Maryja rozważała w swoim sercu

Grudzień 31, 2011

Rozważanie na Nowy Rok: Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Zdarzyło się to dawno, dawno temu na dziedzińcu Świętej Trójcy w Gdańsku. Są na świecie rzeczy nieprzemijające. Przydatne, aby je zacytować w odpowiednim momencie. Dzisiaj zbliża się Nowy Rok. Za chwilę będzie już 2012. 1 stycznia obchodzimy w kościele uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi. W Ewangelii według Św. Łukasza czytamy: „Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.”

Co znaczy zachowywać i rozważać w swoim sercu?

To był słoneczny dzień. Siedziałam na ławce na dziedzińcu kościoła. Przede mną rysowały się dwie potężne rzeźby świętych. Świętego Franciszka i świętej Klary. Lubię na nie patrzeć i szukać w nich rzeczywistych postaci, widzieć w nich prawdziwych ludzi. Jednak rzeźby milczą, nie mogą mówić. Prawdziwi ludzie mówią za to dużo chociaż ich mowa nie staje się słowem, tak jak stało się Ono w Maryi.

Tamtego dnia przysiadła się do mnie pani. Kobieta nowoczesna, zaradna i pewna swojego autorytetu. Wiedziałam kim jest i czym się zajmuje. Miała chwilę wolnego czasu. Postanowiła porozmawiać ze mną. Zapewne powinnam to uznać za szczególne wyróżnienie, lecz we franciszkańskim świecie, jak mi o tym wiadomo, nie ma lepszych ze względu na wykonywane obowiązki czy uzyskany stopień naukowy.

- Brzydko przycięte bukszpany.
- Mnie się podobają, mają odkryte „nogi”. Widać rysunek gałęzi.
- Tutaj się tego nie robi. Lepiej kieruj się rozsądkiem. Rozum to najlepsze narzędzie pracy.
- Kieruję się sercem.
- To tylko organ. Nie zachodzą tam żadne procesy myślowe. Nie bądź sentymentalna.
- Mówię o sercu w znaczeniu biblijnym, chrześcijańskim. Nie chodzi mi o romantyczne i sielskie opowiastki. Pani mnie nie rozumie.
- Wiem, że rozum jest najważniejszy dla człowieka, nie serce. Tylko rozum może dać człowiekowi właściwe rozwiązanie. Serce nic dla mnie nie znaczy, to literackie brednie.

Dwie kobiety, dwa różne światy pojmowania. Którą jestem ja? Gdyby ten dialog potraktować metaforycznie byłabym jedną i drugą. Racjonalna, twarda i pewna siebie to ja sprzed wielu lat. Przyszedł jednak taki czas, gdy rozum okazał się ograniczony, zgubił się. Uważając się za kobietę wolną, odcięłam się od serca, ponieważ jak „diabeł święconej wody” bałam się sentymentów. Jaka głupia byłam wtedy! Wzięłam rozum za Boga, a sercu odmówiłam głosu. Cytowana rozmowa nie jest metaforą ani przypowieścią z morałem. Zdarzyła się parę lat temu i utkwiła w mojej pamięci. Na szczęście nie jestem obiema kobietami. Wybrałam serce w jakim się rozważa i zachowuje słowa. Tak postępowała Matka Boga, Maryja. To o Niej teraz piszę, do Jej wyborów zmierzam. W Maryi doskonale harmonizuje serce i rozum. Serce w znaczeniu biblijnym jest tą przestrzenią, w której zapadają decyzje. Rozum ma być posłuszny sercu, nie odwrotnie! Czy dzisiaj można to zrozumieć? Arogancka, brutalna w swoim natarciu nauka umieściła rozum na piedestale, gdy tymczasem rozum bez serca jest tylko supłem neuronów. Wiemy przecież, że w filozofii i nauce co chwilę umiera jakaś nowa utopia.

Tymczasem Bóg jest głębią i przemawia do serca. Ludzkie serce w znaczeniu biblijnym jest głębią, do którego dna nie może dosięgnąć rozum. Tam może sięgnąć już tylko Bóg, Jego Logos. Głębia przyzywa głębię.

 „Rozjaśnij ciemności mego serca!” wzdycha do Pana Święty Franciszek. Święta Klara w jednej ze swoich modlitw woła: „krzyczę całym ogniem mego serca”. Czy ogień serca nie jest tym, co rozjaśnia jego ciemności?

Podążać za głosem serca, jak zrobili to pasterze biegnący do Betlejem. Odważyć się i iść za głosem anioła. Uwierzyć w rzeczywistość nieracjonalną jak Bóg położony w żłobie i owinięty w pieluszki. Zobaczyć w maleńkim Dzieciątku Boga, Jezusa Chrystusa.

Mamy wiele szczęścia. Życie na ziemi wciąż istnieje i rozwija się, pomimo wynalazków rozumu jakimi są bomby atomowe, broń masowego rażenia, pornografia, eutanazja, aborcja, klonowanie i wiele innych rzeczy, które nieustannie zagrażają ludzkości i światu.

Rozpoczyna się Nowy Rok w nowym tysiącleciu. Jaki będzie? Jak potoczą się losy naszej cywilizacji? Czy pokój i dobro staną się rzeczywistością obiektywną? Czy może pozostaną tylko miłym, franciszkańskim pozdrowieniem?

Zachowywać i rozważać w sercu słowa, to czekać na światło Ducha Świętego, aby to co niezrozumiałe, nielogiczne, irracjonalne stało się cudem objawienia, tajemnicą misterium, drogą do nowego, lepszego życia. Nieogarnięte rozumem piękno istnieje, staje się faktem mimo swojej niepraktyczności. Czy kolory są praktyczne? Czy różnorodność barw jest koniecznie potrzebna? Co by się stało, gdyby zabrakło jednego koloru, choćby zielonego? Są zjawiska wydarzające się poza rozumem, poza jego ateistycznym buntem.

Życie na nowo rozkwita, rodzi się z łona Maryi. Bóg wchodzi w ciemność ludzkich serc i umysłów, daje siebie do końca, aż po krzyż. Aż po głębię Swojego otwartego Serca.

Dużo dobrego w Nowym Roku 2012. Pełnych radości serc, pokoju i dobra!

Magdalena Golon, Gdańsk 2011

Imieniny Ministra Prowincjalnego 2011

Grudzień 28, 2011

Imieniny Ministra Prowincjalnego, to nie tylko święto danej osoby, ale także całej prowincji. I tak było 28 grudnia. Swe imieniny obchodził o. Adam Kalinowski, przełożony zakonnej prowincji św. Maksymiliana Braci Mniejszych Konwentualnych (imieniny przełożone z Wigilii, 24 grudnia). Na wspólne świętowanie przybyli prowincjałowie bratnich prowincji: krakowskiej o. Jarosław Zachariasz i warszawskiej o. Mirosław Bartos, bracia z kursu prowincjała Adama, bracia ze wszystkich klasztorów w Polsce i z klasztorów zagranicznych (Litwa i Włochy). Obecny był także rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi-Łagiewnikach, o. Michał Baranowski oraz bracia klerycy. Jako, że imieniny Ministra Prowincjalnego odbywają się w Gdańsku nie zabrakło oczywiście gdańskiej wspólnoty oraz wiernych.

O godz. 12.oo rozpoczęła się Eucharystia w intencji Solenizanta – tradycyjnie w kaplicy św. Anny. Liturgii przewodniczył o. Adam, zaś przybyłysz powitał rektor kościoła Świętej Trójcy, o. Tomasz Jank. Nad przebiegiem liturgii czuwał zaś gwardian, o. Piotr Pliszka. Słowo wygłosił wikariusz prowincji, o. Mariusz Fałkowski. Ukazał dwie postaci – św. Józefa i Heroda. W tym zestawieniu ukazał ogromne różnice, polegające przede wszystkim na słuchaniu i jego braku, a także w pokorze wobec planów Pana Boga. Z uznaniem i szacunkiem wyraził się też o posłudze o. Adama, a także złożył mu życzenia.

Na zakończenie liturgii życzenia składali także wierni – przedstawiciele grup działających przy gdańskim konwencie.

Pięknie animowany śpiew zachęcał do jeszcze gorliwszego wysławiania Stwórcy za Jego dzieła.

Po Mszy św. zakonnicy udali się na posiłek do Domu św. Maksymiliana. Tam też miało miejsce niecodzienne wydarzenie – zaprzyjaźniona z franciszkanami grupa trębaczy „wtargnęła” do refektarza, by kolędować. Śmiechu było co niemiara, wspólnie zaśpiewano kolędy, zaś kolędnicy złożyli od siebie życzenia Ministrowi Prowincjalnemu i wszystkim braciom.

Po posiłku bracia rozjechali się do swych klasztorów, by udać się na wizytę duszpasterską w swych parafiach.

Posłuchaj:

Wstęp (o. Tomasz Jank, Rektor i o. Adam Kalinowski, Minister Prowincjalny)

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Liturgia Słowa

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Homilia (o. Mariusz Fałkowski, Wikariusz Prowincji)

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Życzenia

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Zakończenie (o. Adam Kalinowski, Minister Prowincjalny)

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Nowa strona Oazy Sychem w Kołobrzegu

Grudzień 27, 2011

W internecie znaleźć można informacje o kołobrzeskiej Oazie Sychem prowadzonej przez franciszkanów, a to za sprawą nowej strony, powstałej dzięki pracy o. Leszka Łuczkanina, animatora Ruchu Światło-Życie. Strona podaje istotne informacje dotyczące wspólnoty i jej działalności, zobaczyć można tam zdjęcia, a także zapoznać się z ciekawą propozycją kulturalną.

Młodzież z Kołobrzegu zapraszamy na spotkania, które odbywają się w każdy piątek o godzinie 19:15 w salce parafialnej.

Przejdź na stronę Oazy Sychem w Kołobrzegu

KAI: kalendarz z Sanktuarium Pani Poznania

Grudzień 27, 2011

Członkowie akademickiej wspólnoty Porcjunkula są autorami kalendarza ze zdjęciami Sanktuarium Matki Bożej w Cudy Wielmożnej Pani Poznania. Na kilkunastu fotografiach pokazano piękno poznańskiej świątyni po niedawnej renowacji w ramach projektu wspieranego przez Unię Europejską.

Maria Słowińska, jedna z autorek zdjęć, w rozmowie z KAI podkreśla, że akademicka wspólnota Porcjunkula traktuje kalendarz jako zaproszenie do odkrycia piękna barokowej świątyni franciszkanów. – To jedna z najważniejszych świątyń Poznania, jako miejsce kultu Matki Bożej, ze względu na architekturę i wystrój oraz na niespotykaną akustykę nawy głównej – pisze we wstępie do publikacji przeor poznańskich franciszkanów, o. Manswet Wardyn.

W kościele szczególną czcią otaczany jest uwidoczniony na zdjęciach kalendarza obraz Matki Bożej w Cudy Wielmożnej. To niewielki wizerunek Maryjny, który w 1968 roku otrzymał papieskie korony nałożone przez Prymasa Stefana Wyszyńskiego, kard. Karola Wojtyłę i abp. Antoniego Baraniaka.

Kalendarz pokazuje liczne detale architektoniczne barokowej świątyni, a także wydarzenia liturgiczne odbywające się w kościele.

Wspólnota akademicka Porcjunkula gromadzi grupy studentów poznańskich uczelni, grupy ludzi po studiach i kręgi małżeństw wyrosłych z ruchu akademickiego. Z działalnością grupy można zapoznać się na stronie www.porcjunkula.com

za: KAI

Franciszkanie w Poznaniu

 

Santo Domingo: rocznica śmierci o. Mirka

Grudzień 27, 2011

W pierwszą rocznicę śmierci o. Mirosława Karczewskiego, polskiego misjonarza zamordowanego 6 XII 2010 r., w Santo Domingo (Ekwador) odbył się marsz pokojowy oraz Msza św. w intencji zabitego franciszkanina. W marszu wzięło udział ok. 500 osób. Uczestnicy przez swój udział mówili głośno „nie” wobec przemocy. Poświęcony został także krzyż oraz tablica pamiątkowa upamiętniająca postać o. Mirosława. Uczestnicy odnowili także wyznanie wiary.

Po przemarszu we franciszkańskim kościele odprawiona została Msza św. w intencji o. Mirka, zaś po liturgii wyświetlony został film o polskim misjonarzu.

O śmierci o. Mirosława

O. Mirosław Karczewski – pamiętamy…


* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Kolędowanie scholi w Elblągu

Grudzień 27, 2011

Schola działająca przy franciszkańskiej parafii św. Pawła w Elblągu już od kilku lat kolęduje przy żywej szopce stawianej przy klasztorze. Dzieci i młodzież – śpiewające i grające – w przebraniach zachęcają wszystkich do wspólnego kolędowania. A jest kogo zachęcać – taka okazja gromadzi zawsze nie tylko wielu parafian, ale także osoby spoza franciszkańskiej parafii, które w świątecznych dniach odwiedzają żywą szopkę.

Oprócz śpiewania nie zabrakło konkursów, w których można było wygrać m.in. słodycze. Co ciekawe konkurencje cieszyły się popularnością nie tylko wśród młodszych uczestników wspólnego śpiewania.

Cieszy to, że stara i piękna polska tradycja śpiewania kolęd nie zanika, ale jest podtrzymywana także przez młodzież i dzieci.

Kolędowanie w 2008 r.

Kolędowanie przy żywej szopce


* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Zaproszenie: Joszko Broda w Gdańsku

Grudzień 27, 2011

Serdecznie zapraszamy do wspólnego kolędowania! Tym razem wystąpi ceniony w Polsce artysta – Joszko Broda z zespołem. Koncert będzie wyjątkowy. W programie znajdą się kolędy i pastorałki zakorzenione w kulturze Polski “kresowej i górskiej”. Ich piękno na nowo odkrył Joszko Broda, korzystając z dorobku naukowców z UMCS w Lublinie oraz bogatych zbiorów Jerzego Bartmińskiego.

Dzięki naszej współpracy artysta postanowił włączyć do swojego repertuaru elementy nawiązujące do kultury kaszubsko-pomorskiej. Wzorem lat ubiegłych podczas koncertu przeprowadzona zostanie zbiórka na rzecz ratowania cennych zabytków jednej z największych i najpiękniejszych pomorskich świątyń – średniowiecznego kościoła Świętej Trójcy. Zebrane środki przeznaczone zostaną na rekonstrukcję barokowych organów.

Wstęp wolny!

Przedsięwzięciu patronują prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk oraz minister prowincjalny gdańskich franciszkanów o. Adam Kalinowski. Koncert odbędzie się w piątek 6 stycznia 2012 r. o godz. 15.00 we franciszkańskim Kościele Świętej Trójcy w Gdańsku.

Więcej na stronie www.dmk.pl

W żłobie położony

Grudzień 27, 2011

Przed świętami Bożego Narodzenia jest dużo pracy. Ludzie biegają w różnych kierunkach objuczeni siatami, z których filuternie mruga oko karpia. Karp jako potencjalna inkarnacja człowieka (na szczęście nie u chrześcijan) występuje już nawet w wersji buntownika nadzianego na długi kij i straszącego w pochodzie ekologów. Niestety, zoolatria przed świętami ma się szczególnie dobrze. Tymczasem człowiek ma spożywać wszystko, co daje mu w swej niezwykłej hojności Pan. Szczególnie ryby, tak jak inne stworzenia. Te bardziej czworonożne na przykład świnka czy cielaczek. Czy jest coś niestosownego w jedzeniu braci zwierząt jakie daje ludziom Bóg? I czy poruszanie tego tematu w oktawie Bożego Narodzenia nie świadczy o tym, że problem jest poważny? Nadszedł wreszcie oczekiwany, świąteczny czas. Nie będę pisać więcej o karpiu! Uwaga! W żłobie leży niemowlę! Oto człowiek. Oto Bóg, Jezus Chrystus!

W dzień Wigilii udało mi się znaleźć niezwykłe przedstawienie Świętej Rodziny. Bardzo nieafektowana (tudzież nieefektowna) kartka, gotowa do wysłania w wielki świat, łakomie oczekujący pomyślności i wielkiego pieniądza. Kartka naprawdę na wskroś franciszkańska.  Co to znaczy na wskroś franciszkańska? Otóż z perspektywy niedopieczonej jeszcze franciszkanki znaczy, że jest w kolorach ziemi jak starty do cna habit Świętej Klary. Jak Jej (pożal się Boże, taki piękny!) siennik, przez który prześwitują szare kamienie klasztornej podłogi. Jak sierść osiołka, na którym wjeżdża pokorny Oblubieniec. Jak ziemniaki pieczone w skórkach i jak oczy świętego Franciszka wpatrzone w jasne niebo. Takie są kolory franciszkańskiej ziemi. Kartka przedstawia ikonę stworzoną przez nieznanego katalońskiego artystę. Na pierwszym planie widać dwie duże postaci. Leżąca, owinięta do pasa w białe płótna, wyciąga rękę w przyjaznym geście do postaci drugiej, przedstawiającej frasobliwego męża. Trwający na modlitwie, w adoracji, ów mąż zapatrzył się w lecącego tuż anioła na szarej chmurce. Mój Boże! Pomyślałam. To nadzwyczajne! Wielkie Dzieciątko owinięte w pieluszki wita się z adorującym go zakonnikiem! Dzieciątko, które jest wielkości dorosłej osoby, ma dłoń dużą, silną i radośnie otwartą. A gest rezolutny i pełen animuszu wskazuje na niezwykłą okoliczność sytuacji! Tak odczytałam w pierwszej chwili tę niezwykłą, starożytną ikonę. Nie wiedząc jeszcze, że to odczytanie jest tylko moim, bardzo subiektywnym odkryciem. Może prezentem od Pana Boga w dzień Jego Narodzin? W niedalekiej przyszłości namaluję takie właśnie przedstawienie Świętej Rodziny. Dokładnie to, które zobaczyłam w dziele nieznanego artysty. Czy jest to poprawna interpretacja? Sami to oceńcie, proszę bardzo! Oto Dzieciątko Jezus rodzi się doskonale ukształtowane. Jako dorosły, dojrzały człowiek, w pełni świadomy swojego wyjątkowego stanu Syna Bożego. I wyciąga rękę do biednego, niepewnego jutra braciszka, który nie ogarnia przecież swoim ludzkim umysłem przepychu tego misterium, objawionego w stajni, wśród gospodarskich zwierząt.

- Genialne! – krzyknęłam na głos. Znalezisko wpadło mi w ręce w księgarni katolickiej. Gromki okrzyk rozniósł się po sklepie. Sprzedawczyni, nieświadoma całego zajścia, zajęta była właśnie liczeniem zarobionej tego dnia gotówki.

- Proszę pani! Ta kartka z Dzieciątkiem i adorującym Je zakonnikiem bardzo mi się podoba. Poproszę! – zagadnęłam ekspedientkę. Pani oderwała się z niechęcią od pliku banknotów i spojrzawszy na lichą karteczkę w cenie 1 złoty i 60 groszy, odpowiedziała ponurym nieco głosem – To nie jest zakonnik, a to nie jest dzieciątko.

- Jak to nie jest?! – krzyknęłam znowu.

Na to pani, patrząc na mnie zza grubych okularów, odparła:

- To jest Święta Rodzina. Maryja leży owinięta w płótna ponieważ jest w połogu. Wyciąga rękę do siedzącego przy Niej Świętego Józefa.

Byłam coraz bardziej zadziwiona tym, co ta skrupulatna i zaznajomiona z rzeczą kobieta mówiła do mnie.

- Gdzie w takim razie jest Dzieciątko?! – krzyknęłam wtedy już naprawdę głośno. Nie byłam przecież ślepa, jak mi się wydawało, a Dzieciątka tam nie zauważyłam. Maryję za to pomyliłam z Dzieciątkiem. Jakby tego było mało, ze Świętego Józefa zrobiłam zakonnika, franciszkanina… Co się tu dzieje?! Sprawa była coraz bardziej frapująca. Niespodzianka ukryta w niespodziance. Wszystko z powodu bardzo nieefektownej, świątecznej kartki.

- Drogie dziecko, Dzieciątko jest tam, u góry, ponad głowami rodziców. O! Tutaj w żłobie. Widzisz? – pani stukała z przejęciem palcem w moją kartkę – A nad Nim pochyla się wół i osiołek.

Tym osiołkiem jestem ja, pomyślałam. Wzięłam z zachwytem kartkę do ręki, aby skonfrontować się z namacalną rzeczywistością ikony. Tak jest! Na pierwszym planie Maryja z Józefem. Ręka silna i rezolutna, wyciągnięta w stronę nieco zadumanego Józefa, to dłoń Matki Bożej. Obok nich, znikający jakby w szarości groty, Jezusek w żłobie. Wtulone w Niego dwie potężne głowy zwierzęce, które wzięłam za przelatującą na niebie szarą chmurkę, to wół i osioł.

- Myśli pani, że te zwierzęta są bardzo zadziwione? W ich żłobie, pełnym pachnącego siana, leży ludzkie niemowlę! Pamięta pani, że Jezus leżał w żłobie, w stajni?

Nie czekałam wcale na odpowiedź. Ekspedientka zanurzyła się skwapliwe w szufladzie z gotówką, a ja wyszłam oszołomiona tym, co znalazłam. Nowy obraz ikony, który można namalować! Jezus rodzi się z łona Maryi, ale nie jako niemowlak, a pełen chwały i Bożego majestatu Bóg. Będąc Dzieciątkiem już jest Bogiem. Jego dłoń duża, silna i otwarta, wyciągnięta jest do człowieka. Maryja za to bardzo jest podobna do Zbawiciela (chociaż Nim nie jest!). W końcu to z Jej łona narodził się On, Jezus Chrystus.

Pięknych, spokojnych i franciszkańskich Świąt Bożego Narodzenia!

Magdalena Golon, Gdańsk 2011     

Montreal: Edward Domański

Grudzień 27, 2011

 Kompozytor, aranżer, szef chórów, organista, pedagog, kierownik studia nagrań – tak można scharakteryzować postać znanego w środowisku montrealskim muzyka Edwarda Domańskiego. Ukończył on Akademię Muzyczną w Warszawie z wyróżnieniem. Laureat konkursu młodych muzyków w Gdańsku, wieloletni pierwszy oboista Teatru Wielkiego w Warszawie. Od lat związany z parafią św. Michała w Montrealu, w której posługują franciszkanie; on sam i jego twórczość doskonale znane są w kręgach Polonii.

Jako solista koncertował z orkiestrami symfonicznymi w Poznaniu i w Gdańsku, a ze swoim Triem Stroikowym koncertował w wielu miastach Europy. Następnie przez szereg lat działał w Wenezueli na wielu płaszczyznach sztuki muzycznej. Był tam oboistą oraz dyrygentem gościnnym Orkiestry Symfonicznej w Maracaibo, szefem chóru w prowincji Zulia i dyrektorem artystycznym festiwalu,,El Zulia Canta”, dyrektorem generalnym Centrum Muzycznego ,,Lamas” i profesorem Uniwersytetu Belloso Chacin w Maracaibo.
W 1987 roku osiedlił się w Kanadzie. W swojej twórczości szczególne zamiłowanie wykazuje do muzyki wokalnej. Od najmłodszych lat kierował chórami młodzieżowymi w Poznaniu i Warszawie. Obecnie jest szefem zespołu ,,Ensemble Vocal Universalis.’’
Wcześniej prowadził też ,,Ensemble International de Montreal”-grupę wokalną z którą odbył m.in. tournee do Polski (1993). Znając doskonale możliwości głosu ludzkiego wykorzystuje je w swojej twórczości w pełni w zakresie faktury i artykulacji. Równie biegle posługuje się bogatą paletą orkiestrową. Wiele jego utworów opartych jest na wyszukanych tekstach poetyckich – polskich, francuskich, hiszpańskich, łacińskich. Teksty te o wysokiej wartości literackiej stanowią podstawę dla muzycznej ilustracji. Aby nie zatracić ich wartości semantycznych kompozytor często wprowadza śpiew recytacyjny. Klimat emocjonalny i język poezji rzutuje na ogólny wyraz utworów.

Wielkim wydarzeniem w okresie wenezuelskim była premiera jego ,,Requiem a Bolivar” w Maracaibo(1982). Odbyła się ona w 200 rocznicę urodzin tego wielkiego bohatera w walce o wyzwolenie Ameryki Południowej spod dominacji Hiszpanów. Requiem utrzymane w stylu operowym napisane jest na solistów, narratora , chór mieszany i wielka orkiestrę symfoniczną. Przejmujący i nasycony dramatyzmem utwór odmalowuje życie Bolivara. Służą temu rytmy marszowe zwiększona rola blachy i perkusji oraz bogata kolorystyka. Sukces tej premiery zmobilizował kompozytora do dalszej pracy twórczej.

Większość jego kolejnych utworów powstała w Kanadzie. Wśród nich znajdują się dzieła symfoniczne, wokalne a cappella jak i wokalno-instrumentalne, balety, komedia muzyczna, muzyka filmowa, i wiele aranżacji . W niektórych utworach łączy elementy wokalne, wizualne i taśmę dźwiękowa. Inspirację jego twórczości stanowią problemy ogólnoludzkie, kult przyrody, tematyka religijna , legendy.
Szeroki wachlarz treści i form – mimo niezbyt obfitej twórczości- świadczy o wszechstronności kompozytora. Daleki od radykalizmu posługuje się zapisem tradycyjnym, a jego język harmoniczny mieści się w skali od tradycyjnej harmoniki aż po atonalizm. Nieobce w jego muzyce są efekty sonorystyczne zarówno w warstwie wokalnej jak i instrumentalnej. Chętnie posługuje się też polirytmią dla urozmaicenia przebiegu dźwiękowego. Mniejsze formy wokalne a cappella stanowią majstersztyk w sensie doskonałości formalnej i fakturalnej. Należą tu m.in: Ave Maria de Montreal, Uwertura de Quat sous, Gigue de St.Valentin, Adeste 92, Cantate Ridentes, Michaele Archangele, Tous les jours sont Noel i inne. Każdy z tych utworów posiada swój indywidualny charakter. Natomiast w szerzej rozbudowanych formach wokalno-instrumentalnych (Śpiewogra chrześcijańska, Clamour a la paix, Sonety słowiańskie, Les couleurs de nos saisons, Rondeau) kompozytor wprowadza zróżnicowane środki wyrazowe, które jednakże nie podważają jedności konstrukcyjnej całości.
Na szczególne wyróżnienie zasługują ,,Sonety słowiańskie’’ do poezji Karola Wojtyły. Kompozytor wykorzystał 4 spośród 17 sonetów zawartych w ,,Księdze słowiańskiej” z 1939 r. Każdy sonet posiada niepowtarzalną atmosferę. W ,,Sobótkach” przewijają się motywy góralskie, w ,,Litaniach” zadziwiają nowatorskie rozwiązania harmoniczne, nad ,,Misterium” wznosi się tajemniczy nastrój, a ostatni sonet ,,Pokój idzie” cechuje powaga, nad którą dominuje solo barytonu zbliżone do recytacji. Sporo tu też efektów sonorystycznych.

Ciekawym, nieco teatralnym utworem jest ,,Clamour a la paix” na 4 solistów, 3 chóry i orkiestrę symfoniczną. Powstał on w Wenezueli w 1985 r., a jego wymową ideową jest sprzeciw wojnie i gloryfikacja pokoju. Ukazaniu grozy wojennej służą rytmy marszowe, glissanda orkiestrowe i zwiększona rola perkusji. Motywy arabskie nawiązują do konfliktu bliskowschodniego. Występujące tu śpiewy solowe i chóralne, o podniosłym hymnicznym charakterze, symbolizują wiarę w utrzymanie pokoju.
Przykładem doskonałej synchronizacji muzyki z tekstem jest ,,Śpiewogra chrześcijańska” na solistów, chór i orkiestrę. Utwór składa się z 18 numerów zawartych w 3 częściach. Osnowę tematyczną stanowią problemy współczesnej ludzkości z jej nieszczęściami i upadłością. Filozoficzno-moralizatorską treśc ilustruje muzyka o szerokiej skali wyrazowej od powagi do groteski, śmiały język harmoniczny i częste zmiany agogiczne. Autorem tekstu i scenariusza jest Bożena Jankowska. W balecie ,,Leyenda del Lago’’ wprowadza kompozytor chór, a wielce emocjonalna muzyka odpowiada ściśle rozwojowi treści rodem z indiańskiej legendy. W balecie tym na uwagę zasługuje mistrzowskie operowanie wszystkimi grupami instrumentów.

Jednym z bardziej interesujących dzieł wokalnych jest cykl ,,Les couleurs de nos saisons”(Vert, Gris, Blanc, Jeune-Blue). Poszczególne części odmalowują środkami muzycznymi kolejne pory roku. Bardzo zręcznie napisane, pełne polotu i ciekawych współbrzmień dzieło to zaprezentowane zostało w ubieglym roku na festiwalu zespołów chóralnych w Montrealu. Uroczym utworem jest ,,Rondeau” do poezji A.Moszczyńskiej. Utwór napisany na sopran i taśmę składa się z 4 zróżnicowanych części przeplatanych refrenem: Tworzenie- Fantazja wiosenna-Tworzenie-Zegar-Litania-Tworzenie-Taniec.

Bardzo interesujące są aranżacje Domańskiego. Najczęściej opracowuje on znane utwory klasyczne (Schubert, Bach, Chopin, Kurt Weil etc.) nadając im świeży koloryt. Ogólną cechą muzyki Edwarda Domańskiego jest przystępność, przejrzystość konstrukcji i całkowity brak monotonii. Bogata kolorystyka oraz głęboki emocjonalizm to wyjątkowe walory tej muzyki. Motywiczno-rytmiczne elementy polskiej muzyki ludowej, pojawiające się w niektórych utworach, potwierdzają tożsamość narodową kompozytora. Świadectwem tego jest też czerpanie tekstów z literatury polskiej (Słowacki, Wojtyła, Wysocki, Moszczyńska).

Radosław Rzepkowski

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Gniezno: żywa szopka

Grudzień 26, 2011

Przy ulicy Franciszkańskiej 12 tłumnie gromadzą się dzieci, młodzież i starsi z Gniezna i okolic, by oddać pokłon Panu. Na dziedzińcu klasztornym znajduje się żywa szopka. Z daleka można usłyszeć śpiew kolęd w wykonaniu gimnazjalistów, grup parafialnych a także ryczenie osiołka, który chętnie im wtóruje. W bożonarodzeniowy poranek zakonników obudziło pianie koguta!

W szopce pojawiło się małe dzieciątko ochrzczone podczas sumy parafialnej. W pobliżu postaci Matki Bożej i św. Józefa. Sporym zainteresowaniem dzieci cieszą się różne zwierzęta. Oprócz wspomnianego już osiołka i koguta zobaczyć można również kucyki, owieczki, kozy, świnki wietnamskie oraz cielaczka. Szczególną atrakcją żywej szopki jest możliwość darmowej przejażdżki bryczką zaprzężoną w białego kucyka. Radości przydaje miły pan woźnica. Dla rozgrzania serwowany jest barszczyk.

Szopka ta powstała z inicjatywy o. Zygmunta Tomporowskiego dzięki ofiarnej pracy członków Rycerstwa Niepokalanej oraz stowarzyszenia „Pomocna Przystań” z Gniezna.

Zdjęcia można obejrzeć na stronie sanktuarium: gniezno.franciszkanie.pl

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Franciszkański kanał telewizyjny Zobacz
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

NNastępna strona »


Zapraszamy do oglądania wielkopostnych rozważań na FranciszkanieTV     Zobacz »