Gdynia: Pogrzeb o. Ottona Naglewskiego

21 stycznia 2015 | autor: o. Admin
Gdynia: Pogrzeb o. Ottona Naglewskiego
Z Życia Prowincji
1

21 stycznia 2015 r. w gdyńskim kościele św. Antoniego na Wzgórzu św. Maksymiliana odbył się pogrzeb o. Jerzego Ottona Naglewskiego OFMConv.

Zebranych powitał Wikariusz Prowincji o. Leszek Łuczkanin. Zauważył, że mimo czasu wizyt duszpasterskich, na uroczystość przyjechało wielu braci. Podkreślił szczególnie obecność najbliższej rodziny o. Ottona (zwłaszcza sióstr) oraz J. Eks. o. bp. Błażeja Kruszyłowicza, który przewodniczył liturgii, o. Wacława Sokołowskiego, Kustosza z Kanady, gdzie o. Otto spędził większość swego kapłańskiego życia oraz o. Jerzego Żebrowskiego, który przez długi czas opiekował się o. Ottonem.

Wśród obecnych byli także m.in. o. Leon Rawalski, o. Manswet Wardyn, o. prof. Benigny Dyczewski, o. Piotr Matuszak, o. Stanisław Kreft, o. Anzelm Grabowski, o. Bolesław Mika, a także ks. prałat Stanisław Kardasz, który wstąpił do seminarium w tym samym roku, w którym o. Otto poszedł do zakonu: tego roku z gdyńskiej parafii franciszkanów drogę powołania obrało ośmiu młodzieńców.

O. Leszek Łuczkanin odczytał życiorys zmarłego, zaś kazanie wygłosił o. Jerzy Żebrowski. Podkreślał, że o. Otto był wspaniałym człowiekiem o dobrym sercu; znany był z tego, że gorliwie wspierał polskich emigrantów, którzy często nie mieli podstawowych środków do życia. Jego ważną cechą było także to, że zawsze dobrze mówił o drugim człowieku. “Nigdy nie słyszałem od niego krytycznych uwag o innych” – stwierdził o. Jerzy.

Na zakończenie Mszy św. o. bp Błażej powiedział, że gdy zbliżamy się do śmierci, wówczas widzimy nasze życie w świetle wieczności, dostrzegamy ile było w nim dobra, ile zła. Zauważył, że nawet ci, którzy o Bogu w ciągu życia zapomnieli, mieli możliwość pojednania się z nim przed odejściem z tego świata. Ukazał on także głębię Bożego miłosierdzia działającego w ostatnich chwilach życia ludzkiego.

Po Mszy św. zebrani udali się na cmentarz witomiński. Obrzędom przewodniczył o. Wacław Sokołowski, który przy delikatnie padającym śniegu pożegnał o. Ottona. Na koniec głos zabrała także siostra zmarłego.

 

Śp. O. Otto Jerzy Feliks NAGLEWSKI (1937 – 2015)

Jerzy Feliks Naglewski, syn Franciszka i Feliksy z d. Zarębska, urodził się 22 stycznia 1937 roku w Gdyni. Miał dwie siostry i jednego brata. Rodzice zajmowali się handlem owocami na miejscowym  bazarze, jednak po wybuchII Wojny Światowej musieli uciekać  do rodziny na wieś, w okolice Sierpca. Po wojnie wszyscy razem wrócili do rodzinnego domu w Gdyni. Rodzice mieszkali niedaleko franciszkańskiego klasztoru i darzyli wielkim szacunkiem pracujących tam braci. Gdy mały Jurek przyjął  Pierwszą Komunię, postanowił zostać ministrantem. Po skończeniu szkoły podstawowej wstąpił do Małego Seminarium w Niepokalanowie. Ukończył je w roku 1952 30 sierpnia tego roku wstąpił do nowicjatu Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych Prowincji Niepokalanego Poczęcia, który odbył w klasztorze w Łagiewnikach. 31 sierpnia 1953 roku złożył pierwszą profesję zakonną, przyjmując imię zakonne Otto, i rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Łagiewnikach i w Krakowie. 7 grudnia 1959 roku złożył profesję uroczystą, a 9 marca 1963 roku w Krakowie przyjął sakrament święceń w stopniu prezbitera z rąk bpa Juliusza Groblickiego.

Po święceniach pracował najpierw w Kołobrzegu (1963-1965), następnie w Poznaniu (1965-1969). W latach 1969-1971 pełnił obowiązki przełożonego domu zakonnego przy ul. Kreciej 37 w Łodzi. Był w tym czasie także wikariuszem parafii w Łodzi-Łagiewnikach. W latach 1971-1972 został przeniesiony do klasztoru przy ul. Krasickiego w Łodzi. 27 czerwca 1972 roku ukończył studia wyższe z apologetyki na Akademii Teologii Katolickiej, uzyskując tytuł magistra. Po otrzymaniu „kapłańskich szlifów” w Polsce,  przełożeni postanowili wysłać  go na franciszkańską placówkę do Australii. W drodze na misje o. Otto przez kilkanaście miesięcy oczekiwał na stosowną wizę w Rzymie. W tym czasie uczył się języka angielskiego i włoskiego. W międzyczasie przełożeni doszli do przekonania, że o. Otto będzie bardziej potrzebny w Kanadzie, aby zasilić  zastępy pracujących tam franciszkanów. 23 lutego 1974 przybył do Montrealu, gdzie spędził większość swojego kapłańskiego życia. Początkowo pracował w polonijnej parafii Matki Bożej Częstochowskiej jako wikariusz, gdzie założył znany chór Jutrzenka i opiekował się popularnym zespołem teatralnym. Przez dwie kadencje, od 1983 do 1989 pełnił funkcję Kustosza kanadyjskiej Kustodii Św. Maksymiliana Marii Kolbego. We wrześniu 1989 roku został Rektorem Misji Św. Wojciecha oraz założonego później, przy jego udziale, ośrodka mszalnego Św. Maksymiliana. Pozostając w Misji Św. Wojciecha od sierpnia 2003 roku pełnił funkcję asystenta w tej polonijnej parafii. Pełnił wiele funkcji w organizacjach polonijnych jako ich kapelan i jako duszpasterz aktywnie uczestniczył w życiu emigracyjnym Polaków. W czasie jednej kadencji był również asystentem ds. Sprawiedliwości i pokoju oraz ochrony środowiska. Od 1 września 2005 roku, o. Otto przeszedł na emeryturę i wyjechał do Peterborough,  do parafii Niepokalanego Poczęcia.

Chociaż nie zachowało się wiele pism i listów o. Ottona, jednak w pamięci współbraci zapisał się bardzo wyraźnie, jako człowiek niezmiernie gościnny, towarzyski i radosny. Pogoda ducha towarzyszyła mu do ostatnich chwil życia. Od roku 2012 jego stan zdrowia zaczął ulegać pogorszeniu. Na początku 2014 roku powrócił do Polski i zamieszkał w Domu Św. Elżbiety prowadzonym przez Siostry Elżbietanki w Starogardzie Gdańskim przy u. HalleraW środę, 14 stycznia 2015 roku, w godzinach wieczornych odszedł do domu Ojca, w 77. roku życia, w 61. roku życia zakonnego, w 51. roku kapłaństwa.

o. Leszek M. Łuczkanin
Sekretarz Prowincji


Najczęściej czytane:

Podobne artykuły

One Comment

  1. Marian Sokołowski says:

    Szkoda że musiał nas opuścić.
    Serdeczne wyrazy współczucia dla Rodziny Ojca Naglewskiego oraz wszystkich którzy darzyli Go sympatią. Ojca poznałem w trakcie parodniowego pobytu w Montrealu w 2000 roku po Mszy Świętej. Był Człowiekiem niezwykle serdecznym i otwartym na człowieka, a w Domu Pana spotkał się napewno z serdecznym i ciepły przyjęciem.
    Marian Sokołowski Opole

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

%d bloggers like this: