Franciszek w Fatimie

13 maja 2017 | autor: Administrator
Franciszek w Fatimie
Z Życia Kościoła
0

Po przybyciu do Fatimy Papież od razu udał się do sanktuarium, do kaplicy objawień, gdzie po przywitaniu przez rektora miejsca poprowadził modlitwę, powierzając Maryi radości oraz bóle człowieka. Franciszek podkreślił, iż przychodzi jako pielgrzym Światła, Pokoju i Nadziei, a także jako prorok i posłaniec; aby dziękować za działanie Boga w naszej historii, błagać o zgodę między narodami oraz obmyć stopy wszystkim zjednoczonym przy tym samym stole.

Ojciec Święty prosił Maryję, by zobaczyła bóle rodziny ludzkiej i uczyniła nas pielgrzymami podobnymi do Niej. Modlił się także za Kościół, aby Matka Boga pokrzepiła jego radość, a swoim spojrzeniem umocniła nadzieję i złączyła wszystkich w jedną ludzką rodzinę.

Franciszek zwrócił się również do Maryi o uproszenie łaski bycia światłem, które ukaże każdemu, że Bóg trwa przy nas.

„Spraw, byśmy podążali za przykładem błogosławionych Franciszka i Hiacynty, a także tych wszystkich, którzy poświęcają się głoszeniu Ewangelii. Tak przemierzymy wszelkie szlaki, staniemy się pielgrzymami na wszystkich drogach, obalimy wszystkie mury i pokonamy wszelkie granice, wychodząc ku wszystkim peryferiom, ukazując sprawiedliwość i pokój Boga. Będziemy, w radości Ewangelii, Kościołem ubranym na biało, w bieli wybielonej krwią Baranka przelewaną również dziś w wojnach niszczących świat, w którym żyjemy. I, tak jak Ty, będziemy obrazem świetlistej kolumny oświetlającej drogi świata, ukazując wszystkim, że Bóg istnieje, że Bóg jest, że Bóg mieszka pośród swego ludu, wczoraj, dziś i po całą wieczność” – modlił się Ojciec Święty.

Po kolacji i odpoczynku Papież znowu przejechał odkrytym samochodem do kaplicy Objawień, aby przewodniczyć wieczornemu nabożeństwu. Po krótkiej, osobistej modlitwie poświęcił świece i pozdrowił zebranych pielgrzymów. Zaznaczył, iż przybył do Fatimy jako pielgrzym nadziei i pokoju, przynosząc Maryi w swym sercu każdego człowieka, a zwłaszcza tych najbiedniejszych.

„Niech Ona, łagodna i troskliwa Matka wszystkich potrzebujących – mówił Franciszek – wyjedna im błogosławieństwo Pana! Niech na każdego z wydziedziczonych i nieszczęśliwych, którym ukradziono teraźniejszość, na każdego z wykluczonych i opuszczonych, którym odmawia się przyszłości, na każdą z sierot i ofiar niesprawiedliwości, którym nie pozwala się posiadać przeszłości, zstąpi błogosławieństwo Boga wcielonego w Jezusie Chrystusie: «Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem» (Lb 6, 24-26)”.

Przywołując słowa bł. Pawła VI, Ojciec Święty zaznaczył, iż chrześcijanin musi pozostawać w szczególnej bliskości z Maryją, naszą Matką. „Istotnie, «jeśli chcemy być chrześcijanami – podkreślił Franciszek – musimy być maryjni, czyli musimy uznać zasadniczą, istotną i opatrznościową relację łączącą Matkę Bożą z Jezusem, otwierającą drogę prowadzącą nas do Niego». Tak więc za każdym razem, kiedy odmawiamy różaniec w tym błogosławionym miejscu czy gdziekolwiek indziej, Ewangelia podejmuje na nowo swoją drogę w życiu każdego człowieka, rodzin, narodów i całego świata”.

Następnie Papież pytał, za jaką Maryją pragniemy iść, z jaką Matką pielgrzymować. Zaznaczył, że nie jest Ona świętą z obrazka, ani wytworem naszej wyobraźni. Nie podtrzymuje karzącego ramienia Boga, nie jest kimś lepszym od Chrystusa, lecz obecną w Ewangelii i czczoną przez Kościół nauczycielką życia duchowego, która szła za Swoim Synem wąską drogą krzyża.

„Dopuszczamy się wielkiej niesprawiedliwości wobec Boga i Jego łaski, gdy twierdzimy ponad wszystko, że grzechy są karane przez Jego sąd, nie uznając – jak ukazuje Ewangelia – że odpuszcza je Jego miłosierdzie! – przypominał Papież. – Musimy przedkładać miłosierdzie ponad sąd, bo przecież sąd Boży zawsze będzie dokonywał się w świetle Jego miłosierdzia. Oczywiście, miłosierdzie Boże nie zaprzecza sprawiedliwości, ponieważ Jezus wziął na siebie konsekwencje naszego grzechu wraz z należną karą. On nie zaprzeczył grzechowi, ale zapłacił za nas na krzyżu. A zatem w wierze, która jednoczy nas z Chrystusowym krzyżem, pozostajemy wolni od naszych grzechów; odłóżmy na bok wszelkie formy lęku i strachu, ponieważ nie przystoją one temu, kto jest miłowany”.

Franciszek wskazał również na Maryję, jako na „wzorzec ewangelizacji”, która dzięki swej „sprawiedliwości i czułości, kontemplacji, a także wyruszaniu ku innym” staje się dla nas przykładem, jak być „znakiem i sakramentem miłosierdzia Boga”.

Wieczorem Papież pielgrzym z pielgrzymami z całego świata odmówił Różaniec, o co prosiła Matka Boska Fatimska w czasie swych objawień. Gdy Franciszek udał się na odpoczynek wierni pozostali na miejscu biorąc udział w nocnym czuwaniu modlitewnym przygotowującym do niedzielnej kanonizacji dwojga pastuszków z Fatimy. Zainaugurowała je trwająca kilkanaście minut procesja z krzyżem, figurą Matki Boskiej Fatimskiej i Najświętszym Sakramentem, która rozpoczęła się od kaplicy Objawień. Szli w niej m.in. kardynałowie, biskupi i księża z papieskiego orszaku. Procesja przeszła centralną aleją placu, który w tym czasie rozświetlał blask setek tysięcy świec.

W procesji uczestniczył m.in. ks. Eugeniusz Małachwiejczyk, posługujący jako spowiednik w sanktuarium fatimskim. Wyznał, że takie chwile, jak ta umacniają jego wiarę: „Kiedy cały plac jest zapełniony ludźmi, koło pięciuset tysięcy, albo i więcej. Księża mają tę możliwość, że przechodzą cały plac towarzysząc figurze Matki Bożej. To jest wielkie przeżycie, że się towarzyszy Maryi, ale jednocześnie przechodząc wśród ludzi widzi się, jak oni to przeżywają. I my księża w tej procesji nie tylko towarzyszymy Matce Bożej, ale też jesteśmy niesieni przez wiarę tych ludzi. Możemy powiedzieć, że jesteśmy zbudowani przez wiarę tych, którzy przychodzą tutaj. Naprawdę jesteśmy niesieni i umacniani przez wiarę ludu”.

Po procesji watykański sekretarz stanu przewodniczył Mszy św. W kazaniu kard. Pietro Parolin pytał czego żąda od nas Fatima pośród całego tego niepokoju i niepewności o przyszłość. „Wytrwałości w poświęceniu się Niepokalanemu Sercu Maryi, przeżywanej codziennie poprzez odmawianie Różańca. A jeśli pomimo  modlitwy wojny trwają nadal? Choć nie będzie widać natychmiastowych rezultatów, trwajmy na modlitwie; nigdy nie jest ona bezużyteczna – mówił kard. Parolin. – Prędzej czy później wyda swoje owoce. Modlitwa jest kapitałem, który jest w rękach Boga i którego owocowanie sprawia On zgodnie ze swoją miarą czasu i planami, bardzo różnymi od naszych”.

 

za: Radio Watykańskie


Najczęściej czytane:

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

%d bloggers like this: