franciszkanki zaraz na początku popołudniowego program zostali zaproszeni, aby przejść tą aleją. Okolicznościowe słowo wygłosił o. Jacek Waligóra, kapucyn, przewodniczący konsulty franciszkańskich prowincjałów w Polsce. A także o. Antoni Dudek z Prudnika, który razem z młodzieżą prudnicką przygotował na ten przemarsz transparenty z franciszkańskim godłem, olbrzymie płótno z wizerunkiem Krzyża Asyskiego, które zostało przez nas złożone na wzgórzu pod Ołtarzem i Bramą Rybą, oraz przywieźli stado gołębi, które wypuszczone zostały, kiedy podeszliśmy do Ołtarza. To była radosna manifestacja rodziny franciszkańskiej, była to też okazja by przywitać się z braćmi przybyłymi na Lednicę.
Przed północą zaczęła się ulewa, niemniej zdecydowaliśmy się czekać z rzeszą wytrwałych i przejść przez Bramę (ok. 1.20). Gdy dotarliśmy na umówione miejsce, trzeba było troche zaczekać, aż podjedzie autokar, a gdy zajęliśmy w nim miejsce, wystarczył moment, aby wszyscy (z wyjątkiem kierowcy) posnęli. O 5.00 rano dojechaliśmy do Łagiewnik.
Więcej zdjęć w galerii (1 strona)

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009

Lednica 2009
Zdjęcia i filmiki: D. Andryszczyk, A. Bukowska
Prawdopodobieństwo Boga
Czerwiec 16, 2009
„Boga prawdopodobnie nie ma. Dlatego przestań się martwić i ciesz się życiem” (There’s probably no God. Now stop worrying and enjoy your life) – takie napisy pojawiły się z początku roku najpierw na londyńskich autobusach i w metrze. Wkrótce ateistyczna akcja reklamowa ruszyła także w Hiszpanii, we Włoszech, Niemczech, Australii i Kanadzie.
Reakcje, jakie wywołała w kręgach chrześcijańskich, były skrajnie różne: od oburzenia poprzez obojętność aż po akceptację i zadowolenie. Pastor George Hargreaves z Walijskiej Partii Chrześcijańskiej stwierdził, iż ateiści „strzelili sobie samobója”, gdyż słówko „prawdopodobnie” zdradza, iż nie są oni zupełnie przekonani, że Bóg nie istnieje.
Także kaznodzieja Domu Papieskiego, o. Raniero Cantalamessa, w wygłoszonym w obecności papieża Benedykta XVI wielkopiątkowym kazaniu stwierdził: „powinniśmy podziękować inicjatorom tej kampanii”, gdyż oddała ona „większą przysługę sprawie Boga aniżeli tyle naszych apologetycznych argumentów. Ukazała ubóstwo racji ateizmu i przyczyniła się do wstrząśnięcia wieloma uśpionymi sumieniami”.
Od pochwały wolności słowa do krucjaty
Brytyjska kampania nie pojawiła się oczywiście znikąd. Była odpowiedzią na inicjatywę jednego ze stowarzyszeń chrześcijańskich, które w różnych miejscach rozmieszczało ogłoszenia typu reklamowego skierowane do niewierzących. Zawierały one odnośnik do strony internetowej, gdzie ateiści mogli się dowiedzieć co ich czeka, a czeka ich oczywiście – jak można tam było przeczytać – piekło. Inicjatorką kontrkampanii była 28-letnia dziennikarka i scenarzystka Ariane Sherin, która szybko zyskała poparcie w osobie prof. Richarda Dawkinsa, autora słynnej książki Bóg urojony.
Jak się okazało, nie zabrakło też chętnych do sfinansowania tej inicjatywy, którą ostatecznie zorganizowało Brytyjskie Stowarzyszenie Humanistyczne (BHA). Reklamy w innych krajach sfinansowały analogiczne stowarzyszenia ateistów i racjonalistów.
Zróżnicowane reakcje na ateistyczną reklamę pokazały, że społeczeństwo nie bardzo wie, jak zareagować na sam fakt promocji niewiary. W Londynie czy Genui pojedynczy kierowcy autobusów odmawiali wyruszenia w trasę pojazdem oklejonym ateistyczną reklamą. W Szkocji oburzony kapłan napisał list do miejscowego pisma „The Herald’s”. W Londynie przed budynkiem agencji zajmującej się tą reklamą pojawiła się 200-osobowa grupa protestujących. Trudno to jednak nazwać masowym oburzeniem.
Nieco bardziej radykalnie zareagowała archidiecezja w Barcelonie, która wydała nawet oficjalny komunikat odnoszący się do treści sloganu reklamowego. Bardziej dialogowo nastawieni byli katalońscy protestanci, którzy wykupili reklamę autobusową o treści: „Bóg – tak, istnieje.
Korzystaj z życia w Chrystusie”. Jak mówił pastor Francisco Rubiales, chcieli oni w ten sposób „powiedzieć światu, że Chrystus istnieje i że jest drogą do lepszego życia. Szanujemy wszystkie osoby i instytucje, które publicznie głoszą swoje opinie, idee i wierzenia. Jeśli wszyscy mogą wyrażać w sposób wolny swoje opinie i fundamentalne prawa, to my również”.
czytaj całość na wiara.pl
Ukraina: greckokatolicki katechizm
Czerwiec 16, 2009
Gotowy jest już katechizm ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego. Zostanie on opublikowany w 2010 roku i trafi także do wiernych mieszkających za granicą. Dlatego też przetłumaczony zostanie na co najmniej sześć języków, w tym na polski. Wydanie katechizmu stanie się możliwe dzięki finansowemu wsparciu katolickiej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Za przygotowanie katechizmu odpowiedzialna jest s. Luiza Ciupa z Lwowskiego Instytutu Katechetyki. Do współpracy zostali zaproszeni eksperci z zakresu teologii, katechetyki, liturgiki oraz biblistyki. Nad całością prac pieczę sprawuje bp Peter Stasiuk z ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego w Australii.
bz/ rv
za: radiovaticana.org
















