Średniowieczna praktyka wyznawania grzechów


Wielki Jubileusz ma się stać dla nas czasem pojednania na wszystkich płaszczyznach naszego życia, które w swej istocie skierowane jest ku Bogu. Pojednanie z Ojcem, który jest Miłością, fundamentem pokoju serca, ku któremu zmierzamy. Jubileusz prowokuje do sięgania po historię, zapraszamy zatem do analizy średniowiecznej praktyki sakramentu pojednania obrosłego mitami i często nieuzasadnionymi oskarżeniami.

POKUTA PUBLICZNA

Nowotestamentalne praktyki pokutne, które mają zarazem charakter kościelnego postępowania sądowego, zdają się wskazywać konieczność osobistego wyznawania grzechów. Teksty św. Jakuba i św. Jana wskazują na fakt, że wyznawanie grzechów było nie tylko sprawą wewnętrzną i własną lecz dotyczyło całej gminy i Kościoła. O tej praktyce jako obrzędzie ściśle związanym ze wspólnotą Kościoła, pisze "Didaché", najstarszy zachowany zabytek literatury chrześcijańskiej, tak samo jak Pasterz Hermasa, najstarszy podręcznik teologii moralnej.

Począwszy od połowy II w. w nauczaniu Kościoła mowa jest o jednorazowej pokucie, która od IV w. nazwana zostaje pokutą kanoniczną. Sam akt wyznania grzechów nie był w tym okresie uważany za najistotniejszy, gdyż środek ciężkości dla praktyki odpuszczania win był przesunięty ku pokucie. Pokutę rozumiano jako swego rodzaju zadośćuczynienie za grzechy przez post, jałmużnę i inne umartwienia. Zadośćuczynienia tego nie rozumiano jednak w sensie ścisłym, ale jako udział w jedynym i doskonałym zadośćuczynieniu Jezusa Chrystusa. Warunkiem pokoju z Kościołem i Bogiem było wypełnienie tych praktyk. Tak przeżywana pokuta rozpoczynana była od wyznawania grzechów. Było ono składane przed biskupami gmin chrześcijańskich, bądź odpowiednio wydelegowanymi prezbiterami. Penitent pragnący uzyskać przebaczenie win wyjawiał przed kompetentnym szafarzem powód, dla którego uważał się winnym pokuty, a więc rodzaj grzechu i jego okoliczności. Okazywał również gotowość przyjęcia nałożonej mu ekspiacji. Mimo publicznego charakteru pokuty wyznawanie grzechów było zasadniczo tajne. Jednakże w sporadycznych wypadkach dotyczących grzechów bardzo gorszących, dokonanych w sposób jawny, można było mówić o wyznawaniu w pewnym sensie publicznym. Dokonywało się to jednak z natury rzeczy, nie zaś z obowiązku publicznego wyznawania. Po wyznaniu grzechów i przyjęciu pokuty zaczynał się dla penitenta niezwykle trudny czas. Pokutujący zostawał wyłączony ze wspólnoty eucharystycznej, obciążony licznymi umartwieniami, zakazami bądź nakazami, nierzadko trudnymi do wykonania. Taki okres trwał od początku Wielkiego Postu do Wielkiej Soboty, a od V w. do Wielkiego Czwartku. Nierzadko pokuta trwała o wiele dłużej, nawet do kilkunastu lat, zależnie od popełnionych grzechów, a także od gorliwości wykonywania jej.

Upokarzające praktyki pokutne, ich publiczność, surowość, niemożliwość uzyskania powtórnego rozgrzeszenia, odstraszały wielu od wstąpienia w stan pokutników (ordo paenitentium). Jednocześnie obniżał się poziom życia religijnego, upadała karność kościelna i moralność życia w społeczeństwie. Grzeszników o poważnych winach było coraz więcej, pokutników natomiast coraz mniej. Heroiczna wręcz postawa, jaka była wymagana do podjęcia pokuty odstraszała przede wszystkim ludzi młodych. Doszło do tego, że były wydawane przez biskupów oficjalne zakazy podejmowania pokuty przez młodzież, a także dorosłych, gdyż jak sądzono byli zbyt narażeni na jej nieprzestrzeganie. Odkładano więc pokutę na później, często aż do końca życia. W ten sposób sakrament powrotu do życia stał się sakramentem przygotowania na śmierć, sakramentem osób starszych. Był to konkretny znak, że muszą nastąpić jakieś zmiany.

POKUTA TARYFIKOWANA

Nastał nowy okres, okres pokuty taryfikowanej (od ksiąg pokutniczych, które zawierały wykaz pokut [taryf], jakie należało nałożyć penitentowi za wyznane grzechy). Kształtował się on w celtyckich klasztorach mnichów iroszkockich. Do Europy, za sprawą m.in. św. Kolumbana, dotarł w wieku VI. Tzw. pokuta wyspiarska miała charakter prywatny. Nie ma tu już publicznego przyjęcia do stanu pokutników, ani publicznego pojednania, przebieg zadośćuczynienia jest natomiast mniej zniesławiający. Największą jednak nowością tej praktyki jest jej powtarzalność w zależności od ludzkich potrzeb. W miarę, jak upowszechnia się na kontynencie pokuta prywatna i powtarzalna, coraz bardziej akcentuje się wyznawanie grzechów. Jest ono przedstawione jako istotna czynność pokutna, gdyż wiąże się z nią wstyd i upokorzenie. Wyznawanie grzechów przed kapłanem uważano za najtrudniejszą część sakramentu i tym samym za pokutę. Stąd bierze się nowa nazwa confessio - spowiedź.

Liturgia pokuty prywatnej była obszerna, rozwlekła i poprzedzała ją instrukcja dotycząca przygotowania się spowiednika. Według niej spowiednik przed przyjęciem penitentów powinien pościć przez tydzień lub dwa. Tuż przed przyjęciem penitenta spowiednik odmawiał modlitwę pełną dziękczynienia za łaskę kapłaństwa, jednocześnie wstawiając się za penitentami, którzy mieli wyznawać grzechy.

Bezpośrednim przygotowaniem do sprawowania sakramentu była wspólna modlitwa spowiednika i penitenta odwołująca się do nieskończonego miłosierdzia i łaskawości Boga. Następnie spowiednik prosił penitenta, aby ten usiadł naprzeciwko niego. W tym momencie rozpoczynał się egzamin z wiary i miłości przebaczającej. Gdy penitent twierdząco odpowiedział na pytanie o wiarę w Trójcę Świętą i zmartwychwstanie ciał następowało pytanie o miłość przebaczającą. Kapłan pytał: Czy chcesz przebaczyć wszystko tym, którzy zawinili względem ciebie, by i Bóg przebaczył ci wszystkie grzechy? Od pozytywnej odpowiedzi na to pytanie zależało czy spowiednik może przyjąć wyznanie, czy też nie. Jeśli odpowiedź była twierdząca następowało wyznanie grzechów, które mogło przebiegać w dwojaki sposób: przez spontaniczne samooskarżenie się penitenta przed kapłanem lub jako odpowiedź na pytania stawiane przez spowiednika. Po wyznaniu grzechów penitent klękał z rozłożonymi rękami prosząc o przebaczenie wyznanych i innych zapomnianych, niezliczonych grzechów, za które z bólem serca żałuje. Po tych słowach kładł się na ziemię. Po chwili milczenia kapłan prosił penitenta, aby wstał i wyznaczał mu pokutę.

Do sakramentu pokuty najczęściej przystępowano w Środę Popielcową. Po wyznaniu grzechów penitent otrzymywał pokutę, którą wypełniał przez czas Wielkiego Postu. Gdy nadszedł Wielki Czwartek, ponownie zgłaszał się do kapłana, aby otrzymać rozgrzeszenie. W X w. sytuacja się zmienia, rozgrzeszenie przestaje być związane z pokutą, a udzielane jest zaraz po wyznaniu win. Odtąd grzesznik wypełnia swą pokutę dopiero po otrzymaniu rozgrzeszenia. Słowa wypowiedziane przez kapłana przy rozgrzeszeniu miały początkowo formę modlitwy skierowanej do Boga o miłosierdzie nad grzesznikiem (forma deprekatywna). Od XIII w. przyjęła się inna forma wyrażająca władzę Kościoła do odpuszczania grzechów: ja ciebie rozgrzeszam z grzechów twoich.

Przeniesienie absolucji przed zadośćuczynienie to jedna z dwóch ważnych zmian wprowadzonych w X w. Drugim wprowadzonym zwyczajem była praktyka spowiadania się przed każdorazowym przyjęciem Komunii św. Tam, gdzie wierni kilkakrotnie w ciągu roku przystępowali do Komunii św., za każdym razem mieli obowiązek wyspowiadania się. Częstotliwość przystępowania do Komunii św., a tym samym do sakramentu pojednania, nie była wszędzie jednakowa. Zależnie od regionu i jego biskupa można spotkać różne praktyki: od jednokrotnego do trzykrotnego przystępowania do sakramentów w ciągu roku (nie więcej). Możliwość częstego przystępowania do sakramentu pokuty, jaką dawała pokuta taryfikowana, nie spotkała się z ogólną aprobatą władz Kościoła. Niezadowolenie biskupów i osób odpowiedzialnych za duszpasterstwo wiernych zwiększało się w miarę wzrostu nadużyć w tej praktyce. Miały one miejsce zwłaszcza, gdy chodzi o ekspiację, czyli pokutę w potocznym tego słowa znaczeniu, którą zredukowano do symbolicznego aktu.

NIESAKRAMENTALNE WYZNAWANIE GRZECHÓW

Wraz z nową formą wyznawania grzechów jaka dotarła do Europy w VI w., mnisi celtyccy przywieźli ze sobą interesującą praktykę wyznawania grzechów w sposób niesakramentalny. Można ją nazwać spowiedzią laikatu. Lekkie upadki mnisi wyznawali współbratu, który nie był kapłanem, prosząc go jednocześnie o modlitwę. Takie wyznawanie grzechów nie wiązało się bezpośrednio z pojednaniem sakramentalnym, nie było tu nałożenia rąk ani formuły rozgrzeszenia. Często miało walor typowo ascetyczny. Jest to jednak ważna praktyka, która wyraźnie zaznaczyła się w Europie w czasie średniowiecza.

W VIII i IX w. pojawiają się pisma wskazujące przydatność spowiedzi wobec świeckich. Pisze o tym m. in. Beda Czcigodny i Jonas z Orleanu. Zwyczaj ten rozpowszechniał się prawdopodobnie ze względu na przesunięcie akcentu w praktyce pokuty na samą spowiedź - wyznanie win. Niejednokrotnie traktuje się ten akt jako zgładzenie grzechu, gdy nie można dotrzeć do kapłana. Wyznawanie przed świecką osobą miało być wówczas wyrazem pragnienia przystąpienia do spowiedzi sakramentalnej. W wiekach X i XI omawiany problem nabiera innego wymiaru. Można bowiem spotkać praktykę wyznawania ciężkich win przed osobą świecką. Działo się to jednak najczęściej w przypadku niebezpieczeństwa śmierci. Biorąc pod uwagę nacisk, jaki kładziono w tym okresie na akt wyznania win, dochodzono wśród świeckich do przekonania, że sakrament pokuty identyfikuje się właśnie z tym aktem. Zdarzało się, że z braku kapłana i naglącej sytuacji, grzesznik pragnąc mieć pewność, że Bóg mu przebacza wyznaje swe grzechy przyjacielowi, towarzyszowi podróży czy sąsiadowi. Gdy jest samotny spowiada się wobec tego co ma najdroższego np. wobec swojego konia, miecza czy szpady.

Praktykowanie wyznawania grzechu przed osobami świeckimi napotkać można jeszcze do XIII wieku. Św. Albert Wielki znając tę praktykę, osobę która słucha wyznania nazywa szafarzem zastępczym (minister vicarius). Również na ten temat wypowiada się św. Tomasz z Akwinu w swojej "Summie Teologicznej". Popiera on, w razie nagłej konieczności, wyznawanie grzechu przed osobą świecką. Stwierdza jednak wyraźnie, że spowiedź przed człowiekiem świeckim dokonywana z pragnienia wyspowiadania się przed kapłanem ma poniekąd charakter sakramentalny (quodammodo sacramentalis), choć nie jest doskonałym sakramentem w skutek braku czynności kapłana. Odkąd rozgrzeszenie uznano za istotę sakramentu, spowiedź świecka zaczęła zanikać.


O. Piotr Szczepański (oprac. O. R. Leżohupski)".