Przez krzyż do wolności

26 sierpnia 2018 | autor: Administrator
Przez krzyż do wolności
Z Życia Prowincji
0

Dwa tygodnie i ponad 500 km, czyli XXVI Elbląska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Tradycyjnie odbyła się w dniach 27 lipca – 11 sierpnia pod hasłem “Przez Krzyż do Wolności”. O tym niezwykłym czasie pisze s. Kanizja, która już kolejny raz wyruszyła na pielgrzymi szlak z franciszkańską grupą Franciszek.

Nadszedł długo oczekiwany dzień, na który wielu czeka przez cały rok. 27 LIPCA – piątek! Dzień, w którym do Elbląga zjeżdżają się osoby z różnych zakątków Polski, aby stać się pielgrzymami w grupie FRANCISZEK Elbląg.

Po wstępnej rejestracji wszyscy zgromadzili się w kościele Św. Pawła w Elblągu, by wspólną modlitwą oficjalnie rozpocząć czas pielgrzymki w grupie franciszkańskiej. Przybyli również pielgrzymi duchowi, którzy będą uczestniczyć w pielgrzymce w sposób duchowy, między innymi poprzez łączność każdego dnia podczas Apelu Jasnogórskiego.

Minęła pierwsza noc w Elblągu i wczesnym rankiem, o godz. 6.00 zgromadzili się wszyscy przed elbląskim klasztorem Franciszkanów w grupie 40 osób, aby uformować szyk i wyruszyć w drogę do Katedry na Eucharystię celebrowaną przez bpa Jacka Jezierskiego. Na Mszy świętej zgromadziły się już wszystkie grupy elbląskie. Po wspólnej modlitwie wszyscy wyruszyli na trasę XXVI Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę.

Każdego ranka po wspólnej Eucharystii ruszamy, podczas wspólnej drogi rankiem słychać dźwięk modlitw, śpiew godzinek oraz wprowadzenie do Słowa Bożego z dnia. Natomiast na następnym etapie drogi wsłuchujemy się w treści zaczerpnięte z książki Sługi Bożego abp Fultona J. Sheena, „Stworzeni do szczęścia”. W tej niezwykłej książce autor objawia głęboką prawdę o człowieczeństwie, w czasach, gdy tryumfy święcą zmysłowość i poszukiwanie „dobrej zabawy”. Możemy dowiedzieć się czym naprawdę jest szczęście, czym różni się przyjemność od radości oraz dlaczego mylimy je z zaspokajaniem cielesnych potrzeb. Na pielgrzymim szlaku nie zabrakło również modlitwy różańcowej i Koronki do Miłosierdzia Bożego. Uwieńczeniem codziennej drogi było wspólne dzielenie się wiarą oraz szczególnymi wydarzeniami dnia codziennego. Po dojściu na nocleg, szybkiej kąpieli i kolacji gromadziliśmy się na wspólnym Apelu Jasnogórskim.

Ciekawym rozwiązaniem jest możliwość dojazdu na pielgrzymi szlak 4 sierpnia na 7 dni pielgrzymowania. Wówczas nasza grupa znacznie się powiększyła, bo dojechało prawie 30 osób J Równocześnie zwiększyła się radość pielgrzymowania.

Pomimo najcieplejszych dni w roku, pomimo wysokich temperatur pielgrzymowało się dobrze, nie padał deszcz, nie było żadnej burzy. Po piętnastu dniach pielgrzymowania doszliśmy do naszego celu, do naszej Mamy na Jasnej Górze.

Kto nie wierzy w dobroć ludzkich serc musi wybrać się na pielgrzymkę, bo na pielgrzymce może tego doświadczyć dosłownie. Staropolskie przysłowie “Gość w dom – Bóg w dom” daje o sobie znać niemalże na każdym kroku. Nieznajomi ludzie, często biedni, otwierają przed obcymi swoje domy, udostępniają pola i ogrody, ustępują miejsca w łóżkach. Niejednokrotnie gospodarze udostępniają pielgrzymom cały dom, w każdym pokoju i przejściach upychając po kilkanaście osób śpiących na karimatach. Często też podejmują pielgrzymów obiadem lub kolacją. Takiej odwagi i dobrego serca można życzyć wszystkim. Ludzie bardzo często przygotowują poczęstunek dla pielgrzymów. Wynoszą na drogę placki z owocami, gotują herbatę i kompot. Częstokroć parafianie zbierają się, gotują pomidorówkę czy grochówkę, lepią pierogi, przynoszą wodę i herbatę. Okazana życzliwość zaskakuje za każdym razem, gdy przybywa się na postój.

Najbardziej wzruszające na szlaku są spotkania z ludźmi. Nie tylko z tymi z pielgrzymki, ale z mieszkańcami wsi i miasteczek, przez które prowadzi droga do Częstochowy. Idąc kilometr za kilometrem widać setki twarzy, nieraz całe wsie wylegają na ulice, aby pozdrowić pielgrzymów. Jedni stoją na poboczu, inni nieco dalej, jedni patrzą zza zasłon okiennych, inni czekają przed płotem czy siatką. Jedni mają uśmiechnięte miny, inni spracowane i zmęczone. Są młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni. 

Pielgrzymi z kolei idą w różnych intencjach i z różnym nastawieniem. Jedni chcą pogłębić swoją wiarę przez zadumę i pokutę. Dla innych pielgrzymka jest festiwalem radości, tańca i śpiewu. I te dwie postawy wcale nie wchodzą sobie w drogę.

Jedno łączy pielgrzymów z ludźmi spotkanymi na szlaku: wszyscy są życzliwi. Choć wielu nie ma sił, żeby wstać i iść dalej, to jednak wszyscy się uśmiechają i pomagają sobie nawzajem. Atmosfera wspólnoty i radości jest nie do opisania. Jak można wytłumaczyć tłumy, które po przejściu kilkuset kilometrów idąc alejami Częstochowy tańczą, skaczą i śpiewają? Jak zrozumieć osoby, które zamiast urlopu na plaży czy w górach wybierają marsz w pocie, upale i zmęczeniu?

Na szlaku spotyka się fantastycznych ludzi i to właśnie jest niezwykłe. Idą młodzi i starsi, wykształceni i prości, głęboko wierzący i raczkujący w poznawaniu Boga. To pewien fenomen pielgrzymki, która autentycznie łączy wszystkich ze wszystkimi.

Tak dotarliśmy ze łzami w oczach w sobotę, 11 sierpnia tuż po godz. 18.00 przed tron Matki Bożej Jasnogórskiej, aby tam między innymi oddać cześć tym wszystkim, którzy oddali swoje życie za wolność naszego kraju. Wszyscy pątnicy wzięli udział we Mszy św. odprawionej o godz. 19.00 w Kaplicy Matki Bożej. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Jacek Jezierski, ordynariusz diecezji elbląskiej.

Po przebytych rekolekcjach w drodze, po przejściu ponad 500 kilometrów rozstajemy się już nie jako jakaś grupa, ale jak rodzina, jak osoby bliskie swemu sercu. Nawiązały się piękne więzi i relacje ludzkie, a najpiękniejszą więź można było nawiązać z samym Bogiem!

Tak było w tym roku….. szykujcie się już powoli i do zobaczenia na pielgrzymim szlaku za rok.

Pątniczka s. Kanizja

 


Świadectwo Maksymiliana

Nie ukrywam, że ta pielgrzymka była wyjątkowa.
Od momentu przybycia do szkoły w Poddębicach byliśmy traktowani wspaniale, każdy był bardzo miły i pomocny i myślę, że to było coś wyjątkowego i rzadko spotykanego. Wspaniałe śpiewy, świadectwa i atmosfera tylko napędzały  Nas do dalszej drogi. Mimo tego, że dwa dni spędziłem w autokarze byłem bardzo szczęśliwy ze mogłem uczestniczyć w tej pielgrzymce. Jestem pewien, że w czasie tej wędrówki i niewątpliwie dzięki uczestnikom zacząłem inaczej postrzegać niektóre rzeczy związane z wiarą. Mam nadzieję, że w przyszłym roku zobaczymy się od początku. 

Pielgrzym Maksymilian  

 


Najczęściej czytane:

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

%d bloggers like this: