Maryja rozważała w swoim sercu

31 grudnia 2011 | autor: o. Admin

Rozważanie na Nowy Rok: Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Zdarzyło się to dawno, dawno temu na dziedzińcu Świętej Trójcy w Gdańsku. Są na świecie rzeczy nieprzemijające. Przydatne, aby je zacytować w odpowiednim momencie. Dzisiaj zbliża się Nowy Rok. Za chwilę będzie już 2012. 1 stycznia obchodzimy w kościele uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi. W Ewangelii według Św. Łukasza czytamy: „Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.”

Co znaczy zachowywać i rozważać w swoim sercu?

To był słoneczny dzień. Siedziałam na ławce na dziedzińcu kościoła. Przede mną rysowały się dwie potężne rzeźby świętych. Świętego Franciszka i świętej Klary. Lubię na nie patrzeć i szukać w nich rzeczywistych postaci, widzieć w nich prawdziwych ludzi. Jednak rzeźby milczą, nie mogą mówić. Prawdziwi ludzie mówią za to dużo chociaż ich mowa nie staje się słowem, tak jak stało się Ono w Maryi.

Tamtego dnia przysiadła się do mnie pani. Kobieta nowoczesna, zaradna i pewna swojego autorytetu. Wiedziałam kim jest i czym się zajmuje. Miała chwilę wolnego czasu. Postanowiła porozmawiać ze mną. Zapewne powinnam to uznać za szczególne wyróżnienie, lecz we franciszkańskim świecie, jak mi o tym wiadomo, nie ma lepszych ze względu na wykonywane obowiązki czy uzyskany stopień naukowy.

– Brzydko przycięte bukszpany.
– Mnie się podobają, mają odkryte „nogi”. Widać rysunek gałęzi.
– Tutaj się tego nie robi. Lepiej kieruj się rozsądkiem. Rozum to najlepsze narzędzie pracy.
– Kieruję się sercem.
– To tylko organ. Nie zachodzą tam żadne procesy myślowe. Nie bądź sentymentalna.
– Mówię o sercu w znaczeniu biblijnym, chrześcijańskim. Nie chodzi mi o romantyczne i sielskie opowiastki. Pani mnie nie rozumie.
– Wiem, że rozum jest najważniejszy dla człowieka, nie serce. Tylko rozum może dać człowiekowi właściwe rozwiązanie. Serce nic dla mnie nie znaczy, to literackie brednie.

Dwie kobiety, dwa różne światy pojmowania. Którą jestem ja? Gdyby ten dialog potraktować metaforycznie byłabym jedną i drugą. Racjonalna, twarda i pewna siebie to ja sprzed wielu lat. Przyszedł jednak taki czas, gdy rozum okazał się ograniczony, zgubił się. Uważając się za kobietę wolną, odcięłam się od serca, ponieważ jak „diabeł święconej wody” bałam się sentymentów. Jaka głupia byłam wtedy! Wzięłam rozum za Boga, a sercu odmówiłam głosu. Cytowana rozmowa nie jest metaforą ani przypowieścią z morałem. Zdarzyła się parę lat temu i utkwiła w mojej pamięci. Na szczęście nie jestem obiema kobietami. Wybrałam serce w jakim się rozważa i zachowuje słowa. Tak postępowała Matka Boga, Maryja. To o Niej teraz piszę, do Jej wyborów zmierzam. W Maryi doskonale harmonizuje serce i rozum. Serce w znaczeniu biblijnym jest tą przestrzenią, w której zapadają decyzje. Rozum ma być posłuszny sercu, nie odwrotnie! Czy dzisiaj można to zrozumieć? Arogancka, brutalna w swoim natarciu nauka umieściła rozum na piedestale, gdy tymczasem rozum bez serca jest tylko supłem neuronów. Wiemy przecież, że w filozofii i nauce co chwilę umiera jakaś nowa utopia.

Tymczasem Bóg jest głębią i przemawia do serca. Ludzkie serce w znaczeniu biblijnym jest głębią, do którego dna nie może dosięgnąć rozum. Tam może sięgnąć już tylko Bóg, Jego Logos. Głębia przyzywa głębię.

 „Rozjaśnij ciemności mego serca!” wzdycha do Pana Święty Franciszek. Święta Klara w jednej ze swoich modlitw woła: „krzyczę całym ogniem mego serca”. Czy ogień serca nie jest tym, co rozjaśnia jego ciemności?

Podążać za głosem serca, jak zrobili to pasterze biegnący do Betlejem. Odważyć się i iść za głosem anioła. Uwierzyć w rzeczywistość nieracjonalną jak Bóg położony w żłobie i owinięty w pieluszki. Zobaczyć w maleńkim Dzieciątku Boga, Jezusa Chrystusa.

Mamy wiele szczęścia. Życie na ziemi wciąż istnieje i rozwija się, pomimo wynalazków rozumu jakimi są bomby atomowe, broń masowego rażenia, pornografia, eutanazja, aborcja, klonowanie i wiele innych rzeczy, które nieustannie zagrażają ludzkości i światu.

Rozpoczyna się Nowy Rok w nowym tysiącleciu. Jaki będzie? Jak potoczą się losy naszej cywilizacji? Czy pokój i dobro staną się rzeczywistością obiektywną? Czy może pozostaną tylko miłym, franciszkańskim pozdrowieniem?

Zachowywać i rozważać w sercu słowa, to czekać na światło Ducha Świętego, aby to co niezrozumiałe, nielogiczne, irracjonalne stało się cudem objawienia, tajemnicą misterium, drogą do nowego, lepszego życia. Nieogarnięte rozumem piękno istnieje, staje się faktem mimo swojej niepraktyczności. Czy kolory są praktyczne? Czy różnorodność barw jest koniecznie potrzebna? Co by się stało, gdyby zabrakło jednego koloru, choćby zielonego? Są zjawiska wydarzające się poza rozumem, poza jego ateistycznym buntem.

Życie na nowo rozkwita, rodzi się z łona Maryi. Bóg wchodzi w ciemność ludzkich serc i umysłów, daje siebie do końca, aż po krzyż. Aż po głębię Swojego otwartego Serca.

Dużo dobrego w Nowym Roku 2012. Pełnych radości serc, pokoju i dobra!

Magdalena Golon, Gdańsk 2011


Najczęściej czytane:

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

%d bloggers like this: