Gdańsk: Odpust Świętej Trójcy 2010

Maj 31, 2010

„Jeśli chcesz ziścić swe marzenia dąż do celu powoli i wytrwale. Zaczynając od małego, osiągniesz wiele. Czysta jest praca płynąca z potrzeby serca. Jeśli pragniesz być wolny nie zabiegaj o wiele…” to proste przesłanie przeczytałam kiedyś w szkolnej gablotce. Była przerwa. Stałam na korytarzu oparta o ścianę i patrzyłam przed siebie trochę zrezygnowana, zmęczona długimi zajęciami. Chciałam zapomnieć na chwilę o rutynie szkolnych zajęć. Szkolna gablotka jak zwykle wisiała w tym samym miejscu, dzielnie przekazując różne informacje. Nie miałam zwyczaju czytać jej zawartości, przechodziłam zwykle obok bardzo sobą zajęta. Tym razem było inaczej.

Gablotka zwróciła moją uwagę. Wyglądała jak relikt z przeszłości, pełen tajemniczych znaków przesłanych z odległej cywilizacji. Podeszłam bliżej do zakurzonej szyby. Teksty ogłoszeń napisano stylizowaną, antyczną czcionką na pożółkłym papierze. Kartki przypięte były szpilkami jak egzotyczne motyle albo inne cenne owady, których nazwy warto poznać. Zaczęłam powoli czytać słowa, starając się zapamiętać ich treść. Wtedy to poznałam motto świętego z Asyżu, o którym niewiele wówczas wiedziałam. Zrobiło na mnie wrażenie, chociaż przekornie zbywałam doniosłość tamtego zdarzenia. Ech – myślałam, kolejne mądrości cytowane do znudzenia, gdzieś na marginesie rozpędzonego życia, biegnącego i tak własnym tropem.

Potrzebowałam wielu lat, by docenić prostotę i piękno duchowości franciszkańskiej. Potrzebowałam czasu, aby znaleźć swój skarb. Dzisiaj nie jestem już uczennicą liceum. Dawno skończyłam studia i mogę pochwalić się siedmioletnią córką. Ona już uczy się franciszkańskiej radości i jestem pewna, że będzie w niej dojrzewać dużo piękniej niż ja ponieważ poznaje ją od dziecka. Tuż obok kamienicy, w której niedawno zamieszkałyśmy, jest stary klasztor franciszkański. Kościół Świętej Trójcy o frontonie podobnym do brązowego piernika oblanego czekoladą.

Takie pierniki można kupić na odpuście, o którym właśnie zamierzam napisać. Święto Trójcy Przenajświętszej, któremu towarzyszy franciszkański odpust, jest zdarzeniem wyjątkowym.

Także tym razem Święty Franciszek bardzo mocno zaszczycił wszystkich swoją obecnością.   Uroczyście, z właściwym dla takiego zdarzenia namaszczeniem, pokazano wiernym nowy, srebrny relikwiarz zaprojektowany przez o. Tomasza Janka a wykonany przez gdańskiego artystę Jana Szczypkę, profesora na gdańskiej ASP. W niedzielę odpustową 30 maja 2010 roku w kościele Świętej Trójcy w Gdańsku można było uczcić nową relikwię Świętego Franciszka. Długo przyglądałam się relikwiarzowi starając się odczytać zamysł autora. Nie wyglądał jak inne relikwiarze, które z szacunkiem całowałam zakłopotana też własną grzesznością.                             Sam relikwiarz jak wiadomo jest przedmiotem świętym. Zwykle zawiera niewielki fragment szaty lub szczątki z ciała świętego, które umieszczone są w centrum statuetki i chronione za szkłem. Ponieważ szkło jest małe, właściwie szkiełko, a historia świętego niezwykle urokliwa i radosna jak lata dzieciństwa, przypomina mi to „sekrety” jakie robiłam będąc jeszcze w wieku mojej córki. „Sekrety” były niezwykle ważne i zawsze dobrze ukrywane. Nie każdy miał do nich dostęp. Mogli je odkrywać tylko wtajemniczeni. Trzeba było starannie, w wydrążonym w ziemi dołku, ułożyć płatki kwiatów i liście. Po czym wszystko zabezpieczyć kawałkiem szkła. Następnie zasypać skarb ziemią i dobrze zapamiętać miejsce.

Nowy relikwiarz franciszkański ma właśnie takie małe szkiełko za którym widnieje cząstka Świętego. Ukryty skarb do którego chętnie będę wracać. Podobnie jak wracam do marzeń o prostocie przynoszącej radość. Tak bardzo aktualne są te marzenia. Odradzają się, niezmienne, w spotkaniu z charyzmatem świętego.

Nie widziałam wielu relikwiarzy. Ten gdański z pewnością przyciąga uwagę oryginalnością swojej formy. Oto Święty Franciszek podnosi na ramionach słońce. Pomagają mu w tym liczne ptaki niebieskie, jak zwykle posłuszne woli świętego. Relikwiarz został wykonany ze srebra, dzięki ofiarności wielu ludzi, którzy na ten cel przynosili cenny kruszec, albo dary pieniężne. Oni wszyscy zostali wpisani do Złotej Księgi darczyńców, a ich nazwiska zapewne nigdy nie zginą.

Co takiego urzekało Franciszka w odpustach? Może także to, co przeżyłam dzisiaj, wraz z wieloma innymi, szukającymi tego samego co ja. Niedzielnego wspólnego odpoczynku na słońcu, przy herbacie miętowej i chlebie ze smalcem. Dziedziniec kościoła Świętej Trójcy, cicha oaza ukryta w sercu miasta, wreszcie zapełnił się tłumem ludzi. Jedni podawali drugim kromki chleba i ogórki, nie zwracając uwagi na wykwintną kulturę jedzenia. Dzisiaj wszystkim bardzo smakowało na papierowych serwetkach i na stojąco. Kiedy po zabieganym tygodniu można było wreszcie zwolnić tempo, usłyszeć parę miłych słów od nieznajomego czy nieznajomej. Popatrzeć na roześmiane dzieci bawiące się w berka przy figurze Świętej Klary. Jej wyciągnięta dłoń nieustannie błogosławi, także wtedy gdy któryś z maluchów podepcze przypadkiem kwiaty w jej ogródku. Ogród Klary to ledwie parę metrów kwadratowych zieleni, ale na tle kamiennych murów starego kościoła wygląda wyjątkowo malowniczo.

Jestem pewna, że święty Franciszek z Asyżu pobłogosławił uroczystość odpustową. Wszystkie wspólnoty, które od dawna zaangażowane są w przeróżne prace przy klasztorze, Rycerstwo Niepokalanej, Franciszkański Zakon Świeckich, wspólnota akademicka San Damiano, bardzo się starały, aby Dzień Świętej Trójcy był dla wszystkich wyjątkowy. I jak niechcąco podsłuchałam dla wielu taki właśnie był.

A za rok znowu odpust!

mgr Magdalena Golon

Wszystkie zdjęcia w galerii (4 strona)


* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Lębork: sanktuarium św. Jakuba

Maj 31, 2010

W niedzielę 14 lutego br. podczas uroczystej mszy świętej, której przewodniczył ks. Infułat Stanisław Grunt w kościele Św. Jakuba Apostola, w parafii, mieście Lęborku oraz Powiecie Lęborskim rozpoczął się Rok Jakubowy.

„Rozpoczynamy w Lęborku Jubileuszowy Rok św. Jakuba Apostoła. W diecezji mamy dziewięć parafii p.w. Świętego Apostoła: w Łebie, Człuchowie, Lubichowie, Ostrowite, Dzierżążnie, Tucholi, Łubieniu Wielkim, Niewieścinie oraz ta w Lęborku.

Świątynia ta jest szczególnym miejscem, bo jest sędziwa wiekiem i wspaniała wyglądem oraz bogata obecnością wiernych, którzy wierzą Bogu i postępują sprawiedliwie. Świątynię tę zawdzięczamy fundacji Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego Heinricha Dusemer von Arfberg. Budowę zakończono w roku 1343.

To wspaniała historia, która przez stulecia i wieki służyła naszym przodkom w wierze, a św. Jakub był ciągle ich Patronem” – tymi słowami rozpoczął homilie ks. Infułat Stanisław Grunt.

Rok Jakuba przypada wtedy w kościele powszechnym, gdy liturgiczne wspomnienie Św. Jakuba Apostoła (25 lipca) przypada w niedziele. W tym roku tak właśnie jest.

Święty Jakub Apostoł został ustanowiony Patronem Lęborka dekretem Biskupa diecezjalnego Pelplińskiego Jana Bernarda Szlagi z 22 czerwca 1998 roku. Uroczyste ogłoszenie tego faktu nastąpiło podczas uroczystości odpustowych na Placu Pokoju w dniu 26 lipca 1998 roku w obecności 4 biskupów, wicepremiera rządu oraz wielu tysięcy mieszkańców Lęborka i licznych gości.

Pomysł ustanowienia św. Jakuba Ap. Patronem miasta Lęborka zgłosił o. Wiesław Przybysz, ówczesny proboszcz parafii. Pomysł narodził się w 1996 roku na bazie obserwacji ogromnego zainteresowania i przychylnego przyjęcia I Jarmarku Odpustowego św. Jakuba.

Nawiązując do tradycji średniowiecznych w 1996 roku franciszkanie z proboszczem o. Leszkiem Klekociukiem oraz liczna grupa entuzjastów – społeczników postanowiła wyjść z odpustem poza mury kościoła, na ulice i place miasta. Pojawili się artyści ludowi, kramiki handlowe, konkursy, zabawy dla dzieci i dorosłych, uznani piosenkarze – i to wszystko przygotowane oddolnie, społecznie, co bardzo zintegrowało również samych organizatorów.

Ustanowienie Patrona Miasta w zamyśle inicjatorów miało być czynnikiem jednoczącym ludzi. Inicjatorzy uważali, że miasto, podobnie jak osoby, szkoły, narody i państwa, powinno również posiadać swojego patrona, wokół którego powstaje doroczne święto społeczności miasta.

Patron miał, nadal ma – jest to przesłanie aktualne na przyszłe lata – integrować różne aspekty życia lęborczan, łączyć ich ze sobą. Wciąż aktualne jest hasło pierwszych Jarmarków –„Jedność w różnorodności”. A Lębork jest wielokulturowy, wielowyznaniowy, ludzie mają zróżnicowany status materialny, wciąż wielu jest poszukujących pracę.

Dlaczego św. Jakub Apostoł towarzyszy miastu od samego początku istnienia.

Z chwilą lokowania Lęborka w 1341 roku rozpoczęto również budowę kościoła pod wezwaniem tego potężnego patrona.

Był jednym z trzech, obok Piotra i Jana, najbliższych uczniów Chrystusa. Jest patronem pielgrzymów, aptekarzy, robotników, chorych na reumatyzm.

Poprzez pielgrzymki do jego grobu w Santiago de Compostela Europa jednoczyła się, jak też uczyła się akceptować i czerpać z bogactwa różnorodności

Lęborska parafia św. Jakuba obejmowała całe miasto, a nawet okoliczne miejscowości aż do połowy ubiegłego wieku.

Społeczność Lęborka wprost entuzjastycznie zaakceptowała pomysł ustanowienia Patrona, zarówno poszczególni ludzie – zebrano ponad 2 tys. podpisów, jak i wszystkie organizacje polityczne i znaczące organizacje społeczne, tak samo proboszczowie wszystkich pozostałych 5 parafii.

Po jednoznacznym wypowiedzeniu się społeczności lęborskiej za ustanowieniem patronatu Św. Jakuba Apostoła nad miastem, dnia 16 kwietnia 1998 roku Rada Miejska w Lęborku przyjęła jednogłośnie stanowisko, z prośbą do Biskupa Diecezjalnego, aby św. Jakub Apostoł został ustanowiony patronem miasta.

Biskup Pelpliński Jan Bernard Szlaga, przychylając się do wniosku Rady Miejskiej, popartego pozytywnymi opiniami mieszkańców miasta, organizacji społecznych i partii politycznych w dniu 22 czerwca 1998 roku podpisał Dekret stwierdzający, że od dnia jego publicznego ogłoszenia św. Jakub Apostoł będzie Patronem Lęborka.

Od marca 1998 roku w każdą pierwszą niedzielę miesiąca zaczęto odprawiać Mszę świętą za przyczyną św. Jakuba Ap. patrona Lęborka w intencji społeczności lęborskiej oraz wszystkich dla których kult Św. Jakuba Apostoła jest bliski.

Święty Jakub stał się duchowym darem dla parafii, dla miasta i jego mieszkańców. Świątynia p.w. Św. Jakuba Apostoła jest miejscem korzystania z daru Sakramentu Pokuty bardzo dużej ilości wiernych nie tylko z Lęborka, ale także i dalekich okolic.

„Jakie przesłanie chce przekazać nam nasz wspaniały i szlachetny Patron Św. Jakub Apostoł? Chce nas pouczyć, że jesteśmy przeznaczeni do służby naszym siostrom i braciom. W tym się streszcza cała zawartość naszego chrześcijańskiego posłannictwa” – powiedział w homilii podczas niedzielnych uroczystości ks. Infułat Stanisław Grunt.

W tym roku lęborska świątynia staraniem duszpasterzy – franciszkanów, otrzymała z Watykanu Relikwie Świętego Apostoła (Relikwie z Kości – Relikwie 1 Stopnia). Zostaną one uroczyście wprowadzone do naszej świątyni podczas tegorocznych Uroczystości Odpustowych (Suma odpustowa – 25 lipca 2010 r.), którym przewodniczyć będzie Biskup Pelpliński Jan Bernard Szlaga. Uroczystości transmitowane będą przez TV Polonia.

W Roku Jakubowym przybędą do naszej świątyni dwie pielgrzymki: 24 kwietnia – Powiatowa Pielgrzymka Cechu Rzemiosł Różnych oraz 26 września – Pierwsza Wojewódzka Pielgrzymka Związku Pszczelarzy, gromadząca ok. 1000 uczestników.

W tradycję wpisała się Franciszkańska Pielgrzymka Rowerowa „od Jakuba do Jakuba”, która co roku w liczbie ok. 50 uczestników wyrusza w przeddzień uroczystości odpustowych z naszej świątyni do kościoła w Łebie, której również patronuje święty Jakub. Natomiast w sam dzień uroczystości odpustowych (25 lipca) do świątyni pielgrzymują w uroczystym korowodzie lęborczanie oraz wszyscy pielgrzymi, którzy przybywają na uroczystości .

Zobacz stronę lęborskich franciszkanów

Spotkanie formacyjne w Elblągu

Maj 30, 2010

W miniony weekend gościliśmy w naszym domu powołaniowym sześciu młodych ludzi z różnych stron Polski, którzy chcieli bliżej przyjrzeć się naszemu sposobowi życia. Dwóch z nich przyjechało z Łodzi, dwóch z Bolszewa, jeden z Gdyni i jeden przyszedł z Elbląga:) Tematem przewodnim naszego spotkania było ubóstwo. Próbowaliśmy przyjrzeć mu się jako sposobowi podązania za naszym wzorem, Jezusem Chrystusem… Z całą pewnością nie jest dziś łatwo widzieć ubóstwo w kategorii daru, a tym bardziej błogosławieństwa. Tymczasem jest ono wpisane w samo serce naszej zakonnej wspólnoty, której życiu w te dni młodzi również chcieli się przyjrzeć… Ich dojrzałe pytania niejednokrotnie stawały się kanwą do wielu dyskusji i rozważań. Bo co znaczy ubóstwo po franciszkańsku? W jaki sposób franciszkanie rozumieją opcję na rzecz ubogich? Jak w codzienności realizować ideały ubogiego Kościoła dla ubogich…? Te i inne pytania doczekały się pogłebionej refleksji ze strony uczestników naszego spotkania… Nie zabrakło nam oczywiście czasu na modlitwę, ale także na radosne przebywanie razem, czy to w domu czy na spacerze…

Był to ostatni w tym roku szkolnym weekend formacyjny… Kolejne spotkania to już rekolekcje waacyjne a Darłówku 12-17 lipca oraz w Kaczorach k.Ostródy 23-28 sierpnia… Wszystkich chętnych zapraszam już dziś… OCzywiście zxapraszam również na wyjątkowe rekolekcje, które stanowi nasza piesza pielgrzymka z Elbląga na Jasną Górę… Dołączcie do grupy Franciszek – Elbląg:)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Benedykt XVI przekazał pieniądze na rzecz powodzian

Maj 25, 2010

Poruszony informacjami o powodzi w Polsce, papież Benedykt XVI przekazał 50 tys. euro na rzecz powodzian. Trafią one do diecezji, które najbardziej ucierpiały. Pieniądze wpłynęły za pośrednictwem Papieskiej Rady „Cor Unum” na konto Episkopatu i zostaną przekazane Caritas Polska. Bezpośrednią pomoc niosą w zalanych wodą miejscowościach placówki diecezjalne Caritas.

– Caritas Polska wyraża radość i wdzięczność Ojcu Świętemu za dar, jaki otrzymaliśmy za pośrednictwem przewodniczącego Episkopatu – mówi ks. Marian Subocz, dyrektor Caritas Polska. Dzisiaj na konto tej instytucji charytatywnej wpłynie 50 tys. euro – dar od papieża Benedykta XVI. Jak czytamy w liście „Cor Unum” nadesłanym do Episkopatu, dar ten wyraża bliskość Papieża z poszkodowanymi przez wodę, a także jego ojcowską zachętę i uznanie dla tych, którzy hojnie udzielają im pomocy.

Z krytyczną sytuacją w Polsce związaną z powodzią zapoznała się Papieska Rada „Cor Unum”. Instytut Dzieł Religijnych przekazał na konto Konferencji Episkopatu Polski 50 tys. euro. Decyzją przewodniczącego Episkopatu abp. Józefa Michalika, pieniądze te trafią za pośrednictwem Caritas Polska do najbardziej poszkodowanych diecezji. – Niektóre z nich są w stanie krytycznym, bowiem już po raz kolejny doświadczyły tego kataklizmu. Dlatego ten dar Caritas Polska postara się rozdzielić za pośrednictwem dyrektorów diecezjalnych osobom najbardziej potrzebującym – mówi ks. Subocz. Dyrektor Caritas Polska dziękuje za ten dar Papieskiej Radzie „Cor Unum”, instytucji charytatywnej Stolicy Apostolskiej.

Komunikat z Konferencji Rady ds. Rodziny KEP, Diecezjalnych Duszpasterzy Rodzin i Diecezjalnych Doradców Życia Rodzinnego

Maj 25, 2010

1. Doroczne spotkanie Rady ds. Rodziny KEP, Diecezjalnych Duszpasterzy Rodzin i Diecezjalnych Doradców Życia Rodzinnego odbyło się w dniach 17-18 maja 2010 roku w Domu Rekolekcyjno-Formacyjnym przy ul. Dewajtis 3 w Warszawie. Obradom przewodniczył bp Kazimierz Górny.

2. Tematem wiodącym, wokół którego skupiła się uwaga zebranych i prelegentów był temat „Duszpasterstwo rodzin wobec rozwodów”. W czasie obrad podjęto szeroką refleksję nad rosnącą plagą rozwodów, które niszczą wspólnotę rodziny. Prelegenci (Konrad Szymański – europoseł, dr Marek Czachorowski – filozof, ks. dr Władysław Szewczyk, dr Mieczysław Guzewicz, o. Andrzej Rębacz) w swoich przedłożeniach starali się opisać tę trudną rzeczywistość. Każdy z nich uwzględniał inny punkt widzenia. Cenne były szczególnie te przemyślenia i propozycje dające możliwość umocnienia więzi małżeńskich.

3. Duszpasterze i Diecezjalni Doradcy Życia z niepokojem przyjęli wiadomość, że w Sejmie odrzucono poselski projekt „Contra in vitro” bez możliwości dalszej nad nim dyskusji. Kościół od zawsze broni najsłabszych, a zwłaszcza całkowicie bezbronnych, jakimi są dzieci poczęte. Należy pamiętać, że ci którzy je zabijają i ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy.

4. W czasie obrad zapoznano się z inicjatywą Polskiej Federacji Stowarzyszenia Rodzin Katolickich powołującej do życia Akademię dla Rodziny. Cieszymy się z nowej inicjatywy, zmierzającej do pogłębienia wiedzy o małżeństwie i formowania właściwych postaw. Ta propozycja zakłada współpracę z duszpasterzami, środowiskami naukowymi działającymi na rzecz rodziny, organizacjami i stowarzyszeniami oraz lokalnymi władzami samorządowymi.

5. Na obrady zostali zaproszeni goście specjalni, którzy dzielili się swoim doświadczeniem w sprawach ważnych dla duszpasterstwa małżeństw i rodzin. Siostra Maria Kwiek SJK mówiła o wychowaniu do czystości; Monika Staszewska i ks. dr Piotr Kieniewicz MIC podzielili się problemami związanymi z pogrzebem dziecka nienarodzonego oraz dr Ewa Ślizień-Kuczapska zreferowała zebranym stan obecny naprotechnologii w Polsce.

Bp Kazimierz Górny
Przewodniczący Rady do Spraw Rodziny
Konferencji Episkopatu Polski

O. Andrzej Rębacz
Dyrektor Krajowego Ośrodka
Duszpasterstwa Rodzin

Warszawa, dn. 18 maja 2010 r.

USTAWOWE OSACZANIE RODZINY
Głos Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski

1. „Rodzina jest niezbędnym dobrem ludzkości” (Benedykt XVI), a nie jest, jak się przedstawia, źródłem patologii i przemocy.

2. Słuszna potrzeba przeciwdziałania przemocy jest dość dobrze zabezpieczona w dotychczasowym prawodawstwie Polski. Natomiast nowelizacja Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie godzi w rodzinę, w jej niezbywalne wartości i prawa jakimi są: wolność rodziny, prawo rodziców do wychowania dzieci według wyznawanych zasad, prawo dziecka do opieki ze strony własnych, biologicznych rodziców, intymność życia rodzinnego.

3. Fałszywe, naukowo nieuzasadnione założenia twórców noweli tej ustawy, że przemoc dotyczy 50% rodzin w Polsce (według niektórych badań tylko 5%), ma stanowić uzasadnienie dla powołania zespołów monitorujących rodziny, także te potencjalnie zagrożone przemocą – co wiąże się między innymi ze zbieraniem danych bez zgody rodziny oraz jej inwigilacją.

4. Nowela ustawy rozszerza definicję przemocy w taki sposób, że zagraża normalnym działaniom wychowawczym rodziców. Współczesna rodzina boryka się z wieloma problemami, które zagrażają jej stabilności, integracji i bezpieczeństwu. Należy przede wszystkim rozpoznać te przyczyny, nazwać po imieniu i w miarę możliwości eliminować. Jak choćby przemoc i brutalizację przekazów medialnych, antywzorce życia rodzinnego w środkach przekazu czy fałszywie pojętą tolerancję.

5. Restrykcyjne prawo nie zagwarantuje poprawnych relacji w rodzinie, a będzie źródłem nowych stresów. Rodzinom przeżywającym trudności potrzebna jest wieloraka pomoc i wsparcie państwa, instytucji społecznych, ludzka życzliwość. Ale nade wszystko niezbędna jest dalekowzroczna strategia rzeczywistej polityki prorodzinnej, także z pozytywnym, niezafałszowanym obrazem rodziny w globalnych środkach masowego przekazu. Zgodnie z zasadą pomocniczości, powinnością państwa jest służyć rodzinie, a nie być jej sędzią i policjantem. Nikt nie ma prawa zarządzania rodzinami, lecz każdy ma obowiązek wspomagania ich, by rodzina mogła wypełniać swoje naturalne obowiązki.

6. Jednocześnie pragniemy zwrócić uwagę, że przejawem największego poziomu agresji i przemocy w rodzinie jest zabijanie dzieci oraz rozwód rodziców.

Kolejny raz apelujemy do tych, którzy mają na względzie dobro Narodu o odrzucenie zapisów godzących w dobro rodziny.

Bp Kazimierz Górny
Przewodniczący Rady do Spraw Rodziny
Konferencji Episkopatu Polski

O. Andrzej Rębacz
Dyrektor Krajowego Ośrodka
Duszpasterstwa Rodzin

Warszawa, dn. 18 maja 2010 r.

Komunikat z Konferencji Rady ds. Rodziny KEP, Diecezjalnych Duszpasterzy Rodzin i Diecezjalnych Doradców Życia Rodzinnego


1. Doroczne spotkanie Rady ds. Rodziny KEP, Diecezjalnych Duszpasterzy Rodzin i Diecezjalnych Doradców Życia Rodzinnego odbyło się w dniach 17-18 maja 2010 roku w Domu Rekolekcyjno-Formacyjnym przy ul. Dewajtis 3 w Warszawie. Obradom przewodniczył bp Kazimierz Górny.

2. Tematem wiodącym, wokół którego skupiła się uwaga zebranych i prelegentów był temat „Duszpasterstwo rodzin wobec rozwodów”. W czasie obrad podjęto szeroką refleksję nad rosnącą plagą rozwodów, które niszczą wspólnotę rodziny. Prelegenci (Konrad Szymański – europoseł, dr Marek Czachorowski – filozof, ks. dr Władysław Szewczyk, dr Mieczysław Guzewicz, o. Andrzej Rębacz) w swoich przedłożeniach starali się opisać tę trudną rzeczywistość. Każdy z nich uwzględniał inny punkt widzenia. Cenne były szczególnie te przemyślenia i propozycje dające możliwość umocnienia więzi małżeńskich.

3. Duszpasterze i Diecezjalni Doradcy Życia z niepokojem przyjęli wiadomość, że w Sejmie odrzucono poselski projekt „Contra in vitro” bez możliwości dalszej nad nim dyskusji. Kościół od zawsze broni najsłabszych, a zwłaszcza całkowicie bezbronnych, jakimi są dzieci poczęte. Należy pamiętać, że ci którzy je zabijają i ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy.

4. W czasie obrad zapoznano się z inicjatywą Polskiej Federacji Stowarzyszenia Rodzin Katolickich powołującej do życia Akademię dla Rodziny. Cieszymy się z nowej inicjatywy, zmierzającej do pogłębienia wiedzy o małżeństwie i formowania właściwych postaw. Ta propozycja zakłada współpracę z duszpasterzami, środowiskami naukowymi działającymi na rzecz rodziny, organizacjami i stowarzyszeniami oraz lokalnymi władzami samorządowymi.

5. Na obrady zostali zaproszeni goście specjalni, którzy dzielili się swoim doświadczeniem w sprawach ważnych dla duszpasterstwa małżeństw i rodzin. Siostra Maria Kwiek SJK mówiła o wychowaniu do czystości; Monika Staszewska i ks. dr Piotr Kieniewicz MIC podzielili się problemami związanymi z pogrzebem dziecka nienarodzonego oraz dr Ewa Ślizień-Kuczapska zreferowała zebranym stan obecny naprotechnologii w Polsce.

Bp Kazimierz Górny
Przewodniczący Rady do Spraw Rodziny
Konferencji Episkopatu Polski

O. Andrzej Rębacz
Dyrektor Krajowego Ośrodka
Duszpasterstwa Rodzin

Warszawa, dn. 18 maja 2010 r.

USTAWOWE OSACZANIE RODZINY
Głos Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski

1. „Rodzina jest niezbędnym dobrem ludzkości” (Benedykt XVI), a nie jest, jak się przedstawia, źródłem patologii i przemocy.

2. Słuszna potrzeba przeciwdziałania przemocy jest dość dobrze zabezpieczona w dotychczasowym prawodawstwie Polski. Natomiast nowelizacja Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie godzi w rodzinę, w jej niezbywalne wartości i prawa jakimi są: wolność rodziny, prawo rodziców do wychowania dzieci według wyznawanych zasad, prawo dziecka do opieki ze strony własnych, biologicznych rodziców, intymność życia rodzinnego.

3. Fałszywe, naukowo nieuzasadnione założenia twórców noweli tej ustawy, że przemoc dotyczy 50% rodzin w Polsce (według niektórych badań tylko 5%), ma stanowić uzasadnienie dla powołania zespołów monitorujących rodziny, także te potencjalnie zagrożone przemocą – co wiąże się między innymi ze zbieraniem danych bez zgody rodziny oraz jej inwigilacją.

4. Nowela ustawy rozszerza definicję przemocy w taki sposób, że zagraża normalnym działaniom wychowawczym rodziców. Współczesna rodzina boryka się z wieloma problemami, które zagrażają jej stabilności, integracji i bezpieczeństwu. Należy przede wszystkim rozpoznać te przyczyny, nazwać po imieniu i w miarę możliwości eliminować. Jak choćby przemoc i brutalizację przekazów medialnych, antywzorce życia rodzinnego w środkach przekazu czy fałszywie pojętą tolerancję.

5. Restrykcyjne prawo nie zagwarantuje poprawnych relacji w rodzinie, a będzie źródłem nowych stresów. Rodzinom przeżywającym trudności potrzebna jest wieloraka pomoc i wsparcie państwa, instytucji społecznych, ludzka życzliwość. Ale nade wszystko niezbędna jest dalekowzroczna strategia rzeczywistej polityki prorodzinnej, także z pozytywnym, niezafałszowanym obrazem rodziny w globalnych środkach masowego przekazu. Zgodnie z zasadą pomocniczości, powinnością państwa jest służyć rodzinie, a nie być jej sędzią i policjantem. Nikt nie ma prawa zarządzania rodzinami, lecz każdy ma obowiązek wspomagania ich, by rodzina mogła wypełniać swoje naturalne obowiązki.

6. Jednocześnie pragniemy zwrócić uwagę, że przejawem największego poziomu agresji i przemocy w rodzinie jest zabijanie dzieci oraz rozwód rodziców.

Kolejny raz apelujemy do tych, którzy mają na względzie dobro Narodu o odrzucenie zapisów godzących w dobro rodziny.

Bp Kazimierz Górny
Przewodniczący Rady do Spraw Rodziny
Konferencji Episkopatu Polski

O. Andrzej Rębacz
Dyrektor Krajowego Ośrodka
Duszpasterstwa Rodzin

Warszawa, dn. 18 maja 2010 r.

Ks. Zuziak rektorem Uniwersytetu Jana Pawła II

Maj 25, 2010

Senat Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie wybrał dziś nowego rektora na lata 2010-2014. Nowym rektorem UPJPII został ks. dr hab. Władysław Zuziak, prof. UPJPII.

Nowy rektor, czteroletnią kadencję rozpocznie 1 września br. Ks. Zuziak jest filozofem. Od roku 2009 sprawuje funkcję prorektora ds. nauki, rozwoju i współpracy międzynarodowej.

Ks. Władysław Zuziak urodził się 7 lipca 1952 r. w Lipowej. W latach 1971-1977 studiował na Papieskim Wydziale Teologicznym, gdzie uzyskał magisterium z teologii. W 1985 r. podjął studia na Uniwersytecie Katolickim w Louvain-la-Neuve, ukończone doktoratem z filozofii. W roku 1993 otrzymał stypendium naukowe na Uniwersytecie Katolickim w Waszyngtonie. Stopień naukowy doktora habilitowanego nauk humanistycznych w zakresie etyki i filozofii człowieka uzyskał w 1999 r. Brał udział w sympozjach naukowych m.in. w Budapeszcie, Louvain, Meksyku, Nijmegen, Paryżu, Rzymie.

Od 1997 r. był prodziekanem Wydziału Filozoficznego PAT, w latach 2000-2006 dziekanem tego Wydziału. Ponadto jest członkiem ESSAT-u (European Society for the Study of Science and Theology), a w latach 2003-2008 przewodniczącym sekcji europejskiej COMIUCAP-u (Conférence Mondiale des Institutions Universitaires Catholiques de Philosophie).

Zainteresowania naukowe nowego rektora to: filozofia człowieka, etyka, personalizm, francuska filozofia refleksyjna. Ważniejsze publikacje jego autorstwa to: „Dojrzewanie świadomości refleksyjnej w filozofii moralnej Georgesa Bastide’a i Jeana Nalberta”, (Kraków 1998); „Społeczne perspektywy etyki” (Kraków 2006); „Wokół tożsamości człowieka” (red.), (Kraków, 2006).
Ksiądz prof. Władysław Zuziak zastąpi na stanowisku rektora ks. prof. Jana Macieja Dyducha, który przez dwie kadencje pełnił tę funkcję.

Kołobrzeg: Dzieci – Matkom wraz z Matką

Maj 24, 2010

W Dzień Matki, 26 maja (środa), zapraszamy na Mszę świętą o godzinie 19:00, którą będziemy sprawować w intencji Naszych Matek. Dla żyjących będziemy prosić o Boże błogosławieństwo, dla zmarłych o życie wieczne. Przyjdź i ofiaruj swojej Mamie najpiekniejszy prezent – swoją modlitwę.

Po Mszy świętej odprawimy nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy w intencjach zgłoszonych przd Mszą św.

Skandynawski Kongres Rodzin

Maj 23, 2010

W dniach 13-16 maja 2010 Jönköping gościł uczestników Skandynawskiego Kongresu Rodzin. Było to przedsięwzięcie na 500 osób, zorganizowane przez diecezje. Pomysłodawcą projektu był diakon naszej parafii Göran Fäldt. My byliśmy zaangażowani przede wszystkim w przygotowanie liturgii podczas tych dni.
Kongres rozpoczął sie w czwartek od prelekcji o dwóch katolickich królowych szwedzkich: Krystynie i Józefinie.
W piątek kulminacyjnym wydarzeniem była gościna kard. Scoli z Wenecji, który wygłosił katechezę o rodzinie i przewodniczył Eucharystii. Homilie wygłosił bp Kopenhagi Czesław Kozon. Obecnymi byli także bp Sztokholmu Anders Arborelius oraz były bp pomocniczy William Kenney.
Msze św w piątek i czwartek z powodu dużej ilości wiernych odbywały sie w wynajętym kościele protestanckim. Końcowa msza niedzielna miała miejsce w naszym parafialnym kościele, który był wypełniony po brzegi.
Zapraszam do obejrzenia galerii.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

NIECH PRZEMAWIA DO NAS ŚWIADECTWO KSIĘDZA JERZEGO – List pasterski Episkopatu Polski

Maj 21, 2010

 

 

 

             Siostry i Bracia! Umiłowani w Chrystusie Panu!

 W najbliższą niedzielę, 6 czerwca, wysłannik Ojca Świętego, Abp Angelo Amato, Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, dokona w Warszawie beatyfikacji Księdza Jerzego Popiełuszki. Kościół zaliczy go do grona błogosławionych męczenników za wiarę. Można powiedzieć, że w pełni zrealizował on w swoim życiu czytane przed chwilą słowa św. Pawła: „Ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego”.

Nadzieja, którą Ksiądz Jerzy pokładał w Bogu, zaowocowała miłością heroiczną. Chociaż jego posługiwanie kapłańskie przypadło na czas wielkiego ucisku, pozostał on wierny swemu powołaniu i wytrwale służył Bogu i człowiekowi. Pośród prześladowań wskazywał, jak kochać i sam żył miłością na co dzień, a zło uczył dobrem zwyciężać. Zginął śmiercią męczeńską 19 października 1984 r. Przeżył zaledwie 37 lat i tylko 12 lat pełnił kapłańską służbę. W dziesiątą rocznicę jego śmierci Jan Paweł II pisał: „Ten kapłan-męczennik pozostanie na zawsze w pamięci naszego narodu jako nieustraszony obrońca prawdy, sprawiedliwości, wolności i godności człowieka”.

 1.      Zawsze blisko Boga

 Dzięki wyniesionej z domu rodzinnego głębokiej wierze oraz chrześcijańskiemu wychowaniu, zażyłość z Bogiem była od najmłodszych lat dla księdza Jerzego najważniejsza. Przywiązanie do prawdy i wolności stało się dla niego elementarną postawą życiową. Urodził się w liturgiczne święto Podwyższenia Krzyża, 14 września 1947 r., na Białostocczyźnie, we wsi Okopy, oddalonej o kilka kilometrów od kościoła parafialnego i szkoły w Suchowoli. Od najmłodszych lat Eucharystia stanowiła w naturalny sposób centrum jego życia. By codziennie służyć do Mszy Świętej, wychodził z domu do szkoły godzinę wcześniej niż inne dzieci. Nie uważał tego za poświęcenie, lecz traktował jako łaskę.

Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie. Po pierwszym roku studiów został wcielony do specjalnej jednostki wojskowej, której jednym z głównych celów było łamanie powołań kapłańskich. Gdy tylko udało mu się wyjść na przepustkę, pierwsze kroki kierował do kościoła, by uczestniczyć we Mszy Świętej i przystąpić do Komunii. Mimo wielu uciążliwych represji ze strony dowódców – dbał o wspólną modlitwę. Był przekonany, że to najlepsza obrona przed zniewoleniem i lękiem. Pisał wtedy do ojca duchownego: „Okazałem się bardzo twardy, nie można mnie złamać groźbą ani torturami. Może to dobrze, że akurat jestem ja, bo może ktoś inny by się załamał.”

 2.      Przyjaciel człowieka

 Po odbyciu służby wojskowej wrócił do seminarium i po dokończeniu studiów teologicznych, dnia 28 maja 1972 r., przyjął święcenia kapłańskie z rąk Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Miał świadomość, że posługa kapłańska jest przedłużeniem zbawczej misji Jezusa Chrystusa. Starał się być zawsze tam, „gdzie są ludzie najbardziej potrzebujący, krzywdzeni, poniewierani w swojej ludzkiej godności.” Wyczuwał, gdzie szukać takich ludzi. Powierzone sobie zadania wykonywał z wielkim zaangażowaniem. Kiedy, z powodu słabego zdrowia, został zwolniony z regularnej pracy parafialnej, poproszono go, by został duszpasterzem średniego personelu medycznego. Szybko zrozumiał, że to nie wystarczy i swoją posługą objął całą służbę zdrowia – lekarzy, pielęgniarki i studentów medycyny.

Gdy w sierpniu 1980 r. został posłany przez Kardynała Wyszyńskiego, by odprawić Mszę Świętą dla strajkujących hutników, także za nich poczuł się odpowiedzialny. Zaczął organizować spotkania kształtujące ich świadomość religijną i społeczną. Zapraszał do współpracy osoby z różnych środowisk. Uczył poszanowania godności człowieka i szacunku do pracy. W jednym z kazań mówił: „Praca (…) ma służyć człowiekowi, ma człowieka uszlachetniać. Stąd człowiek nie może być niewolnikiem pracy i w człowieku nie wolno widzieć tylko wartości ekonomicznych. W życiu osobistym, społecznym, zawodowym, nie można budować tylko na materializmie. Materializm nie może brać góry nad duchową stroną człowieka.”

Po wprowadzeniu stanu wojennego, Ksiądz Jerzy zaczął odprawiać w kościele pw. św. Stanisława Kostki w Warszawie Msze za Ojczyznę. Gromadziły one wielotysięczne tłumy. Jego głos docierał do licznych zakątków kraju. W spokojnych i rzeczowych kazaniach bronił godności człowieka i godności narodu, a przede wszystkim wzywał do dawania chrześcijańskiego świadectwa w trudnej i bolesnej rzeczywistości.

Ksiądz Jerzy dla wszystkich był bratem. W duszpasterskiej posłudze starał się być blisko ludzi. Urzekał prostotą i ciepłem zarówno wtedy, gdy sprawował sakramenty święte, jak również wtedy, gdy chodził na procesy polityczne aresztowanych, organizował opiekę nad ich rodzinami, pomagał pokonywać strach. Budził ogromne zaufanie. Otaczała go coraz większa rzesza ludzi. Byli wśród nich twórcy kultury oraz ludzie nauki, lekarze i pielęgniarki, robotnicy i studenci. Wielu z tych, którzy przychodzili do kościoła św. Stanisława Kostki, przeżywało głębokie nawrócenie. Z całą prostotą cieszył się powodzeniem, ale był świadomy, że jest tylko narzędziem w ręku Opatrzności. W swoim dzienniku zapisał: „Jak wiele potrafisz, Boże, zdziałać przez tak niegodne jak ja stworzenie. Dzięki Ci, Panie, że się mną posługujesz”.

 3.      Nauczyciel wolności i życia w prawdzie

 Ksiądz Jerzy uwierzył słowu Chrystusa: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. W jednym z kazań tłumaczył: „Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. (…) Życie w prawdzie, to dawanie prawdzie świadectwa na zewnątrz, to przyznanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Jesteśmy powołani do prawdy, jesteśmy powołani do świadczenia o prawdzie w swoim życiu”.

Mówił też: „Żyć w prawdzie to być w zgodzie ze swoim sumieniem”. Uczył, że wolność jest przede wszystkim wolnością od lęku, ale też wolnością sumienia, bo „sumienie jest taką świętością, że nawet sam Bóg sumienia ludzkiego nie ogranicza”. Zadawał pytania najprostsze: „Czy dzisiaj mam odwagę upomnieć się o swojego brata, który jest niesłusznie więziony? Czy pomagam swojemu bratu pamiętając, że przez pomoc bratu pomagam samemu Chrystusowi”? Wiedział, że odpowiedź na te pytania wymaga odwagi i zachowania godności. W Bydgoszczy, w czasie ostatnich rozważań różańcowych, 19 października 1984 r., przypominał: „Pomnażać dobro i zwyciężać zło to dbać o godność dziecka Bożego, o swoją ludzką godność. Życie trzeba godnie przeżyć, bo jest tylko jedno. Trzeba dzisiaj bardzo dużo mówić o godności człowieka, aby zrozumieć, że człowiek przerasta wszystko, co może istnieć na świecie, prócz Boga”.

Zadania, które Ksiądz Jerzy podejmował z poczuciem, że nie może postępować inaczej, wymagały heroicznych decyzji. Próbowano go zastraszyć stosując uciążliwe, dręczące szykany. Nie zrażając się tym, każde kazanie kończył modlitwą w intencji stosujących przemoc i o zachowanie od nienawiści tych, którzy muszą przeciwstawiać się represjom. Wspomniane rozważania różańcowe w Bydgoszczy zakończył w ten sposób: „Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”. To były jego ostatnie słowa wypowiedziane publicznie. Kilka godzin później został uprowadzony i następnie brutalnie zamordowany.

 4.      Nasze dziękczynienie za Księdza Jerzego

 Beatyfikacja Księdza Jerzego Popiełuszki odbędzie się na Placu Piłsudskiego w Warszawie, w Święto Dziękczynienia. Będziemy dziękować Bożej Opatrzności za naszą wolność i za tych wszystkich, którzy nas ku niej prowadzili. Będziemy dziękować za rok 1980 i za wielki zryw Solidarności, za wielkich nauczycieli i mistrzów Księdza Jerzego: Prymasa Tysiąclecia i Sługę Bożego Jana Pawła II. W Roku Kapłańskim pragniemy szczególnie dziękować za dar życia, powołania i posługi Księdza Jerzego Popiełuszki, męczennika za wiarę i godność człowieka. „Niech przemawia do nas świadectwo tego kapłana – napisał Jan Paweł II – które się nie przedawnia, które było ważne nie tylko wczoraj, ale jest ważne także dzisiaj. Może dzisiaj jeszcze bardziej.”

Świadectwo Księdza Jerzego jest dziś bardzo aktualne. Dziś także przecież trzeba stanowczo stawać w obronie prawdy, godności człowieka oraz ewangelicznych wartości. Dziś także trzeba w Polsce jednoczyć ludzi wokół spraw najważniejszych. Trzeba uwalniać się od nienawiści i budowania murów, które dzielą, a zło dobrem zwyciężać.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko pokazał nam świadectwem swego życia, że autentycznie przeżywana wiara rodzi postawę zatroskania o dobro innych ludzi. Jako kapelan Solidarności nie był obojętny na kłamstwo, biedę, krzywdę, niesprawiedliwość. W ten sposób stał się swego rodzaju patronem sprawiedliwości społecznej w naszym kraju. Nauczanie i postawa Księdza Jerzego uwrażliwiają nas dzisiaj na współczesne formy wyzysku i złego traktowania ludzi słabych, biednych i bezrobotnych.

Uroczystość beatyfikacji będzie przeżywać razem z nami Matka Księdza Jerzego, pani Marianna Popiełuszko, która od początku modliła się za morderców swojego syna. Pragniemy z najgłębszym szacunkiem i wdzięcznością powiedzieć w imieniu Kościoła i Polski: Mamo, „Bóg zapłać” za takiego Syna!, „Bóg zapłać” za takiego Kapłana! „Bóg zapłać” za Twoją wiarę!

 Umiłowani w Chrystusie Panu!

Niech dzień beatyfikacji Księdza Jerzego stanie się wielkim świętem dla całej naszej Ojczyzny. Niech wszystkie parafie i wspólnoty kościelne zjednoczą się na modlitwie z tymi, którzy będą uczestniczyć we Mszy Świętej beatyfikacyjnej. Trwając w dziękczynieniu Bogu w Trójcy jedynemu, pamiętajmy również o budowanej w Warszawie-Wilanowie Świątyni Opatrzności Bożej. Wesprzyjmy to dzieło ofiarą zbieraną w dniu beatyfikacji we wszystkich parafiach w Polsce. Jest to wotum narodu za wielkie dzieła Boże. Również za dar życia, powołania i posługi Księdza Jerzego Popiełuszki, męczennika za wiarę i godność człowieka.

Na owocne przeżycie beatyfikacji i przyjęcie nowego Patrona                    wszystkim z serca błogosławimy.

 Podpisali: Pasterze Kościoła Katolickiego w Polsce obecni na 351. Zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie w dniach 8-9 marca 2010 r.

 List należy odczytać w niedzielę 30 maja 2010 r.

  Za zgodność:

 +Stanisław Budzik

   Sekretarz Generalny KEP

Święcenia prezbiteratu 69-latka

Maj 21, 2010

 24 maja święcenia prezbiteratu przyjmie diakon Marian Klubiński. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że ma on 69 lat, jest byłym wicewojewodą ciechanowskim i pracownikiem Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie. Do seminarium wstąpił jako emeryt i wdowiec.

O swej niecodziennej drodze do kapłaństwa opowiada w wywiadzie dla KAI.

KAI: Gdy większość rówieśników Księdza zastanawia się nad emeryturą, lub na niej odpoczywa, Ksiądz przygotowuje się do święceń kapłańskich – nowego etapu swego życia. Jak to się stało, że Ksiądz zaryzykował, po różnorodnych życiowych doświadczeniach, pójść za głosem powołania kapłańskiego?

Ks. dk Marian Klubiński: Kilka lat temu jeszcze byłem w bardzo szczęśliwej rodzinie i nigdy by mi do głowy nie przyszło, że uda się w moim życiu zrealizować powołanie kapłańskie, obudzone w młodości, w latach sześćdziesiątych. Wtedy, po zdanej maturze, wstąpiłem na trzy lata do seminarium sandomierskiego. Gdy zaś z niego wyszedłem i ożeniłem się, okazało się, że stanowimy wspaniałą rodzinę. A moja żona była okazem zdrowia i nigdy nie przypuszczałem, że może tak gwałtownie odejść z tego świata. Przyznam jednak, że gdy żyłem w związku małżeńskim, całe moje życie przez prawie czterdzieści lat było jakby utrwalaniem powołania. Miało to miejsce poprzez kontakty z ważnymi osobami duchownymi, czy też spotkanie muzealne w Ciechanowie, mające na celu rodzaj nowej ewangelizacji. Kiedy zmarła moja żona, po krótkiej, trwającej miesiąc chorobie, a ja zrozpaczony wracałem ze szpitala, słyszałem wewnętrzny głos: Nie buntuj się, to może jest ostatni moment, gdy będziesz mógł zrealizować swoje powołanie. Muszę przyznać, że po śmierci żony, pierwsza myśl, która przyszła mnie do głowy, to skierować swoje kroki do Drohiczyna.

KAI: Dlaczego właśnie tu?

- Z ks. bp Antonim Dydyczem znamy się od piętnastu lat. Postanowiłem zatem poprosić go o przyjęcie do tutejszego seminarium. Byłem wyraźnie zdeterminowany, chociaż osiągnąłem już wiek emerytalny, a pracowałem do 66 roku życia.

Urząd Wojewódzki w Warszawie, proponował mi wówczas także dalszą pracę na pół etatu i było to również kuszące, tak że mogłem jeszcze tam zostać. Zajmowałem także wcześniej bardzo poważne stanowiska w Urzędzie Wojewódzkim w Ciechanowie. Przyznam jednak, że gdy przyszedłem do seminarium, poczułem się, jakbym miał na znowu dwadzieścia lat.

Poczułem jakąś ogromną siłę, która wynikała z determinacji dojścia do kapłaństwa. Udawało się pokonywać też różne trudności, począwszy od zamieszkania na trzecim piętrze i ciągłego chodzenia po stromych schodach. Radziłem sobie z egzaminami. Pan Bóg dawał mi łaskę dobrej pamięci i łatwego przyswajania wiedzy. Wcześniej, po skończeniu prawa, studiowałem również filozofię na KUL-u. Moje zainteresowania skupiały się na filozofii i teologii, chociaż nie bardzo zdawałem sobie sprawę, do czego będzie mi to potrzebne. Przez to jednak całe życie pogłębiałem swoja wiedzę religijną.

Kiedy przyszedłem do seminarium, byłem też przekonany, że Pan Bóg da mi cierpliwość i łaskę wytrwania. Cieszę się z tego bardzo i chciałbym, aby dzień 24 maja nadszedł jak najszybciej. Uważam też, że jeszcze mogę z siebie dużo dać. Bardzo interesuje mnie praca duszpasterska. Będąc na praktyce w Jabłonnie, zobaczyłem jak ona jest potrzebna i ważna. Chrzciłem dziecko, ślicznego Antosia, wyprowadzałem pogrzeby. Robiłem to pierwszy raz w swoim życiu i dawało mi to ogromną satysfakcję. Czułem, że te ceremonie są czymś pięknym, dawanym ludziom przez Kościół za pośrednictwem kapłanów. O kapłaństwie chyba myślałem zawsze, chociaż po założeniu rodziny wydawało się nierealne.

KAI: Czy doświadczenie małżeńskie i rodzicielskie, którego inni księża nie mają, będzie pomagało Księdzu w pracy duszpasterskiej?

- Doświadczenie życia w rodzinie dało mi dużo, ale cenne było też doświadczenie pracy z ludźmi. Zetknięcie się z ich problemami miało miejsce w administracji rządowej, a wcześniej w Horteksie, gdzie pracowałem. Spotykałem się z problemami rodziny i wychowania dziecka.

Może nie byliśmy idealną rodziną, ale w jakiś sposób próbowaliśmy do ideałów dążyć, mieliśmy czas na modlitwę, był też czas na wspólne posiłki i rozmowy, wspólne wyjazdy. Byliśmy chyba jednak dobrą rodziną i muszę przyznać, że wiele rzeczy odnoszę do niej i to doświadczenie bardzo mi się przyda. Doświadczenie życia w świecie i rodzinie chyba pozwoli mi lepiej zrozumieć ludzi, którzy będą przychodzili do mnie ze swoimi problemami.

Stykałem się też z problemami artystów, aktorów, ludzi wybitnych i naukowców. Brali oni udział w moich spotkaniach muzealnych, które trwały przez 16 lat. Zawiązywały się przyjaźnie, a ja poznawałem problemy moich przyjaciół. Teraz, gdy wiedzą, że otrzymam niedługo święcenia kapłańskie, mówią: „Gdy Ty będziesz mógł już spowiadać, to i mnie do spowiedzi też będzie łatwiej przyjść do Ciebie, niż do innego księdza, którego nie znam”.

KAI: Jak Ksiądz wyobraża sobie początek drogi, rozpoczętej w tak nietypowym wieku?

- Chciałbym przede wszystkim służyć ludziom poprzez konferencje, kazania, nabożeństwa i Msze święte. Pragnę służyć w konfesjonale, chociaż przyznam, że tego trochę się boję. Wiem, jak każdy z nas jest wrażliwy, przychodząc do spowiedzi. Wiem też, że jest to dla wielu ludzi pewien problem.

Ksiądz Biskup zadecyduje, co będę robił, ale ja chciałbym przede wszystkim służyć w duszpasterstwie. Uchylił on już rąbka tajemnicy i wiem, że będę mógł odprawić i pracować w kościele pofranciszkańskim w Drohiczynie. Wydaje mi się, że mam w sobie wiele energii. Nie czuję ani swoich lat, ani problemów zdrowotnych. Mam bardzo dobry słuch i wzrok. To wszystko, jak mi się wydaje, sprzyja mojemu kapłaństwu.

KAI: Życzę, aby posługa Księdza przyniosła błogosławione owoce.

Rozmawiał ks. Artur Płachno

NNastępna strona »