Pogrzeb o. prof. Iwo Zielińskiego

Lipiec 28, 2010

20 lipca 2010 r. zakon Braci Mniejszych Konwentualnych (a szczególnie prowincja św. Maksymiliana) stracił wyjątkowego współbrata: o. prof. Iwo Zielińskiego. O. Iwo, wybitny naukowiec, człowiek sztuki, pogodny choć cierpiący, kochający życie, franciszkanin o gościnnym sercu. Nic więc dziwnego, że pogrzeb zgromadził wiele osób, które chciały pożegnać Zmarłego. Uroczystości odbyły się 24 lipca 2010 r. w Gnieźnie, rodzinnym mieście o. Iwo.

O godz. 11.oo w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, Pani Gniezna rozpoczęły się modlitwy za o. Profesora. Najpierw – po wprowadzeniu ciała do kościoła – celebrowana była Liturgia Godzin, której przewodniczył Minister Prowincjalny o. Adam Kalinowski. Później różaniec poprowadził o. Sebastian Fierek, przełożony domu w Lublinie, gdzie przez długie lata mieszkał o. Iwo. Po różańcu młodzież ze wspólnoty franciszkańskiej przy naszej parafii śpiewała pieśni przy trumnie.

Przed godz. 12.oo w korytarzu klasztornym zaczęła się formować procesja liturgiczna, która w południe wkroczyła uroczyście do kościoła i tak rozpoczęła się Eucharystia. Celebrowało ją 50 prezbiterów pod przewodnictwem Ministra Prowincjalnego. Na uroczystości pogrzebowe przybył Asystent Ministra Generalnego, o. Jacek Ciupiński z Rzymu oraz bracia z trzech naszych prowincji: z Warszawy Minister Prowincjalny o. Mirosław Bartos, z Krakowa o. Kazimierz Malinowski, przewodniczący Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, o. Michał Baranowski, Rektor franciszkańskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi-Łagiewnikach, zaś z prowincji gdańskiej bracia z niemal wszystkich klasztorów.
O. Profesora żegnali także przedstawiciele świata nauki; przede wszystkim JM Rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II Ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk, dziekan Wydziału Filozofii ks. dr hab. Stanisław Janeczek, a także nasz współbrat, o. dr hab. Marcin Tkaczyk i kilkunastoosobowa grupa pracowników; prof. dr hab. Ryszard Stachowski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, przyjaciel Zmarłego. Z Lublina przybył także przełożony klasztoru, w którym przez lata mieszkał o. Iwo – o. Sebastian Fierek, a także bracia związani z uczelnią. W uroczystościach wzięła udział siostra Zmarłego wraz z najbliższymi oraz rodzina. Przybyli także bracia, którzy byli święceni wraz z o. Iwonem: o. Jacek Kamzela z Gdyni oraz o. Jarosław Wesołowski z Niepokalanowa.

Na początku liturgii zebranych powitał gospodarz miejsca, Kustosz Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, Pani Gniezna, o. Jacek Korsak. Następnie wikariusz prowincji św. Maksymiliana odczytał życiorys o. Iwo, który ten sam przygotował wcześniej na potrzeby swej lubelskiej uczelni. W homilii Minister Prowincjalny o. Adam Kalinowski powiedział m.in.: „Pochwalony bądź Panie, w jego franciszkańskiej duszy, jego postawie względem świata i stworzenia. Nie tylko teoretycznie znał się bowiem na Dunsie Szkocie i Bonawenturze i był w tym niedoścignionym mistrzem, lecz ze swojej wiedzy czerpał siłę do wiary, do życia, do relacji z bliźnimi, do rozumienia świata. Ojciec Iwo kochał życie, choć nie przychodziło mu to łatwo. Kochał życie, bo wiedział, kto jest jego źródłem i jego celem. (…) Jak na franciszkanina przystało pomimo swej pozycji i znaczenia pozostał skromnym człowiekiem, nie lubiącym rozgłosu. Mówienie o sobie raczej nie sprawiało mu przyjemności. To przysparzało mu wiele sympatii. Gdy mówił o innych, gdy musiał ich oceniać, recenzować czy twórczo krytykować szukał dobra, starał się rozumieć pobudki i intencje. Nie zadowalał się wnioskami, które się same nasuwały, lecz próbował dotrzeć do istoty, do sedna sprawy. Był w swojej dociekliwości i umiłowaniu detalu mistrzem i wzorem. Gdyby kierował się w swym postępowaniu kryterium ilości, z pewnością pozostawił by o wiele bogatszą spuściznę. Lecz Ojciec Profesor postawił na jakość, solidność. Dla niego mniej, znaczyło najczęściej, więcej. Mawiał: lepsze tłumaczenie cudzej, ale dobrej książki, niż dwie własne, lecz mierne”.

Na zakończenie liturgii w kościele głos zabrał JM Ks. Rektor prof. Stanisław Wilk, który w ciepłych słowach wspominał śp. o. Iwo. „Człowiek Uniwersytetu, człowiek z przepasanymi biodrami, z zapaloną pochodnią, człowiek głębokiej wiary i miłości; będzie nam Ciebie brakowało. (…) Ojcze Iwonie, do zobaczenia w niebie!” Po nim w dłuższej przemowie postać Zmarłego nakreślił Dziekan Wydziału Filozofii KUL Jana Pawła II ks. dr hab. Stanisław Janeczek, nazywając go m.in. człowiekiem renesansu oraz ukazując go, jako wzór prawdziwego człowieka na dzisiejsze trudne czasy.

Po Eucharystii ciało o. Iwo zostało przeniesione do karawanu. W tym czasie padał ulewny deszcz. W jego strugach uczestnicy pogrzebu rozpoczęli procesję na cmentarzu. Trumnę swego profesora nieśli współbracia. Przy franciszkańskim grobowcu na cmentarzu Świętego Krzyża odprawiono obrzędy pogrzebowe, którym przewodniczył Minister Prowincjalny o. Adam. Tam także o. Sebastian Fierek, przełożony z Lublina, podziękował wszystkim za pomoc w zorganizowaniu uroczystości pogrzebowych brata ze swej wspólnoty zakonnej. Sieczący deszcz nie wystraszył zebranych wokół trumny o. Iwo, wszyscy trwali przy nim do końca, kiedy to został złożony w grobowcu, gdzie wcześniej pochowani zostali franciszkanie posługujący w starym, gnieźnieńskim konwencie.

Homilia Ministra Prowincjalnego o. Adama Kalinowskiego:

Msza święta pogrzebowa za śp. Ojca Profesora Iwona Zielińskiego

Gniezno, 24 lipca 2010

(Rz 6, 3 – 9; Ps 42(41); Mt 25, 14 – 30)

„Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę naszą śmierć cielesną, której żaden człowiek żywy uniknąć nie może”.

Pochwalony bądź, Panie nasz, przez siostrę naszą śmierć cielesną, która przeprowadziła z tego świata do wieczności drogiego nam wszystkim Ojca Profesora Iwona.

Nie łatwo nam z pewnością tę pochwałę śmierci, wypowiedzianą ustami za Świętym Franciszkiem z Asyżu, potwierdzić sercem. Bo przecież nagła, niespodziewana śmierć jest zawsze przyczyną bólu, cierpienia, pozostawia po odchodzącym od nas jakby wyrwę w murze, puste po żniwach ściernisko, lukę przy stole, biurku, w kadrze profesorskiej, przy ołtarzu, puste miejsce w sercu i umyśle. Pomimo tego jednak – jako ludzie wierzący w życie po śmierci – stajemy tutaj we wspólnocie Kościoła, Zakonu, przedstawicieli Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, aby dziękować Bogu za dar życia, którym obdarzył naszego Zmarłego brata, szwagra, wujka, współbrata w zakonie i kapłaństwie, przyjaciela, kolegę, mistrza i profesora. Aby dziękować za dar wiary, powołania zakonnego i kapłańskiego, za miłość której doświadczył od swoich rodziców i w rodzinnym Gnieźnie, za to wszystko co otrzymał od Pana Boga jako życiowe talenty i zdolności. Za inteligencję, błyskotliwość umysłu, poczucie humoru, prostotę i wrażliwość na drugiego człowieka, wyczucie tego co dobre, prawe i szlachetne, ogromną pracowitość, zaparcie siebie i wierność podjętym zobowiązaniom, za wszelkie intelektualne i manualne uzdolnienia. Wiele z nich zostało zauważonych już na początku drogi życia zakonnego, inne później, a pewnie niektóre docenimy dopiero teraz, po śmierci. Ojciec Benedykt Rdzanek w 1959 r. w Łagiewnikach k/ Łodzi pisał o dwudziestoletnim kleryku Iwonie: „Wszechstronnie uzdolniony: ma się wrażenie, że nauka przychodzi mu bez trudu. Również w dziedzinie artystycznej, śpiewie, malarstwie, teatrze wykazuje duże uzdolnienia. (…) Rokuje jak najlepsze nadzieje na przyszłość, zwłaszcza w dziedzinie naukowej”. Dziękujemy w duchowej łączności z Ojcem Profesorem za talenty, które otrzymał w obfitości z ręki Boga i których nie zakopał, nie zmarnował. Pomnożone przez siebie w ciągu ponad siedmiu dekad życia niesie dziś przed tron Boży, jako plon życia, studium i pracy. „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego Pana”. Dla każdego kto znał Ojca Iwona, Edwarda Zielińskiego – a każdy z nas znał go inaczej, dłużej lub krócej, z bliska lub z daleka, osobiście lub tylko urzędowo, jako jednego z nas lub też jako człowieka umieszczonego na piedestale uniwersyteckiej katedry, jako naukowca, filozofa; dla każdego kto znał choć trochę Zmarłego, jest jasne, że ten człowiek nie marnował niczego w swoim życiu, lecz wykorzystywał to, co otrzymał. Pomnażał dobro, które w nim było i korzystał z czasu, który dał mu Pan, bo wiedział dobrze, że tempus fugit; że czas płynie i jest krótki a postać tego świata przemija. Poczucie kruchości życia w ogólności, a także świadomość własnej słabości, tej duchowej i fizycznej, były nieodłącznym towarzyszem Ojca Iwona. Jego wychowawcy od pierwszych chwil formacji określają go jako słabego fizycznie, zalecają badania lekarskie i troskę o zdrowie. On sam pisze bez ogródek do przełożonych o swoim samopoczuciu i chorobie. Niejeden z nas słyszał od niego słowa: „ ja już od lat żyję na kredyt”. Lecz i ta świadomość nie była dla niego wymówką i zachętą do tego, aby się oszczędzał, albo spoczął na laurach. Chociaż miałby ku temu prawo. Już w 1963 roku magister kleryków o. Fulgencjusz Bąk pisał o nim: „Ogólnie wygląda na przemęczonego, niewyspanego, dokucza mu nieco i serce”. Tak, choroba konsekwentnie nadwyrężała jego siły. A on choć czuł się zmęczony pracował do końca. Nawet na ostatnie wakacje zabrał ze sobą z Lublina nad Bałtyk teczkę pełną materiału do pracy i korekty. Można powiedzieć, że książka, pióro, a także – o czym większość z nas wie – pędzel czy dłuto – wypadły mu nagle z ręki, wtedy gdy w miniony wtorek niespodziewanie się przewrócił i już się więcej nie podniósł.

„Pochwalony bądź Panie, przez siostrę naszą śmierć cielesną, której żaden człowiek żywy uniknąć nie może”. Pochwalony bądź Panie, przez życie Ojca Iwona, przez dobro, które stało się jego udziałem, przez książki, które napisał i które przekładał na język polski z niemieckiego, włoskiego i francuskiego. (Ostatnio cieszył się z ukazania w jego tłumaczeniu rozprawy habilitacyjnej dr Józefa Ratzingera, naszego Ojca Świętego). Pochwalony bądź Panie, przez uczniów, których formował i kształcił, magistrantów, doktorantów, przez mądrość i prawdę, którą głosił w salach wykładowych i seminaryjnych, a także z ambony i podczas różnorodnych spotkań z ludźmi, na które nie skąpił czasu. Pochwalony bądź Panie, w jego franciszkańskiej duszy, jego postawie względem świata i stworzenia. Nie tylko teoretycznie znał się bowiem na Dunsie Szkocie i Bonawenturze i był w tym niedoścignionym mistrzem, lecz ze swojej wiedzy czerpał siłę do wiary, do życia, do relacji z bliźnimi, do rozumienia świata. Ojciec Iwo kochał życie, choć nie przychodziło mu to łatwo. Kochał życie, bo wiedział, kto jest jego źródłem i jego celem. „Boga żywego pragnie moja dusza”. Tak śpiewaliśmy dziś w psalmie responsoryjnym. To niejako streszczenie sensu życia człowieka, jego losu, jego poszukiwań, jego działań. Boga żywego pragnie moja dusza. Nie namiastki, nie jakiegoś „ersatzu”, nie samozadowolenia i zaspokojenia pożądań, lecz „dusza moja Boga pragnie, Boga żywego, kiedy więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?” To Bóg sam decyduje o tym kiedy zakończy się wiara w Niego a rozpocznie oglądanie, kontemplacja Jego oblicza, Jego rzeczywistości. To Bóg decyduje o tym, kiedy wybije ostatnia godzina ziemskiego życia. On nie pyta się nas o zdanie i nie oczekuje naszej zgody, bo śmierć zawsze nie w porę i najczęściej nie chciana. Dla Ojca Profesora Iwona śmierć przyszła w pełni upalnego lata, choć on sam miał świadomość, że przeżywa jesień swojego życia. I dlatego cieszył się owocami, które widział: ludzką życzliwością, uznaniem ze strony środowiska naukowego i swych studentów, świadomością tego co osiągnął i co udało mu się dokonać. Jak na franciszkanina przystało pomimo swej pozycji i znaczenia pozostał skromnym człowiekiem, nie lubiącym rozgłosu. Mówienie o sobie raczej nie sprawiało mu przyjemności. To przysparzało mu wiele sympatii. Gdy mówił o innych, gdy musiał ich oceniać, recenzować czy twórczo krytykować szukał dobra, starał się rozumieć pobudki i intencje. Nie zadowalał się wnioskami, które się same nasuwały, lecz próbował dotrzeć do istoty, do sedna sprawy. Był w swojej dociekliwości i umiłowaniu detalu mistrzem i wzorem. Gdyby kierował się w swym postępowaniu kryterium ilości, z pewnością pozostawił by o wiele bogatszą spuściznę. Lecz Ojciec Profesor postawił na jakość, solidność. Dla niego mniej, znaczyło najczęściej, więcej. Mawiał: lepsze tłumaczenie cudzej, ale dobrej książki, niż dwie własne, lecz mierne.

Kochany Ojcze Profesorze: „Wejdź do radości Twego Pana.” Odbierz nagrodę od Niego. Odpocznij po ziemskiej wędrówce, spiekocie dnia i upału. Modlimy się o to, prosimy Pana, abyś mógł tak jak Chrystus wkroczyć w nowe życie. Abyś został uwolniony od ciężaru grzechu, który ciąży na każdym z nas. Przez chrzest, przez konsekrację zakonną i święcenia zostałeś włączony w Chrystusa, w Misterium Jego Życia i Jego Paschy. Dziś jesteś upodobniony do Niego również przez śmierć cielesną. Wierzymy i ufamy, że będziesz miał udział w Jego zwycięstwie nad śmiercią, że będziesz cieszył się chwałą nieba. Bo przecież wierzyłeś w Chrystusa, sprawowałeś Jego sakramenty, przepowiadałeś Jego Ewangelię, byłeś znakiem Jego Królestwa tutaj na ziemi.

Pisząc kiedyś z Holandii do Ojca Prowincjała Stanisława Frejlicha dołączyłeś krótkie, lecz bardzo znamienne życzenia wielkanocne: „Niech zmartwychwstały Chrystus będzie ostoją naszej nadziei.” Obyś Ojcze Iwonie doświadczył spełnienia tej nadziei. Oby wolno Ci było skosztować miłości Boga, Jego miłosierdzia, Jego przebaczenia, Jego cierpliwości. Obyś mógł nowym, zdrowym, przemienionym sercem chłonąć naszego Boga, trwać w Jego obecności, zachwycać się tym, czego ani oko nie widziało i o czym ucho nie słyszało, a co jest rzeczywistością dla tych, którzy tu na ziemi kochają Boga!

Kochana Rodzino Ojca Iwona! To dzięki Wam – nade wszystko dzięki Rodzicom, Ojciec Iwo stał się sobą, był i pozostał sobą. Miał w Was oparcie, czuł Waszą miłość, wiedział, że może na Was liczyć. Dzisiaj smutno Wam – bo odszedł od nas. Lecz popatrzcie w górę, na Matkę Pocieszenia, Panią Waszego Miasta. Bądźcie pewni, że nie jesteście sami. Że Ona Was Pocieszy. A Ojciec Iwo będzie Wam pomagał już z góry, z innego świata.

Magnificencjo, Księże Rektorze, Księże Dziekanie, Panie i Panowie, Przedstawiciele świata uniwersyteckiego, do którego od dziesięcioleci należał Ojciec Profesor Zieliński. Dziękując w imieniu Gdańskiej Prowincji Franciszkanów za Waszą obecność tutaj, wyraz uznania dla naszego Współbrata, żywię wraz z Braćmi nadzieję, że jego spuścizna naukowa nie pójdzie w zapomnienie, lecz będzie przynosiła owoce, będzie przydatna kolejnym pokoleniom filozofów, naukowców, ludzi wiedzy i kultury, że przysporzy nowe talenty.

Drodzy Współbracia, Ojcze Asystencie generalny, Ojcze Prowincjale, Ojcze Rektorze z Łodzi – Łagiewnik, Przedstawiciele wspólnot trzech prowincji franciszkańskich z Polski i zagranicy. Przyjmijcie proszę wyrazy wdzięczności za wspólną modlitwę, za dar braterstwa w dniu pożegnania Ojca Iwona, za wyrazy współczucia i kondolencje. Wielu z Was łączyły ze zmarłym bardzo osobiste więzy ze zmarłym. Znaliście Go prawie od zawsze. Wraz z Nim odchodzi część i Waszego życia, Waszej wspólnej historii. Niech wspomnienie zmarłego będzie dla nas zachętą do tego, abyśmy – póki mamy czas – pomnażali nasze talenty i nie stanęli przed Panem z pustymi rękoma lub z jednym tylko talentem, wygrzebanym naprędce z ziemi.

Drodzu Współbracia Domu Studiów w Lublinie, na czele z przełożonym o. Sebastianem. Byliście blisko Ojca Profesora nie tylko fizycznie. Służyliście pomocą, gdy była taka potrzeba. Przy Was czuł się bezpiecznie. Bóg Wam zapłać za szacunek i wszelką troskę okazywaną Profesorowi.

Siostry i Bracia w Chrystusie! Uczestnicy Eucharystii sprawowanej za zmarłego Ojca Iwona. Nasze osobiste spotkanie ze zmartwychwstałym Chrystusem, który wezwał do siebie naszego Zmarłego, Jego Słowo i Połamany dla nas Chleb, niech da nam siły do życia zgodnego z sumieniem, z wyznawaną wiarą, z obowiązkami stanu oraz pomoże nam doceniać jeszcze bardziej każdą chwilę, daną po to, aby czynić dobrze. Najważniejszy i najtrudniejszy egzamin jeszcze przed nami!

„Błogosławieni ci, których śmierć zastanie w Twej najświętszej woli”. Amen

Film z pogrzebu o. Iwo (Franciszkanie TV)

Sylwetka o. Prof. Iwo Zielińskiego (KUL)

Zdjęcia z pogrzebu

Więcej zdjęć w galerii (4 strona)

Zobacz także relację na stronie Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, Pani Gniezna

Posłuchaj:

Powitanie (Kustosz Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, Pani Gniezna, o. Jacek Korsak)

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Życiorys o. Iwo (Wikariusz Prowincji o. Mariusz Fałkowski)

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Homilia (Minister Prowincjalny o. Adam Kalinowski)

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Słowo JM Rektora ks. Prof. Stanisława Wilka

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Słowo Dziekana Wydziału Filozofii ks. dr. hab. Stanisława Janeczka

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Pożegnanie (Minister Prowincjalny o. Adam Kalinowski)

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Chodź z nami!

Lipiec 26, 2010

Zapraszamy na wspólne wędrowanie razem z franciszkańską pielgrzymką na Jasną Górę. Wyruszamy z Elbląga. Dołącz do nas! Szczegóły znajdziesz tutaj.

Lębork: Ustanowienie sanktuarium

Lipiec 25, 2010

Podczas uroczystej Mszy św. w kościele św. Jakuba w Lęborku, biskup pelpliński Jan Bernard Szlaga erygował w niedzielę 25 lipca diecezjalne sanktuarium św. Jakuba.

Na wstępie homilii bp Szlaga przypomniał biografię św. Jakuba Starszego, Galilejczyka i rybaka, podkreślając jego „gwałtowny temperament” oraz chwile osłabienia wiary. Kaznodzieja zauważył, że istnieją zróżnicowane poglądy naukowców na temat dotarcia Jakuba do Hiszpanii. Jednak „legenda zawiera nie tyle ścisłą prawdę historyczną, ile przepis na czytanie historii, jak ją rozumieć”.

Hierarcha przypomniał dalej, że św. Jakub należy do grona „pierwszych” męczenników z grona apostołów, ale ci „pierwsi” to również św. Szczepan, święci Młodziankowie z Betlejem, także św. Wojciech, św. Stanisław. „Legenda o św. Jakubie ożywia naszą wiedzę, pobożność, także duchowość chrześcijańską związaną z ewangelizacją” – tłumaczył bp Szlaga.

Kaznodzieja przypomniał, że św. Jakub nie mógł pozostać u siebie, skoro słyszał, że „z Ewangelią trzeba iść. Ewangelia pozostaje jako owoc pewnej współpracy ludzi z Bogiem i Bożego błogosławieństwa”. Bp Szlaga przypomniał o dynamizmie głoszenia Ewangelii i o pomnikach jakie stawia się dzisiaj Jakubowie, a którymi są „drogi jakubowe”, które w diecezji pelplińskiej wiodą przez Lębork i Łebę.

Bp Szlaga nawiązał do współczesnej potrzeby głoszenia Ewangelii. „Czasem te krańce świata, gdzie trzeba zanieść Dobrą Nowinę o Chrystusie są blisko nas, u sąsiadów, może w rodzinie. Trzeba ją przypomnieć, bo może zakurzyła się, może zeszła na plan dalszy?” – pytał. Dodał, że trzeba nieść Chrystusa, który „w Ewangelii ciągle jest i wciąż mówi, nie można iść z pustymi rękoma”.

„Nie zatrzaskujmy drzwi jedni przed drugimi. Nie stawajmy wobec siebie na pozycjach wrogich” – apelował biskup i zachęcał również do wspólnej troski o Polskę, o wspólną przyszłość. Na zakończenie podkreślił, że św. Jakub jest „wielkim budowniczym wspólnoty Ludu Bożego” i „wielkim ewangelizatorem”.

Po homilii bp Szlaga odczytał swój dekret o powołaniu pierwszego diecezjalnego sanktuarium św. Jakuba Apostoła.

W uroczystości wzięli udział pielgrzymi z kraju i zagranicy, w tym z Serbii i Słowacji oraz z Żywca i Pomorza, a także przedstawiciele władz samorządowych oraz licznie zebrani rzemieślnicy.

Jak przypomina franciszkanin o. Piotr Pawlik, początek tradycji jakubowej w Lęborku sięga pierwszej połowy XIV w. W kościele św. Jakuba znajdują się od tego roku relikwie Patrona. Regularnie odprawiana jest Msza św. za „społeczność lęborską”, co łączyło się z przygotowaniem do utworzenia sanktuarium. Odpust poprzedziło kilkudniowe przygotowanie, w tym Triduum Jakubowe. Poza tym odbywały się nabożeństwa, także ekumeniczne. Modlitwom towarzyszyły wystawy, koncerty, festyn, Zlot Jakubów, korowód z relikwiami św. Jakuba. W czerwcu odbyło się też w Lęborku sympozjum „Drogi św. Jakuba na obszarze Południowego Bałtyku”. 28 lipca młodzież oazowa poprowadzi ewangelizację na terenie parafii, odwiedzając m.in. mieszkania wiernych.

za ekai.pl


* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Zmarł o. Prof. Iwo Zieliński

Lipiec 21, 2010

Dnia 20 lipca 2010 r. przed południem odszedł do Pana o. Prof. Iwo Edward Zieliński. O. Iwo był wybitnym naukowcem, wspaniałym franciszkaninem i niezwykłym człowiekiem. Pogrzeb Zmarłego odbędzie się w rodzinnym Gnieźnie, najprawdopodobniej w sobotę 24 lipca. Oto biografia, którą sam napisał:

Zieliński Edward (imię zakonne: Iwo), syn Szczepana i Anny z domu Błaszak, ur. 6. IX. 1939 w Kamionce pow. Gniezno; OFMConv (prowincja gdańska św. Maksymiliana Kolbego).

Szkołę podstawową ukończyłem w Gnieźnie, tam też rozpocząłem naukę w gimnazjum ogólnokształcącym (1953-55); w 1955 wstąpiłem do zakonu franciszkanów konwentualnych prowincji warszawskiej Niepokalanego Poczęcia NMP; w 1955-56 odbyłem nowicjat w Niepokalanowie; w 1956-58 kontynuowałem naukę w zakresie szkoły średniej w Jaśle i Niepokalanowie, zakończoną maturą eksternistyczną w Grodzisku Mazowieckim; w latach 1958-60 studiowałem filozofię w WSD OO. Franciszkanów w Łodzi, a w 1960-64 – teologię w WSD OO. Franciszkanów w Krakowie, gdzie 4. VII. 1964 otrzymałem święcenia kapłańskie. W tymże roku 1964 rozpocząłem studia na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej KUL; zakończyłem je magisterium z zakresu historii filozofii w 1967 uzyskanym na podstawie pracy edytorskiej pisanej pod kierunkiem ks. prof. M. Kurdziałka (praca została wydana drukiem razem z pracą ks. S. Wielgusa: Kwestie wstępne do „Disputata in veterem artem” według Benedykta Hesse. Wydanie tekstu na podstawie rękopisów Biblioteki Jagiellońskiej: 2037, 2043, 2455, w: Acta Mediaevalia, Lublin 1973, s. 159-230). W 1968-69 byłem na kursie doktoranckim na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie (studia musiałem przerwać z powodu choroby nowotworowej jelit, po czterech operacjach w Rzymie i piątej w Warszawie).

1.XII. 1971 r. rozpocząłem pracę na KUL jako asystent dokumentacji naukowej w Redakcji Encyklopedii Katolickiej (w latach 1971-77 byłem członkiem zespołu merytoryczno-leksykograficznego, który przygotował tomy II-IV Encyklopedii; opracowywałem merytorycznie i leksykograficznie wszystkie hasła z zakresu filozofii), a od 1.X.1972 jako asystent naukowo-dydaktyczny przy kierowanej przez ks. prof. M. Kurdziałka Katedrze Historii Filozofii Starożytnej i Średniowiecznej na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej. W 1976 uzyskałem tytuł doktora na podstawie napisanej pod kierunkiem ks. prof. M. Kurdziałka rozprawy: Nieskończoność bytu Bożego w filozofii Jana Dunsa Szkota. Od 1.X.1977 r. byłem adiunktem przy wymienionej wyżej Katedrze. 11.V.1988 r. Senat Akademicki KUL nadał mi stopień naukowy doktora habilitowanego nauk humanistycznych na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej, zatwierdzony przez CKK 30.I.1989 r. Rozprawa habilitacyjna nosiła tytuł: Jednoznaczność transcendentalna w metafizyce Jana Dunsa Szkota. 21.III.1989 r. Senat Akademicki KUL powołał mnie na stanowisko docenta w Katedrze Historii Filozofii Starożytnej i Średniowiecznej; uchwałę zatwierdził Minister Edukacji Narodowej 30.VI.1989 r. Od 22.XI.1990 do 30.IX.2008 r. kierowałem wyżej wymienioną Katedrą, od 1.III.1992 r. na stanowisku profesora nadzwyczajnego. Tytuł naukowy profesora uzyskałem 2.IX.2004 r.; 23.VI.2006 uzyskałem stanowisko profesora zwyczajnego Od 1.X.2008 r. kieruję Katedrą Wiedzy o Kulturze Średniowiecznej w Instytucie Kulturoznawstwa na Wydziale Filozofii KUL. W latach 1990-93 pełniłem funkcję kierownika Sekcji Teoretycznej Wydziału Filozofii KUL.

W latach 1978-2002 wykładałem historię filozofii (głównie starożytnej i średniowiecznej) w WSD OO. Franciszkanów w Łodzi; od chwili uzyskania habilitacji prowadziłem tam seminarium naukowe (regularne kontynuowanie tych prac przerwała ponownie choroba nowotworowa i operacje w 1998 i 2001 r.).

Oprócz zajęć w Lublinie prowadziłem cykle wykładów kursorycznych dla studentów eksternistów: w dwóch seriach w Lewoczy na Słowacji (dla studentów filozofii; 2 osoby napisały u mnie magisteria, jedna doktorat); we Lwowie (przez pięć lat, po jednej serii w semestrze, dla studentów Wydziału Teologii); w Paryżu (prowadzę je nadal).

Przez trzy semestry, w latach 2000-2001, prowadziłem serie wykładów z historii średniowiecznej filozofii franciszkańskiej w Instytucie Franciszkańskim w Krakowie; w semestrze letnim 2007/2008 prowadziłem tam wykłady poświęcone filozofii Jana Dunsa Szkota.

za: kul.pl

Film z pogrzebu o. Iwo na Franciszkanie TV

Apel Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości na sierpień 2010

Lipiec 19, 2010

Apel Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości na sierpień 2010 Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Abstynencja jest darem miłości

Drogie Siostry i Drodzy Bracia w Chrystusie Panu!

Rok 2010 zapisze się w historii naszej ojczyzny przedziwnym splotem chwil bolesnych z chwilami radosnymi. Ból towarzyszył obchodom 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, żałobie narodowej po katastrofie samolotu prezydenckiego, a także powodzi, która pozbawiła wielu Polaków dorobku życia. Wielka radość wypełniała zaś nasze serca, gdy dziękowaliśmy Wszechmogącemu Bogu za dar życia i niezłomne świadectwo bł. księdza Jerzego Popiełuszki.
Pozostając w tej szczególnej atmosferze, w sierpniu wspominamy bohaterskie córki i bohaterskich synów naszej ojczyzny, którzy stawili opór inwazji bolszewickiej w 1920 roku, walczyli w powstaniu warszawskim, a także uczestniczyli w wydarzeniach sierpniowych 1980 r. Wspominamy ludzi służących Bogu i naszej ojczyźnie zgodnie z wymaganiami czasów, w których żyli. Pamięć i szacunek dla ich poświęcania skłoniły przed laty Episkopat Polski do ustanowienia sierpnia miesiącem abstynencji.
W „Wytycznych Episkopatu Polski dla kościelnej działalności trzeźwościowej”, będących świadectwem duszpasterskiej troski o życie narodu, odnajdujemy podstawowy i niezawodny drogowskaz, który brzmi: Przez dobrowolną, całkowitą abstynencję wielu, do trzeźwości stanowej i zawodowej wszystkich. Chociaż od ogłoszenia „Wytycznych…” minęło pięćdziesiąt lat, zachowują one pełną aktualność jako przestroga przed wszystkimi nałogami i uzależnieniami.
 Mimo, że w ubiegłych latach w Polsce udało się zatrzymać niektóre negatywne trendy, to jednak teraz ponownie następuje niepokojący, jeden z najszybszych w Europie, wzrost spożycia alkoholu. Nie możemy tej sytuacji akceptować, jeżeli wiemy, że spożywanie alkoholu to główna przyczyna śmierci i długotrwałego kalectwa. To podstawowe źródło przemocy w rodzinie oraz negatywny przykład dla młodzieży, wśród której spożywanie alkoholu to obecnie najpowszechniejsze zachowanie ryzykowne.
Zachęta Kościoła do abstynencji często wzbudza kontrowersje i sprzeciw. Wynika to z niezrozumienia, czym jest abstynencja i jak wielką wartość niesie. W wymiarze religijnym abstynencja jest wynagrodzeniem Bogu za grzechy związane z alkoholizmem. W wymiarze duchowym abstynencja odkrywa przed nami nowe możliwości i życiowe szanse, dzięki czemu stajemy się dojrzalszymi ludźmi. Abstynencja pozwala nam przezwyciężać egoizm i podejmować troskę o bliźnich. Jest też znakiem sprzeciwu wobec towarzyskiego przymusu picia, a zatem również jasnym przykładem dla innych.
Bez świadomej i dobrowolnej abstynencji wielu osób nie można zbudować tak bardzo potrzebnego umiaru w podejściu do alkoholu. Abstynenci dają piękne, odważne świadectwo, że życie bez alkoholu jest szczęśliwe i wartościowe. Pokazują, że picie nie daje takich korzyści i przyjemności, jakie obiecują reklamy. Uczą, że alkohol nie jest cudownym lekiem na problemy i złe samopoczucie. Abstynent stawia przed innymi pozytywne wyzwanie: mobilizuje do zastanowienia się nad postawami wobec alkoholu.

Abstynencja darem miłości dla bliźniego

Abstynencja jest wspaniałą formą odpowiedzialności za życie bliźniego, o które upomni się u nas Bóg Ojciec (por. Rdz 9, 5). Przede wszystkim za życie zagrożone i osłabione nałogiem. W Polsce żyje ponad 1 mln osób uzależnionych, którym możemy i powinniśmy nieść pomoc. Osoba podejmująca terapię, może odzyskać i utrzymać trzeźwość jedynie zachowując całkowitą abstynencję do końca życia. Taka osoba potrzebuje nie tylko fachowej pomocy lekarza, psychologa, terapeuty czy duchownego. Potrzebuje również ich osobistego świadectwa wzmacniającego terapię. Potrzebuje środowiska sprzyjającego zachowaniu abstynencji. Moralne oparcie w dobrowolnych abstynentach w rodzinie, wśród sąsiadów, przyjaciół i współpracowników jest bezcennym wsparciem dla osób walczących z nałogiem. Dobrowolna rezygnacja z alkoholu, motywowana miłością do bliźniego, jest jedną z  dróg realizacji wyobraźni miłosierdzia, której uczył nas papież Jan Paweł II. Pozwala nam uczynić samych siebie bezinteresownym darem dla bliźniego. To szkoła stawania się ofiarnym i współczującym człowiekiem. Dlatego duszpasterstwo trzeźwości z głębokim przekonaniem głosi swoje tegoroczne hasło: Abstynencja jest darem miłości. Uczmy się tej bezcennej wyobraźni miłosierdzia, która w tym przypadku staje się również wyobraźnią trzeźwości!
Nie zapominajmy jednak, że w Polsce żyje również niemal 2,5 mln osób pijących ryzykownie i szkodliwie. Badania pokazują, że ta grupa jest źródłem największych problemów w wymiarze ogólnospołecznym. Nie dostrzegając tego zjawiska, przypominamy załogę „Titanica” zbliżającego się ku górze lodowej, która widziała jedynie wierzchołek  góry, zaś śmiertelne zagrożenie ukryte było pod powierzchnią oceanu. Jeżeli chcemy uniknąć katastrofy, potrzeba nam rozważnego i całościowego spojrzenia na problemy związane z nadużywaniem alkoholu.

Abstynencja darem miłości w rodzinie    
Podstawowym środowiskiem kształtowania trzeźwości i uzdalniania do abstynencji powinna być każda rodzina. Jednym z pierwszych darów miłości, który rodzice mogą i powinni ofiarować swojemu dziecku, jest właśnie abstynencja. Wiemy przecież, jak duże zagrożenie dla poczętego dziecka niesie najmniejsza nawet ilość alkoholu spożywana przez matkę i ojca. Jak zatem wytłumaczyć, że co piąta Polka w ciąży pije alkohol, a co dziesiąta przynajmniej raz się upiła? Jak zrozumieć, że częściej w ciąży piją dobrze wykształcone i zamożne mieszkanki dużych miast? Dlatego ponownie prosimy wszystkie matki: niech wasza odpowiedzialna troska i miłość o dzieci wyraża się również w całkowitej rezygnacji z alkoholu. Was, drodzy ojcowie, prosimy, byście przemierzali drogę rodzicielskiej miłości nie jako obserwatorzy, ale byście z zaangażowaniem współuczestniczyli w obowiązkach matek. Także przez dobrowolną rezygnację z alkoholu.
Abstynencja, jako dar miłości dla dzieci, powinna być stale obecna w wychowywaniu. Młodzi ludzie ze względów zdrowotnych, psychologicznych i społecznych nie powinni spożywać alkoholu aż do pełnej dojrzałości. Dopiero wtedy mogą świadomie wybrać między abstynencją a umiarem. Aby ten ważny cel osiągnąć, nie wystarczą słowa rodziców czy nauczycieli. Nie wystarczą akcje promocyjne i programy profilaktyczne. Młodzi potrzebują świadectwa abstynencji! Dlatego apelujemy do rodziców, aby budowali rodziny wolne od alkoholu. Zacznijmy od rodzinnych uroczystości, przede wszystkim tych o charakterze religijnym. Niech przyrzeczenia abstynenckie dzieci przystępujących do I Komunii św. będą zadaniem dla całej rodziny. Niech wszyscy troszczą się o umacnianie tych przyrzeczeń na drodze formacji przygotowującej do sakramentu bierzmowania. Bierzmy też przykład z tych rodzin, które zorganizowały wyjątkowo piękne i radosne wesela bezalkoholowe.
Uczmy młodych, że przeżywanie przełomowych i radosnych chwil, odpoczynek oraz świętowanie sukcesów i osiągnięć, mogą być wyjątkowe bez alkoholu. Przełamując społeczny przymus picia, pokazujmy zachwycające piękno życia człowieka, który został odkupiony przez nieskończoną Bożą miłość. Zachęcajmy młodych, by aktywnie włączali się w działalność Dziecięcej Krucjaty Niepokalanej oraz Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.
 Wszystkie te zadania nabierają szczególnej mocy wobec ogromnego wpływu mediów i reklam na światopogląd młodych. Im częściej telewizyjne seriale ukazują alkohol jako lek na kłopoty i ucieczkę od problemów, tym mocniej rodzice powinni ukazywać prawdę. Im silniej reklamodawcy promują alkohol jako źródło sukcesów, powodzenia i popularności wśród przyjaciół, tym bardziej młodzi ludzie muszą rozumieć, że to jedynie propagandowe kłamstwo i próba bezwzględnej manipulacji. Dlatego przypominamy wszystkim młodym wielką prośbę papieża Jana Pawła II: „Nie dajcie się zniewalać! Nie dajcie się zniewolić, nie dajcie się skusić pseudowartościami, półprawdami, urokiem miraży, od których później będziecie się odwracać z rozczarowaniem, poranieni, a może nawet ze złamanym życiem.”  (Poznań, 3 czerwca 1997 r.)

Abstynencja darem dla ojczyzny
Nie zapominajmy, że dobrowolna abstynencja jest również darem miłości dla ojczyzny. Dzisiaj nie musimy przelewać krwi, aby służyć Polsce. Wystarczy autentyczne zaangażowanie w pokonywanie tego, co osłabia i niszczy nasz naród. Abstynencja, jako poświęcenie dla innych, jest skutecznym narzędziem w walce z poważnymi problemami społecznymi. Stanowi też dobre narzędzie profilaktyczne i wychowawcze. Potrzeba jednak większej odwagi w jej promowaniu. Badania pokazują, że ponad 20% Polaków dobrowolnie rezygnuje z alkoholu. Ich świadectwo jest jednak przesłonięte nieustanną akcją promocyjną producentów alkoholu. Tę sytuację trzeba zmieniać! Trzeba z odwagą ukazywać prawdę o tym, że abstynencja jest zwycięstwem człowieka nad tym, co niesie zagrożenie dla życia poszczególnych osób i całego narodu.
Myśląc o umacnianiu naszego społeczeństwa, apelujemy również do władz państwowych i samorządowych o nieuleganie presji środowisk, które lobbują za poszerzeniem dostępności alkoholu. Czy rzeczywiście każda miejska starówka musi być miejscem handlu alkoholem, nawet jeśli w pobliżu są szkoły i świątynie? Czy rzeczywiście imprezy sportowe  i wielkie festyny muszą być organizowane jedynie przy współudziale producentów alkoholu? Spójrzmy dziś z wdzięcznością i refleksją na setki festynów parafialnych, które odbywają się w całej Polsce. Nie ma tam alkoholu, a tak wiele osób bawi się doskonale umacniając poczucie wspólnoty.  
Apelujemy do rządzących, aby potrafili podjąć odpowiedzialne i dalekowzroczne decyzje w tej sferze. Prosimy o dojrzałą służbę dobru wspólnemu, a nie lękliwe uleganie naciskom tych, których jedynym celem jest wzrost zysków. Pomysły liberalizacji prawa w tej dziedzinie to niebezpieczna i zła droga. Wobec nowych wyzwań należy raczej zmniejszać dostępność alkoholu. Trzeba ograniczyć ilość punktów sprzedaży, a także zakazać handlu alkoholem na stacjach paliw oraz między godziną 22 wieczorem a 8 rano. Trzeba też wprowadzić całkowity zakaz reklamy alkoholu.
Pamiętajmy, że pozorne zyski dla budżetu osiągane przez łatwiejszą dostępność alkoholu, zostaną natychmiast wchłonięte przez czarną dziurę kosztów powiązanych z większym spożyciem alkoholu. Tymczasem każda kwota przeznaczona na profilaktykę i ograniczanie dostępności alkoholu przyniesie wielokrotnie więcej zaoszczędzonych pieniędzy w służbie zdrowia, opiece społecznej, czy wśród polskich przedsiębiorstw.

Podziękowanie i zakończenie
Otwórzmy nasze serca na ważne słowa tegorocznego hasła: „Abstynencja jest darem miłości”. Zapytajmy dzisiaj z odwagą: czy mam w sobie tyle miłości do Boga, drugiego człowieka, rodziny i ojczyzny, aby ofiarować ten wielki dar – dar abstynencji? Bierzmy przykład z tych, których codzienne świadectwo przyczynia się do umocnienia trzeźwości w naszym narodzie. Niech  ono będzie ziarnem, które wyda stokrotny plon w życiu polskiego społeczeństwa. Wszystkim, którzy w wymiarze lokalnym i ogólnopolskim angażują się w pracę trzeźwościową, wyrażamy nasze najserdeczniejsze podziękowania. Zachęcamy do dalszego działania dla dobra drugiego człowieka, w którym wyraża się prawdziwa chrześcijańska miłość. Wszystkie postanowienia i intencje abstynenckie zanosimy przed oblicze  Najświętszej Maryi Panny, Jasnogórskiej Królowej Polski.

Bp Tadeusz Bronakowski
Przewodniczący Zespołu KEP
ds. Apostolstwa Trzeźwości

Łomża, dnia 30 czerwca 2010 r.

————————–
Zgodnie z dotychczasowym zwyczajem Apel może być duszpastersko wykorzystany w ostatnią niedzielę lipca lub pierwszą niedzielę sierpnia br.

Nasze Życie – numer 103

Lipiec 19, 2010

Prezentujemy kolejny numer pisma “Nasze Życie” wydawanego przez braci kleryków z franciszkanskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi-Łagiewnikach. Jest to wydanie 103 (lipiec-listopad 2010), które po raz pierwszy w długiej historii pisma (ukazuje się nieprzerwanie od 1979 r.) jest całe kolorowe! Głównym tematem numeru jest poszukiwanie Pana Boga: “Gdzie jesteś, Boże?”. Pismo zachęca i pomaga w odkrywaniu piękna Słowa Bożego. Br. Piotr M. Socha napisał we wstępniaku: “Obecny numer ma dwa aspekty. Pierwszym z nich jest skuteczność działania Słowa Bożego; opisują to artykuły br. Jakuba Lato oraz Hani Szalińskiej, świeckiej ewangelizatorki, która zgodziła się specjalnie dla Naszego Życia podzielić świadectwem o powołaniu do głoszenia Jezusa jako Zbawiciela. Drugi aspekt to jak przekazać Słowo Życia innym; na ten temat napisał br. Rafał Rządziński w artykule Słów kilka o ewangelizacji“.

Jak zwykle warto poczytać stałe rubryki pisma (Wiara dojrzała, Bądź na bieżąco, Wirydarz literacki).

Pismo można znaleźć w zakrystiach franciszkańskich.

Bezpośrredni kontakt z redakcją: naszezycie@franciszkanie.pl. Strona pisma.

Zobacz film przedstawiający nowy numer pisma na stronie Franciszkanie TV

Franciszkańscy poeci: o. Kazimierz Kozłowski

Lipiec 15, 2010

Gnieźnieński klasztor jest miejscem poetyckim. Nie tylko ze względu na urok i tajemniczą surowość wielowiekowych murów, nie tylko dlatego, że w tych murach organizowane są poetyckie spotkania, ale także dlatego, że zamieszkują w nich zakonnicy-poeci.

Jednym z franciszkańskich poetów, z największym dorobkiem literackim i poetyckim doświadczeniem jest o. Kazimierz Kozłowski.

O. Kazimierz urodził się 10 marca 1947 r. w Kolonii Parznice koło Radomia. Jest bratem ks. Janusza Kozłowskiego, również poety. Wstąpił do zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych i w roku 1975 w Darłowie, z rąk ks. Bpa Tadeusza Werno przyjął święcenia kapłańskie. Ukończył również Instytut Studiów nad Rodziną na ATK w Warszawie.
Jako poeta zadebiutował wierszem w tomie „Błogosławiony Maksymilian wśród nas” (1974). Wydał montaż słowno-muzyczny pt. „Tajemnica Ojca Maksymiliana” (1988). Wydał tomy poezji: „Moje głogi” (1988), „Szepty Szpitalne” (2000), „Trzy okna z widokiem na niebo” (2002), „Moja franciszkoterapia na każdy czas” (2009), „Poszerzaj niebo biednych ludzi” (2010), „Zza pazuchy franciszkańskiej” (2010), „Via Dolorosa” (2010). Jego poezja publikowana była m.in. w prasie katolickiej i antologiach: „Łódka Wiosna Poetów” (1976, 1978), „Przed tak wielkim Sakramentem” (1978), „Szaropolskie Srebro” (1992), „Wśród źródła” (1995), „Księga Krzyża” (1998), „Bóg jest miłością” (2000), „O herb Prymasa Tysiąclecia” (2001), „Chrystus drogą” (2002), „Wokół Staffa” (2002), „W objęciach dobra” (2003), „Furtka słońca” (2004), „O dar Eucharystii” (2005), „O Jasnogórską różę” (2007), O statuetkę Apostoła Narodów” (2009).

Wśród licznych nagród literackich o. Kazimierza znajduje się nagroda specjalna w kategorii poezja, przyznana 25 października 2009 r. w Mszanie Dolnej w VII Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim i Literackim im. ks. kan. Józefa Jamroza – kapłana i męczennika. O. Kazimierz otrzymał także Medal Honorowy za zasługi dla ekorozwoju w służbie przyrody i człowieka przyznany 10 grudnia 2009 r. przez Stowarzyszenie Ekologiczne w Barcinie z racji piętnastolecia istnienia tej pozarządowej organizacji. W 2008 r. zdobył I miejsce w dziedzinie reportażu w „Tygodniku Powszechnym” za pracę pt. „Przepasane sznurem”. 3 maja 2010 r. o. Kazimierz otrzymał główną nagrodę w Przeglądzie Twórczości Patriotycznej „Dla Ciebie Polsko” w Gnieźnie. Laureat wygłosił wiele prelekcji ekologicznych w duchu św. Franciszka z Asyżu. Wytrwale propaguje zdrowy tryb życia, codziennie pokonuje pieszo blisko dziesięć kilometrów i wciąż twierdzi, że „jedno jabłko z rana i z wieczora zaoszczędzi ci doktora”. Ponadto powtarza za Franciszkiem Karpińskim: „Jeśli chcesz być zdrowym, a lekarz daleki – ruch, wesołość i dieta zastąpią ci leki”. Uprawia też ogródek kwiatowy i przekonuje, że kwiaty są uśmiechem samego Pana Boga. Uwielbia kolarstwo, które obok walorów turystyczno-przyrodniczych jest dla niego doskonałym wentylem antycukrzycowym.

Wiersze o. Kazimierza

Film: o. Kazimierz czyta swoją poezję

Wyspa powoli zaczyna żyć

Lipiec 14, 2010

W połowie czerwca franciszkanie przejęli od Gdańska działkę na Wyspie Sobieszewskiej. Po latach życie powoli tam powraca. Oto rozmowa z o. Romanem Ziołą, dyrektorem Domu Pojednania i Spotkań im. św. Maksymiliana M. Kolbego w Gdańsku

– Za nami pierwsze dni, kiedy ojcowie franciszkanie zarządzają terenem tzw. Forsterówki. Jak minął ten czas?
- Przede wszystkim pracowicie. Na Wyspie św. Franciszka, bo tak  teraz nazywamy to miejsce, zgodnie z nazwą projektu, przeprowadziliśmy przegląd techniczny. Wprowadzona została firma ochroniarska, pojawili się architekci, którzy mają przygotować niezbędną dokumentację, aby mogły powstać projekty. Był elektryk, hydraulik. Dzieje się dużo.

- A kiedy pierwsze prace?
- To dzieje się niemal codziennie. Oczywiście dziś w miarę naszych możliwości. Póki co są to drobne prace. Warto dodać, że na Wyspie  św. Franciszka gościliśmy już pierwszą grupę. Wspólnota rodzin w sobotę posprzątała część terenu, aby następnego dnia zorganizować tam piknik rodzinny. Była pierwsza Msza Św., spotkanie z ojcem Pawłem Blokiem, misjonarzem z Kazachstanu oraz wspólna rodzinna zabawa.

- W lipcu na Wyspie Sobieszewskiej będzie pracować młodzież z Niemiec i Polski.
- Tak. Dokładnie z Bremen i Słupska. Do Gdańska przyjadą 6 lipca i będą tutaj trzynaście dni. Mieszkać będą w Gdańsku, w Domu Pojednania i Spotkań im. św. Maksymiliana M. Kolbego. Przez tydzień  będą dojeżdżać na wyspę i wykonywać różne prace. Warto dodać, że są to uczniowie  szkół budowlanych, którzy znają się na pracy, jaką trzeba w pierwszej kolejności tam wykonać. A będą pracować pod okiem architekta, konstruktora i mykologa.

- Czy wybór młodzieży z Niemiec i Polski jest przypadkowy? Czy może coś więcej się za tym kryje?
- Od początku istnienia Domu Pojednania i Spotkań im. św. Maksymiliana Kolbego w Gdańsku  jednym z zadań, które sobie wyznaczyliśmy, było  pojednanie. Co zresztą wyraźnie słychać w nazwie. Nie jest tajemnicą, że działki, które przejęliśmy od miasta Gdańska, należały do Alberta Forstera, przyjaciela Adolfa Hitlera. Tutaj podejmowano decyzje, które miały negatywny wpływ na życie wielu ludzi. Dziś to już historia, choć bolesna, to jednak przeszłość, a zapraszając do wspólnej pracy młodzież z Niemiec i Polski chcemy ten okres symbolicznie zamknąć.

– Jednak nie samą pracą człowiek żyje.
- Oczywiście. Oprócz pracy  młodzież będzie wspólnie zwiedzała Gdańsk i Pomorze. Będzie poznawać  naszą historię.  Tego typu spotkania młodzieży na warsztatach, których organizujemy co roku kilka, mają  też zadanie integrować młodych ludzi z różnych zakątków Europy.

rozmawiał Marcin Dybuk

odwiedź stronę Wyspy

W lipcu wybierz Lębork

Lipiec 14, 2010

Niekiedy wakacje planujemy z dużym wyprzedzeniem. Czasem jednak pozostaje nam kilka wolnych dni. Co wtedy robić? Wszystkich – tych, którzy planują i nie – zapraszamy do Lęborka na kolejną edycję Dni Jakubowych (23-25 lipca). Bogaty program gwarantuje dobrze spędzony czas, a zaproszeni goście sprawią, że nikt nie będzie się nudził. O wrażenia muzyczne zadba Justyna Steczkowska i zespół Feel. W trakcie spotkania odbędzie się zlot Jakubów. Szczegóły na plakacie poniżej oraz na stronie lęborskich franciszkanów.